
Gejom nie chodzi o dzieci
a lesbijkom? (ach ta Twoja mizoginia..)
Dlaczego nie mówicie, że chodzi wam przede wszystkim o dzieci?
Dlatego, że nie chodzi przede wszystkim o dzieci?
Dlaczego nie mówicie, że waszym celem jest edukacja, która oswoi dzieci z homoseksualizmem i każe im się zastanawiać czy nawet próbować czy na pewno nie są gejami? (w końcu jest jakiś mały promil dzieci, które mogą wcześniej zdać sobie sprawę, że są gejami i jednocześnie być wychowywanym w obecnym czasie w nietolerancyjnej rodzinie bez dostępu do mediów i internetu – takie dziecko byłoby nieszczęśliwe, dlatego należy utrudnić życie 99,99% innych hetero dzieci i podawać im jakże ważne informacje o gejach, przy okazji trochę mieszając im w głowach tak?)
Nie. Owszem, chciałabym, żeby edukacja w Polsce obejmowała różnorodność – w tym różne orientacje seksualne. Bynajmniej nie dlatego by „próbować” czy danej dziecko jest homoseksualne (czyli czasem dziecko może być nie tylko gejem, ale i lesbijką – serio). Młody człowiek (bo tacy mają uformowaną seksualność) doskonale sobie zdają sprawę ze swoich potrzeb, pociągu emocjonalnego i fizycznego. Edukacja jest potrzebna po to, by móc rozpoznać je, a potem zaakceptować. Wielu moich, obecnie, homoseksualnych znajomych miało kontakty seksualne z osobami innej płci. Później (lub wcześniej) miały kontakty z partnerami i partnerkami tej samej płci. I wtedy uzyskiwali pewność. Jednak nie raz zdarzało się tak, że nie mieli pojęcia co się z nimi dzieje, więc brnęli w seksualne kontakty różnopłciowe. Marnowali przez to lata, dlatego, bo nie wiedzieli, że można czuć (nie tylko) pociąg seksualny do tej samej płci i to nie jest problem.
Zakładając na chwilę, że jesteś heteroseksualnym chłopcem w wieku 16 lat – czy masz ochotę masturbować się z kolegami i uprawiać z nimi seks analny? Przypuszczalnie – nie. Dlaczego? Ponieważ jesteś heteroseksualny i nie interesuje Cię tego typu aktywność seksualna.
Załóżmy teraz, że jednak nie jesteś przekonany o tym, że Cię to nie interesuje, a więc próbujesz i odbywasz stosunek. Jesteś heteroseksualny, a więc dochodzisz do wniosku, że to nie było fajne.
Gdzie jest „mieszanie dzieciom w głowach”? Bo się dowiedzą, że istnieją geje, lesbijki, osoby biseksualne, transgenderowe i queer? I tak w pewnym momencie życia spotkają się z kimś takim – co wtedy?
Czyli jeśli nie chcemy dzieciom mieszać w głowach może nie edukujmy ich na temat innych kultur, religii – to jest zdecydowanie wybór, więc może się okazać, że zamiast jedynie słusznej religii wybiorą jakąś inną! Iluż mamy w Polsce Buddystów? A ilu wyznawców hinduizmi? Przecież ok 98% społeczeństwa polskiego to Katolicy – jest więc więcej osób homoseksualnych niż nie-Katolików.
Dlaczego nie mówicie, że chcecie docierać do dzieci ze wszystkich kultur tak jakby to były wasze dzieci
Wszystkie dzieci nasze są? Nie bardzo rozumiem pytanie.
Powiedzcie, że waszym celem absolutnie nie jest i nigdy nie będzie zapewnienie takich uregulowań prawnych w których dzieci będą miały możliwość wyrwania się ze swoich rodzin na ich własne żądanie jeśli tylko tego chcą? (wariant podobny do tego w Szwecji)
W życiu nie słyszałam o takich uregulowaniach prawnych – ani w Szwecji, ani tym bardziej w Polsce. I pojęcia nie mam jaki to ma związek z orientacją seksualną. Geje (i lesbijki itd.) w wieku 15 lat będą uciekać z domu? Po co? Dlaczego? A nie lepiej rodziców uświadomić czym jest homoseksualność? Nie lepiej przypomnieć im, że dziecko kocha się bezwarunkowo?
Czy chcecie adopcji dzieci?
Ja, tak. Nie wiem czy to zrobię, ale jeśli do tego dojdzie i jeśli nie będę mogła z partnerką, to zrobię to jako osoba samotna.
Czy mówicie ludziom o waszych badaniach, z których wynika, że przeciętna para homo jest znacznie lepsza od przeciętnych par heteroseksualnych z punktu widzenia dobra dziecka?
To są takie badania? Znam te, w których wychodzi, że niczym się to wychowanie nie różni, poza tym, że się dzieci bardziej uczy tolerancji, różnorodności i otwartości na świat – ale czy to równa się „znacznie lepsza”?
„Badania porównujące grupy dzieci wychowywanych przez rodziców homo- i heteroseksualnych dowiodły, że nie ma żadnych różnic w rozwoju dzieci z obu grup w istotnych kwestiach: inteligencji, dostosowaniu psychologicznym i społecznym azali relacjach z przyjaciółmi. Trzeba z całą mocą zaakcentować, że orientacja seksualna rodziców nie wyznacza orientacji seksualnej wychowywanych przez nich dzieci.
Innym mitem dotyczącym homoseksualizmu jest stosunek, że mężczyźni homoseksualni mają większe tendencje do seksualnego wykorzystywania dzieci aniżeli mężczyźni heteroseksualni. Nie ma żadnych podstaw do takiego twierdzenia.
”
— Am. Tow. Psych., 2002
Psychologowie (m.in APA, ACLU) przyznają, że czynnikiem negatywnie wpływającym na rozwój dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe są przejawiane przez otoczenie uprzedzenia.
Powiedzcie, że dla was jest oczywiste, że wiele dzieci wychowujących się w patologicznych rodzinach heteroseksualnych będzie dużo szczęśliwsza w rodzinach homoseksualnych? (przecież to jest fakt, ale jakoś przemilczany)
Dlaczego nie mówicie wprost, że dużo lepiej wychowujecie dzieci?
To nie zależy od orientacji.
Leworęczni wcale lepiej/gorzej nie jedzą frytek. Robią to po prostu trochę inaczej. Od koordynacji konkretnego człowieka zależy ta umiejętność.
Analogicznie: osoby homo/bi/hetero seksualne nie gorzej/lepiej wychowują dzieci. Robią to po prostu inaczej. Od indywidualnych cech konkretnego człowieka zależy ta umiejętność.
















