„Czy dobrze jest być gejem?” jeden z rozmówców Dominiki Buczak i Mike’a Urbaniaka odpowiada „a czy dobrze jest oddychać?”. Tych dwoje wziętych dziennikarzy postanowiło porozmawiać z homoseksualnymi mężczyznami i poznać ich życia. Owocem dwóch lat pracy jest zbiór zapisów rozmów, wydany przez Ha!art „Gejdar”.
Autorzy książki próbowali opisać świat polskich gejów. „Nie jest to możliwe” – przyznają sami we wstępie. I choć każda z historii jest inna, to razem tworzą jednak pewną całość. Na 215 stronach znajdujemy poruszające zwierzenia 16 mężczyzn, z których najstarszy w momencie wydania książki (2008 rok) miał 75 lat, najmłodszy ledwo osiągnął pełnoletniość. Wśród nich znaleźli się między innymi profesor medycyny, niedoszły ksiądz, reżyser teatralny, działacz międzynarodowej organizacji LGBT, licealista. Co ich łączy? „Są gejami mieszkającymi w Polsce” – tłumaczą nam autorzy. Ale i to raczej ich różni. Każdy z bohaterów przeżywa swoją homoseksualność na własny sposób, a światy w których żyją – owa „Polska” – w przypadku każdego z nich jest inna.
Podobnie z historiami które odnajdziemy w „Gejdarze”, każda jest nieco inna, niektóre ciekawsze od innych, każda ważna. Bohaterowie mówią o sobie różnie: gej, ciota, pedał, „ten który woli panów” albo „lubi chłopców”. Zdradzają misterne kody używane by ujawnić się wybranym i sieć kłamstw wikłaną przez lata, by pozostać w ukryciu przed całą resztą.
Jacy są polscy geje? Są bardzo ‘polscy’. Często konserwatywni, bywa że nie stronią od zakłamania. Nierzadko można ich zobaczyć w okolicach kościołów, na klęczkach przy konfesjonale, czy nawet w murach seminarium („Lepszego supermarketu z gejami [się] nie znajdzie” – czytamy w jednej z rozmów). Godzenie katolickiej wiary z homoseksualnością przypłacają schizofrenią albo nie miewają z tym większych problemów. Bywa, że religię traktują z niechęcią, bywa że nie myślą o niej wcale. Czasami walczą o swoje prawa, częściej są obojętni i pragną jedynie świętego spokoju lub sami sobie odmawiają prawa do równego traktowania. Niejeden skrycie marzy o stabilizacji, rodzinie i posiadaniu dzieci, są i tacy, którzy od marzeń o ojcostwie się odżegnują.

Dominika Buczak
Bywają otwarci i życzliwi, ale równie często są nietolerancyjni i homofobiczni. Nurzają się z masochistycznym upodobaniem w (auto)stereotypach. O innych gejach czasami mówią ‘my’, ale często też ‘oni’. Sami narażeni na niechęć otoczenia, miewają wiele uprzedzeń – w stosunku do innych gejów („ze środowiska”, „przegiętych”, wylansowanych”), lesbijek („zbyt męskie”, choć „są też ładne lesbijki”), kobiet w ogóle (jeden z bohaterów nazywa siebie „antyfeministą”) czy heteroseksualnych mężczyzn. Seksizm nierzadko gości w ich wypowiedziach.
Ich życie seksualne bywa bujne i pełne momentów zapomnienia, ale i seks bywa nieudany, często jest tylko wirtualny, czasami nie ma go wcale.
Wszyscy natomiast bohaterzy „Gejdaru” mniej lub bardziej skrycie pragną miłości, choć różnie ją definiują, boją się samotności, a od większości trąci trochę zapachem starej szafy.
Czym jest tytułowy gejdar? Jak wyjaśnia Grzegorz, pierwszy z bohaterów książki, to umiejętność

Mike Urbaniak
poznania czy ktoś jest gejem po „ruchu, sposobie ubierania się, wyglądzie” (gejdar to spolszczenie angielskiego „gaydar” wywodzącego się od słowa radar). Ów gejowski „szósty zmysł” musi nieco wariować w kontakcie z tak różnymi ludźmi których poznajemy podczas lektury. Ale gejdar to także dar bycia gejem i często brzemię. Wszyscy bohaterowie książki dorastali i żyją naznaczeni odmiennością, czasami potrafią to wykorzystać dla bardziej świadomego, dojrzalszego życia, innym razem nie radzą sobie zupełnie.
„Gejdar” można też rozumieć w kontekście religijnym. Janek, jeden z kilku bohaterów książki dla których katolicyzm jest ważnym elementem tożsamości, co prawda jęczy „Boże, znowu te pedały” oglądając z rodziną relację z Parady Równości, ale w kontakcie ze swoim spowiednikiem jest bardziej otwarty. Uważa się za dziecko Boże, regularnie się spowiada, śpiewa w chórze gospel, a pierwszy raz przeżył z chłopakiem poznanym na pogrzebie dzieci nienarodzonych. Dla niego homoseksualność to niejako „dar” od Boga, krzyż , który trzeba nieść, zadanie do wykonania.
Autorzy „Gejdaru”, Dominika Buczak i Mike Urbaniak, heteroseksualna kobieta i homoseksualny mężczyzna wydają się świetnym tandemem dla tego zbioru wywiadów. Nie próbują wpleść historii swych rozmówców w z góry przyjętą wizję, dopasować je do jakiegoś schematu. Są otwarci, życzliwi, dociekliwi. Próbują dobrze poznać swoich rozmówców, ukazać ich takimi, jakimi są, ani lepszymi, ani gorszymi. Nie boją się zadawać trudnych pytań. Nie szukają taniej sensacji. Choć niektórych bohaterów „Gejdaru” łatwo zidentyfikować, a inni (np. Tomasz Szypuła) identyfikują się sami, gdy znany z powojennych filmów Jerzy sypie z rękawa nazwiskami homoseksualnych aktorów, nierzadko sław polskiego teatru, autorzy decydują się chronić ich tożsamość.
Trzeba też docenić wysiłek obojga autorów, który włożyli w dotarcie do różnych pokoleń polskich gejów. Aż sześciu bohaterów ma już dawno za sobą czterdziestkę. Najstarszego i najmłodszego dzieli ponad pół wieku. Dzięki temu „Gejdar” staje się dla uważnego czytelnika także opowieścią o zmieniającej się homoseksualnej Polsce. Z perspektywy bezpośrednich świadków widzimy jak milicja w latach osiemdziesiątych inwigiluje środowisko homoseksualnych mężczyzn w ramach niesławnej akcji „Hiacynt”. Prawie dwie dekady później jesteśmy świadkami zamieszania wywołanego w życiu konkretnych ludzi przez artystyczną akcję „Niech nas zobaczą”. Obserwujemy jak świat dworcowych szaletów zlokalizowanych w miejskich

Mike Urbaniak
parkach, pikiet czy półtajnych miejsc spotkań ustępuje miejsca gejowskim klubom i przyjaznym gejom i lesbijkom kawiarniom; erotyczne schadzki przenoszą się z miejskich parków i legendarnych przedwojennych łaźni do darkroom’ów i prywatnych mieszkań. Nadchodzą czasy „komórek, internetu i bardzo dobrych połączeń z Warszawą”. Zaczynają królować gejowskie portale randkowe. Zamiast w „Na przełaj” czy „Sztandarze młodych”, bohaterowie zaczytują się teraz w portalach internetowych. Jedno tylko pozostaje niezmienne: plotkarstwo i to, że gejowski ‘światek’ wydaje się jego bywalcom mały: „Albo się kogoś znało, albo zna, albo będzie się znało” – wyznaje Grzegorz
Inny bohater „Gejdaru”, Sebastian, jako siedemnastolatek wybiera się w zakonspirowane miejsce spotkań by zobaczyć „jak wygląda gej”, bo jak mu się wydaje, nigdy wcześniej żadnego nie widział. Inny zadziwiony odkrywa, że gejów jest „tak wielu”. Urodzony kilkanaście lat później Grzegorz żyje momentami już w swoistej gejowskiej utopii, pielgrzymując po klubach od Warszawy, Krakowa czy Wrocławia po Pragę, Bratysławę, Budapeszt, Berlin czy nawet Amsterdam. Tymczasem sześćdziesięcioletni Adam zwierza się ze swojego zagubienia. Słowa „gej” czy „drag queen”, brzmią mu obco, ma się wrażenie, że homofobia polskiego społeczeństwa zniszczyły mu życie i odebrały szansę na szczęście. Adam marzy by zaszyć się gdzieś daleko wraz z przyjaciółką i wieść spokojne życie, jego plany zostaną jednak tragicznie pokrzyżowane.
„Gejdar” to wspaniała okazja by wysłuchać historii ludzi na co dzień niewidocznych – podwójnie wykluczonych: ze względu na swój wiek, chorobę lub niepełnosprawność, czyli tych dla których nie ma miejsca w modnym klubie. Dobrze, że choć w tej książce na chwilę wychodzą z cienia.
„Nie prezentujemy wszystkich postaw” uprzedzają autorzy „Gejdaru”, zaznaczając we wstępie, że ich książka nie wyczerpuje tematu. To prawda. Wiele ważnych historii wciąż czeka na opowiedzenie. Chciałoby się wreszcie usłyszeć znanego polityka, który powie otwarcie „jestem gejem” lub zdradzi nam jak wygląda życie osób homoseksualnych na Wiejskiej i w innych instytucjach publicznych.
Ale i sam „Gejdar” wskazuje nam pewne osoby, które powinny przerwać swoje milczenie. W

Dominika Buczak
niektórych momentach książki chciałoby się usłyszeć głos rodziców odkrywających homoseksualność swojego syna. „Przez lata myślałam, że nie chcesz ze mną sypiać, bo jestem beznadziejną, nieatrakcyjną kobietą.” – żali się dziewczyna, na wieść, że jej chłopak jest gejem. Warto byłoby usłyszeć też jej historię.
Nie usłyszymy także historii tych, którzy nie wyjechali do wielkich miast i nadal próbują funkcjonować w małych miejscowościach. Przeczytamy tylko wzmiankę o Igorze, młodym mężczyźnie, który nie radzi sobie ze swoją homoseksualnością i pod naciskiem rodziny zawiera związek małżeński, rok później popełnia samobójstwo. Zamiast jego słów, słyszymy tragiczną ciszę.
Mimo to w opublikowanych w „Gejdarze” rozmowach udało się autorom poruszyć zaskakująco wiele ważnych tematów. Czytamy o bolesnym i trudnym procesie odkrywania własnej tożsamości, a także o ukrywaniu się – czasem zabawnym, czasem przygnębiającym. Poznajemy historie mniej i bardziej dramatycznych comingoutów. Wraz z Sebastianem w wywiadzie „Przystanek Jezus” odwiedzamy seminarium, świat skostniałej hierarchii kościelnej z jego atmosferą homofobii, wzajemnych podejrzeń o homoseksualizm, gdzie słowo „pedał” odmieniane jest przez wszystkie przypadki.
Kolejny rozmówca – Artur – wybiera inną drogę; nie tyle pod presją otoczenia, co wobec pragnienia ojcostwa wchodzi w wieloletni związek z kobietą. Doradza innym gejom małżeństwo jako sposób na zrealizowanie pragnienia o posiadaniu dziecka, choć dręczą go wyrzuty sumienia, że przez lata okłamywał żonę . Obserwujemy dramatyczną scenę ujawnienia się przed nią i ich dalszą relację opartą na pozorach, kontynuowaną dla wychowania córki, wreszcie jesteśmy świadkami ujawnienia się Artura przed córką i najlepszym przyjacielem. „Ludzie z którymi jesteśmy blisko powinni wiedzieć – mówi z perspektywy swojego doświadczenia Artur, wzywając do szczerości i otwartości. Ten sam Artur ma jednak dwa mieszkania połączone ukrytym przejściem przez szafę. W drugim ukrywa swojego partnera, gdy przychodzą goście. Rytuału otwarcia drzwi do szafy dokonują bohaterowie „Gejdaru” ciągle, niestety częściej by w szafie kogoś ukryć, a nie żeby z niej wyjść.
Dostrzegamy też pozytywne przemiany. W momencie gdy poznajemy Jarka, buzuje w nim homofobia. „Geje są dla mnie kompletnie nieatrakcyjni” – żali się w rozmowie – noszą „obcisłe różowe bluzeczki, spodnie z dziurkami na tyłku i szpilki”, na dodatek „ciągle się wyginają”. Planuje ze swoją dziewczyną małżeństwo, z góry zakładając, że będzie ją zdradzał („wiem, jakie są realia” – tłumaczy) . Gdy spotykamy go po kilku miesiącach, jest już ujawniony przed częścią znajomych, odkrył że wyjście z szafy nie jest takie straszne, a z mężczyzną można nawiązać głęboką więź emocjonalną. Gorzej ma jego dawna dziewczyna, którą porzuca, gdy tylko przestaje być potrzebna, choć jeszcze kilka miesięcy wcześniej deklarował, że „naprawdę nie chce jej zrobić krzywdy”.
Poznajemy wreszcie Rafała, licealistę, i wysłuchujemy opowieści o homofobii z którą spotyka się na co dzień w szkole czy jego działalności w Kampanii Przeciw Homofobii (KPH). Jego młodzieńczy entuzjazm jest skonfrontowany z życiowym doświadczeniem i rozczarowaniami Tomka, znanego działacza KPH i ILGA-Europe, organizacji walczących o prawa społeczności LGBT. Dowiadujemy się o jego zniechęceniu brakiem znaczących zmian w Polsce, a także planach małżeństwa (jego chłopak, José, jest obywatelem Hiszpanii, gdzie pary homoseksualne cieszą się równymi prawami). Odkrywamy kulisy działań organizacji LGBT i różnice zdań między działaczami.
Cichą bohaterką „Gejdaru” jest homofobia, choć przywoływana z imienia rzadko, przewija się przez każdą stronę, wpływając na losy kolejnych mężczyzn. Zarówno ta płynąca z zewnątrz i ta uwewnętrzniona niechęć z którą niektórzy rozmówcy traktują samych siebie.
„Gejdar” jest kopalnią historii i anegdot. Rysuje on gejowską mapę Polski, zarówno współczesnej, jak i tej sprzed kilku dekad. Zabiera nas do Huty imienia Lenina, na salony wyższych sfer oraz w hermetyczne środowisko szkoły teatralnej, a nawet do więzienia. Słyszymy o mowie nienawiści, napadach, morderstwach czy krewnych, którzy po śmierci jednego z partnerów zabierają ich wspólny majątek, często dorobek całego życia.
Niewtajemniczonych „Gejdar” wprowadza w świat kultury gejowskiej, czy w tematykę naukowych badań nad płcią i seksualnością w aspekcie społeczno-kulturowym. Tym, dla których słowa takie jak „luj” czy „pikieta”, a z drugiej strony „teoria queer” lub „heteronormatywność” brzmią egzotycznie, autorzy oferują opracowany przez dr Katarzynę Bojarską słownik – rzetelny i napisany jasnym, zrozumiałym językiem.
Choć homoseksualizm bohaterów nie jest w „Gejdarze” tylko kompozycyjną klamrą, to książka ta sprawdza się też jako opowieść o ciekawych ludziach. Podobnie jak „Dziewczyny wyjdźcie z szafy”, zbiór wywiadów z polskimi lesbijkami autorstwa znanej dziennikarki Anny Laszuk, „Gejdar” to lektura godna polecenia każdemu. A dla tych, dla których – własna lub cudza – homoseksualność jest problemem – książka ta powinna być pozycją obowiązkową.
Autor: Lukasz Dudka