11
March , 2010
Thursday

VICTIM // OFIARA Środa, 24 lutego, godz. 19.00 Miejsce: Sala Teatralna Coconu, wejście do małej sali Coco Wstęp ...
Portal Homoseksualizm.org.pl został zaproszony do współpracy przy promocji akcji portalu Gays.com z okazji Międzynarodowego Dnia ...
Rozmowa z Basią Lindenberg, psychoterapeutką pracującą w ośrodku terapeutycznym Poza Centrum w Warszawie Czy to wstyd ...
Teatr Miejski im. W. Gombrowicza w Gdyni i trójmiejski oddział Kampanii Przeciw Homofobii zapraszają do Teatru Miejskiego 3 ...
Jak radzisz sobie z faktem bycia rodzicem osoby homo- lub biseksualnej? Trudno Ci się z ...
Homofobia, czyli silne uprzedzenie w stosunku do osób homoseksualnych, może dotknąć każdą osobę, niezależnie od ...
Z cyklu : ?Masz dziewczynę? Pojebało Cię!? ? czyli leczmy się z homoseksualizmu?
Biologicznie przynależę do płci męskiej, psychicznie to coś pomiędzy, a tak w ogóle to chciałabym ...
Cykliczne odwiedziny na „portalu poświęconym” przynoszą zwykle wiele ciekawych wiadomości ze świata środowisk (zwłaszcza organizacji) ...
Drogie Panie, 5go marca w klubie PESTKA w Sopocie odbędzie się impreza PLAYGIRL, organizowana przez Nieformalną Grupę ...

Archiwum z Styczeń, 2010

Transseksualiści przerywają milczenie

Autor homoseksualizm Styczeń - 31 - 2010 1 komentarzy

Rozmowa z Anną Grodzką i Wiktorem Dynarskim z Fundacji Trans-Fuzja, działającej na rzecz osób transpłciowych

Transseksualiści i transwestyci domagają się tolerancji i poszanowania praw mniejszości. Uważają, że mężczyzna w pełnym makijażu i sukience nie powinien budzić niczyjego zdziwienia na ulicy.

Chcą wprowadzenie specjalnych legitymacji dla osób transpłciowych i przywrócenia pełnej refundacji operacji zmiany płci. Wierzą, że postępując podobnie jak homoseksualiści, za kilka lat wywalczą sobie miejsce w polskiej rzeczywistości.

Kto jest osoba transpłciowa?

Anna Grodzka: To najczęściej transseksualista lub transwestyta. Nie należy mylić tych pojęć, a tak niestety często się dzieje. Transseksualista czuje silną rozbieżność między psychicznym poczuciem płci, a biologiczną budową ciała i społeczną rolą płciową. Dlatego chce zmienić swoje ciało tak, by odpowiadało odczuwanej przez niego płci. Natomiast transwestyta tylko czasowo identyfikuje się z płcią przeciwną: ubiera właściwe dla niej stroje, zachowuje się w określony sposób.

Wiktor Dynarski: Co ważne: wiele osób w Polsce uważa, że transseksualizm to jakaś dewiacja seksualna. Bzdura. Osoby transpłciowe mają problem z własną tożsamością płciową, a nie ze swoją seksualnością.

Anna Grodzka i Wiktor Dynarski. Fot. Maciej Stankiewicz/Onet.pl

Anna Grodzka i Wiktor Dynarski. Fot. Maciej Stankiewicz/Onet.pl

Transwestyta nie ubiera kobiecej bielizny w celu osiągnięcia większego podniecenia?

A.G: Wtedy mamy do czynienia z transwestytyzmem fetyszystycznym, który polega na potrzebie noszenia ubrań płci przeciwnej po to, by osiągnąć podniecenie seksualne. Natomiast tzw. transwestytyzm o typie podwójnej roli polega na niepełnej akceptacji swojej płci. Taki transwestyta przebiera się w odzież płci przeciwnej, by cieszyć się z chwilowego odczuwania przynależności do tej płci. Dlatego np. do pracy idzie ubrany jak mężczyzna, a po pracy wskakuje w damskie ciuchy. To nie ma wiele wspólnego z erotyką, seksem.

Dla postronnego obserwatora te dwa typy transwestytyzmu niczym się nie różnią. Przecież tylko sam zainteresowany wie, w jakim celu ubiera pończochy i szpilki.

A.G: Fetyszyści transwestytyczni raczej nie mają powodu do przyjmowania publicznie roli płciowej kobiety. Mówię o mężczyznach, bo nie ma prawie żadnych danych dotyczących transwestytyzmu u kobiet. Uważamy, że mężczyzna, który robi sobie makijaż i wkłada sukienkę, ma pełne prawo wyjść tak ubrany do sklepu lub kawiarni, nie budząc niczyjego zdziwienia czy oburzenia. Takich osób jest naprawdę sporo. Ich prawo do ekspresji własnego “ja” powinno być szanowane.

W.D: Poza tym osoby transpłciowe to nie tylko transseksualiści i transwestyci. To także transgenderyści, a wśród nich np. agenderyści i bigenderyści.

Czyli?

W.D: Agenderysta nie identyfikuje się z żadną płcią. Bigenderysta czuje się i mężczyzną, i kobietą.

Płeć biologiczna nie ma tu żadnego znaczenia?

W.D: W przypadku tych osób płeć biologiczna nie jest do końca spójna z ich poczuciem tożsamości płciowej. Bigenderyzm i agenderyzm wcale nie są rzadkimi zjawiskami. Tyle że wcześniej nikt nie mówił w Polsce o osobach transpłciowych. My mówimy wyraźnie: płeć nie jest dwubiegunowa. To wieloaspektowe zjawisko.

A.G: Istnieją oczywiście stuprocentowi mężczyźni i stuprocentowe kobiety. I są większością. Obok nich istnieje jednak mniejszość, która nie wpisuje się w powszechną dychotomię płci. Ta mniejszość chce być słyszalna i domaga się, by instytucje demokratycznego państwa rozumiały jej problemy i potrzeby.

Zanim przejdziemy do potrzeb osób transpłciowych… Nie mogę jakoś poradzić sobie z agenderystami i bigenderystami. Agenderysta mimo że w dowodzie ma wpisane Jan Kowalski i posiada męskie narządy płciowe może czuć się osobą postpłciową lub reprezentantem jakiejś “trzeciej płci”, a bigenderysta Anna Nowak w dni parzyste może czuć się, zachowywać i ubierać jak kobieta, a w nieparzyste jak mężczyzna?

W.D: Nie wiem dokładnie, jak pojmują swoją płciowość bigenderyści i agenderyści, bo jestem transseksualistą. Wiem jednak na pewno, że każdy ma prawo do manifestowania swojej tożsamości płciowej. Pewne osoby, z przyczyn zupełnie od nich niezależnych, nie czują się dobrze ze swoją “zastaną” płciowością i jej następstwami w postaci tożsamości prawnej czy społecznej. Nie u każdego płeć biologiczna odpowiada płci psychicznej.

Fundacja Trans-Fuzja proponuje wprowadzenie specjalnych legitymacji dla osób transpłciowych. Legitymacje zawierałyby podwójne zdjęcia i miałyby być honorowane przez instytucje państwa. Wasz wniosek trafi wkrótce do MSWiA. Do czego potrzebne są takie legitymacje?

A.G: By nikt na poczcie, u lekarza, w banku, w komisji wyborczej i w tysiącu innych miejsc, w których trzeba czasem pokazać dowód osobisty, nie dziwił się, dlaczego na zdjęciu wyglądam zupełnie inaczej niż w rzeczywistości. Mieliśmy mnóstwo sygnałów, że policjanci drogówki czy kontrolerzy biletów w metrze mają kłopot, gdy dane zapisane w dowodzie nie zgadzają im się z tym, co widzą na własne oczy. Taka legitymacja rozwiałaby wszelkie wątpliwości.

Transseksualiści mogą przecież w Polsce zmienić płeć prawną.

A.G: Tak, ale to długotrwały proces. Decyduje o tym sąd, a wiadomo, jak szybko działają nasze sądy. Poza tym, żeby sąd orzekł zmianę płci, w organizmie muszą już zajść “nieodwracalne zmiany”. To warunek konieczny. Wcześniej trzeba więc rozpocząć leczenie. Dla transseksualistów zmieniających płeć z męskiej na żeńską oznacza to przyjmowanie hormonów, od których rosną piersi, zanika owłosienie ciała i w pewnym stopniu zarost. Jeśli ktoś w dodatku jest umalowany i ubrany jak kobieta, to policjant drogówki rzeczywiście może zdziwić się, że taka osoba posługuje się dowodem osobistym mężczyzny. Mnie z trudem przechodzi to przez gardło, ale prawnie wciąż jestem facetem.

W.D: A ja kobietą. Czy ja wyglądam jak kobieta?

Raczej nie.

W.D: Jestem po leczeniu hormonalnym i mastektomii [usunięcie piersi – przyp. red.]. Ciągle jednak czekam na decyzję sądu. Dla ludzi takich jak my legitymacje byłyby wielkim ułatwieniem.

A.G: Idę gdzieś ubrana jak kobieta, pokazuję dokument i wtedy się zaczyna: na całą salę, żeby wszyscy słyszeli – o, przyszedł pan taki i taki. To nagminne. Gdy ktoś odkrywa, że nie jestem takiej płci, jakiej wizerunek stwarzam, od razu pojawiają się ironiczne uśmiechy, komentarze.

Anna Grodzka. Fot. Maciej Stankiewicz/Onet.pl

Anna Grodzka. Fot. Maciej Stankiewicz/Onet.pl

Tego problemu legitymacja raczej nie rozwiąże.

A.G: Legitymacja nie zastąpi braku wiedzy i tolerancji, ale da szansę uniknąć upokarzającego tłumaczenia i wyjaśniania, kim się tak naprawdę jest – bo będzie to tam napisane.

Rozumiem, że legitymacja z podwójnym zdjęciem mogłaby być potrzebna transseksualistom na czas procesu zmiany płci. Po co jednak legitymacja transwestytom i wszystkim innym osobom, które nie zamierzają trwale zmieniać płci?

A.G: Z tych samych powodów. By ułatwić im życie. Po to, by nikt nie dziwił się, że widzi osobę ubraną jak kobieta, podczas gdy w dowodzie osobistym jest napisane, że to mężczyzna.

To nie za daleko idący postulat? Czy transwestyta, agenderysta czy bigenderysta nie może udając się do komisji wyborczej czy urzędu zrezygnować na chwilę z manifestowania swojej psychicznie odczuwanej płci i wyglądać zgodnie ze swoją płcią biologiczną i prawną?

A.G: A dlaczego w demokratycznym społeczeństwie, które powinno szanować prawa mniejszości, miałby to robić? Dlaczego ma walczyć ze swoim “ja”? Przecież osoba transpłciowa dąży do tego, by wejść w rolę płci przeciwnej. I żeby wejść w tę rolę wychodzi na ulicę, idzie do sklepu, do banku. Chce poczuć się i funkcjonować w obranej przez siebie roli. Każdy ma prawo w pełni manifestować swoją osobowość wyglądem czy strojem.

Załóżmy, że za tydzień stwierdzę, że zmienia się moja identyfikacja płciowa. Uznam, że nie mogę dłużej żyć w roli heteroseksualnego mężczyzny i na jakiś czas stanę się biseksualnym bigenderystą. Ot tak, dla kaprysu i zintensyfikowania wrażeń. Zrobię sobie makijaż, ubiorę pończochy, buty na obcasie, sukienkę. Dostanę legitymację osoby transpłciowej?

A.G: Jeżeli miałoby to panu poprawić komfort życia, to oczywiście, że tak.

Ale przecież w takim przypadku mamy do czynienia tylko i wyłącznie z zabawą i naruszaniem normy kulturowej, która przewiduje, że mężczyźni chodzą po ulicach w spodniach i bez kobiecego makijażu.

W.D: Transpłciowość to przecież nic innego jak przekraczania norm związanych z płcią. Gdyby zdecydował się pan na czasową redefinicję swojej roli płciowej, to można by pana określić jako transgenderystę – osobę, której prezentacja płciowości przynajmniej czasami jest odmienna od oczekiwań kultury, w jakiej ta osoba żyje.

A.G: Wspomniał pan o normach kulturowych. Z każdą normą można dyskutować. Chcemy to robić, bo norma to konwencja. Podlega zmianie i redefinicji. Niestety, w Polsce osobom pozanormatywnym żyje się niełatwo. Budzą zdziwienie, czasem agresję. Niekiedy przez lata ukrywają swoją transpłciowość, walcząc ze swoją psychiką. Boją się, że zostaną napiętnowane.

Państwo się nie boicie?

W.D: Nie boimy się, bo chcemy głośno mówić o istnieniu osób transpłciowych. Walczyć z obyczajem, który widzi tylko kobiety i mężczyzn.

A.G: Nam łatwiej publicznie o tym mówić, bo transseksualny coming out mamy już dawno za sobą.

Trudno było?

W.D: Najpierw trzeba przyznać się przed sobą samym, że dłużej już nie można żyć w nie swoim ciele. Dopiero potem przychodzi czas, by poinformować o tym otoczenie. Najbliższej rodzinie powiedziałem, że jestem Wiktorem trzy lata temu. Potem przyjaciołom, znajomym. Bardzo rzadko spotykałem się z niechęcią. Czasami było to zdziwienie, częściej aprobata. Jedyną osobą z rodziny, która ma problem z moim nowym wizerunkiem, jest babcia.

Pan studiuje?

W.D: Tak, jestem na trzecim roku polonistyki. Zacząłem przyjmować testosteron w przerwie między semestrami. Zmiany nastąpiły szybko. Na pierwsze zajęcia w nowym semestrze przyszedłem już z brodą. Konsternacja była, ale nie szok.

A.G: Ja nie mam aż tak dobrych doświadczeń. Ale daję sobie radę i mimo różnych problemów czuję się wreszcie sobą i jestem szczęśliwa. Ja już w wieku 11 lat nazwałam się Anią. Interesowało mnie życie i zabawy koleżanek, natomiast kompletnie nie obchodziły mnie zajęcia chłopców. Próbowałam jednak wtłoczyć się w oczekiwaną przez otoczenie rolę płciową. W czasie, kiedy dojrzewałam, sama nie wiedziałam, dlaczego nie akceptuję swojej roli i wizerunku chłopca. To było 40 lat temu. Zawarłam związek małżeński. Kochałam swoją żonę. Wobec braku alternatyw próbowałam żyć jak mężczyzna. Jak się okazało, było to możliwe tylko do czasu. W wieku dwudziestu kilku lat przeszłam proces diagnozy. Wtedy już byłam pewna, że jestem transseksualistką.

Co wtedy się stało?

Żona zażądała rozwodu. Ale mieliśmy małe dziecko, bardzo kochałam ich oboje. Ania nie mogła więc istnieć. Decyzję o zmianie płci podjęłam dopiero trzy lata temu, kiedy odeszła ode mnie żona, a syn był już dorosły. Miałam już pięćdziesiąt parę lat, ale postanowiłam wreszcie stać się osobą, którą pragnęłam być od dziecka. Niestety: życie zawodowe, w którym radziłam sobie jako mężczyzna bardzo dobrze, posypało się. Trzeba to wszystko ułożyć na nowo.

Na szczęście mam świetne relacje z synem. Mam w nim wsparcie. Mogło być gorzej, bo znam tragiczne przypadki osób, którym proces zmiany płci oraz ujawnienie tego faktu przed otoczeniem złamały życie. Ludzie nieraz kończyli w skrajnej biedzie.  Zmiana płci jest tylko dla odważnych i zdeterminowanych. To długi i bardzo trudny proces.

Jego ostatnim etapem jest operacja chirurgiczna prowadząca do ukształtowania nowych narządów płciowych. Zdecydujecie się na ten zabieg?

A.G: Operacja na genitaliach nie jest koniecznym warunkiem zmiany płci. Wiele transseksualnych osób do niej nie przystępuje: uważają, że nie będą prowadzić już życia seksualnego, mają przeciwwskazania medyczne, nie stać ich. Ja – jeśli tylko będę mieć możliwość – zdecyduję się na interwencją chirurgiczną. Chciałabym mieć bardziej kobiecą twarz i bez chirurga plastycznego się nie obędzie. Kolejnym etapem będzie operacja na genitaliach. Akurat ta z technicznego punktu widzenia jest łatwiejsza w przypadku zamiany mężczyzny na kobietę niż odwrotnie.

W.D: Również chcę przystąpić do kolejnych etapów zmiany płci. Druga operacja w moim przypadku będzie polegała na usunięciu macicy wraz z przydatkami. To ważne dla zdrowia. Moje gonady produkują żeńskie hormony płciowe i jednocześnie przyjmuję duże dawki testosteronu. Mam w organizmie burzę hormonalną. Wątroba źle to znosi. Do trzeciego etapu też przystąpię, ale na pewno nie w Polsce.

Dlaczego?

W.D: Efekty zabiegów przeprowadzanych w naszym kraju są fatalne. Po takim zabiegu nie jest możliwe ani oddawanie moczu, ani satysfakcjonujące współżycie. Uzyskuje się tylko kiepski ersatz penisa.

Za granicą jest lepiej?

W.D: Zdecydowanie. Za granicą stosuje się techniki, które pozwalają uzyskać o wiele lepszy efekt. Po takiej operacji można czuć się, wyglądać i funkcjonować jak mężczyzna.

Czy mogę zapytać, jaka jest Pana orientacja seksualna?

W.D: Jestem biseksualny. Zawsze tak było. Mam dziewczynę, która w pełni akceptuje to, co robię. Mam w niej wsparcie.

A.G: Gdy ludzie się kochają, to nie jest ważne, co mają między nogami. Mogą sobie dawać przyjemność na tysiąc różnych sposobów.

Pani również jest biseksualna?

A.G: Nie wiem. Do tej pory miałam – jeszcze jako mężczyzna – kontakty tylko z kobietami. Nie mogę jednak obiecać, że tak będzie zawsze.

Jednym z postulatów “Trans-Fuzji” jest wprowadzenie refundacji kosztów zmiany płci. To drogie zabiegi?

A.G: Bardzo. Teraz tylko częściowo refundowane są hormony. Współczesna medycyna uznaje transseksualizm za chorobę, a transseksualisty nie da się wyleczyć inaczej, jak doprowadzić do spójności płci biologicznej z psychologiczną. Jesteśmy jednak realistami: państwo na pewno nie będzie płacić za operacje plastyczne twarzy czy usunięcie jabłka Adama. Chcielibyśmy, by refundowane były koszty ostatniego zabiegu, czyli operacji na genitaliach. Tak było do końca lat 90. Uformowanie żeńskich narządów w kraju kosztuje do 10 tys. zł.

W.D: Natomiast koszt całkowitej korekty płci z żeńskiej na męską może zmieścić się w 20 tys. zł. Za granicą trzeba liczyć się z wydatkiem nawet kilkunastu tys. euro.

Szacowaliście, ile pieniędzy musiałby wydać NFZ na operacje transseksualistów?

A.G: Nie, bo nie ma wiarygodnych danych na temat liczby transseksualistów w Polsce.

W.D: Statystyki światowe też są rozbieżne. Najczęściej podaje się, że jeden “transmężczyzna” (biologiczna kobieta) zdarza się na ok. 100 tys. urodzin, a jedna “transkobieta” (biologiczny mężczyzna) przypada na ok. 30 tys.

Całkiem sporo.

A.G: Prawda? Nawet jeśli te statystyki nie odpowiadają do końca polskiej rzeczywistości, to wiemy przecież, że grupa osób transpłciowych w naszym kraju jest na tyle duża, że jej głos powinien być słyszalny w debacie publicznej. Na razie jesteśmy niewidzialni, ale homoseksualiści też bardzo długo byli niewidzialni. Wywalczyli jednak swoje miejsce w polskiej rzeczywistości. Nikogo nie szokują, a ustawodawstwa wielu krajów europejskich zabezpieczają ich prawa. W Polsce też tak będzie. My chcemy przejść drogę, którą przed nami przeszli homoseksualiści.

W.D: Dychotomia płciowa jest bardzo silnie utrwaloną normą kulturową. Jednak jeśli temat osób transpłciowych zacznie być przedstawiany rzeczowo i bez emocji, społeczeństwo oswoi się z nim i po pewnym czasie stanie się obojętny. Przestaniemy wzbudzać sensację.

Kiedy to się stanie?

A.G: Ja chyba nie dożyję tego momentu. Może Wiktor doczeka.

W.D: Na pewno czeka nas daleka droga.

http://wiadomosci.onet.pl/1556721,2677,1,kioskart.html

Czytelnictwo: 5%

Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Wyczaj.to

Język, ideologia, postawy, władza: kwestie do przemyślenia

Autor Kampania Przeciw Homofobii Styczeń - 30 - 2010 1 komentarzy

W języku zakotwiczona jest dominująca ideologia, zatem istnieje związek między nim a postawami.

Ruchom emancypacyjnym towarzyszą zmagania na płaszczyźnie języka. Naładowane uprzedzeniami etykiety bywają zastępowane określeniami implikującymi pozytywną tożsamość grup dotychczas dyskryminowanych. Uwagę zwraca się m.in. na to, że na emocje szczególnie mocno oddziałują etykiety rzeczownikowe, gdyż—zasłaniając całą osobę—prezentują tylko negatywny stereotyp. Przymiotniki zaś wskazują na wybrane cechy ludzi. (Czasami emancypujące się grupy zawłaszczają negatywne etykiety, by odebrać im pejoratywne znaczenie.)

Takie modyfikacje zwyczajów językowych są z jednej strony wynikiem zmian zachodzących w świadomości społecznej, a z drugiej strony te zmiany powodują. Zatem nie chodzi tu o narzucanie zadekretowanej i abstrakcyjnej poprawności politycznej, lecz o wspomożenie procesu stopniowych zmian wynikających z refleksji zainteresowanych grup i ludzi im przychylnych.

W związku z ruchem na rzecz eliminowania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, proponuje się stosowanie następujących form, które w języku polskim już się pojawiają:

geje i lesbijki (określenie preferowane przez znaczną część tej grupy) zamiast geje, gdy chodzi o osoby obu płci (odpowiednik angielskiego gay people); nie: pederaści i lesbijki

gejowski i/lub lesbijski / gejowsko-lesbijski zamiast gejowski, gdy chodzi o sprawy osób obu płci (odpowiednik angielskiego określenia gay, gdy odnosi się ono do mężczyzn i/lub kobiet)

homoseksualni, ludzie homoseksualni, homoseksualny, mężczyzna homoseksualny zamiast homoseksualiści, homoseksualista. Forma osoby homoseksualne jest mniej szczęśliwa. (Dawną formę niemiecką Homosexualisten zastąpiono formą przymiotnikową die Homosexuellen. Patrz niżej: Homosexualismus. Porównaj polskie formy rzeczownikowe i przymiotnikowe: bogacze – bogaci, biedni – biedacy itd.)

homoseksualność zamiast homoseksualizm (Ta druga forma powstała w XIX wieku jako termin [pseudo]medyczny, por. reumatyzm, astygmatyzm itd. Forma na –izm pokutuje w języku polskim, rosyjskim czy ukraińskim, do których weszła bezpośrednio lub pośrednio z języka niemieckiego. W niemczyźnie formę Homosexualismus zastąpiono formą Homosexualität, por. ang. homosexuality, fr. homosexualité, chorwackie homoseksualnost, nowsze rosyjskie gomoseksualnost’ itd. Przez analogię powstała forma heteroseksualizm; pojawia się ona rzadko, ale także proponuje się heteroseksualność (tudzież heteroseksualni, ludzie heteroseksualni), tak samo jak np. seksualność kobiet zamiast seksualizm kobiet.

[—ludzie żyjący z HIV/AIDS, ludzie żyjący z HIV, ludzie żyjący z AIDS zamiast nosiciele HIV i chorzy na AIDS jako odpowiednik angielskiego określenia people living with HIV/AIDS (przyjętego przez Światową Organizację Zdrowia); w obliczu lęku, niewiedzy i dyskryminacji chodzi o zastąpienie odczłowieczającej etykiety medycznej określeniem otwierającym oczy na fakt, że chodzi o ludzi (mających swoje prawa) i że oni żyją (używane ostatnio w Polsce określenie ludzie żyjący z HIV i chorzy na AIDS jest nieszczęśliwe, gdyż sugeruje, jakoby ci drudzy nie należeli do świata żywych)]

pary jednopłciowe, związki jednopłciowe zamiast pary homoseksualne, związki homoseksualne, ponieważ chodzi tu o tę samą płeć dwóch osób; określenie homoseksualny konotuje też seksualne zachowanie, co może być sprawą drugorzędną

pary różnopłciowe, związki różnopłciowe zamiast pary heteroseksualne, związki heteroseksualne, ponieważ chodzi tu o odmienną płeć dwóch osób; określenie heteroseksualny konotuje też seksualne zachowanie, co może być sprawą drugorzędną

odmieńcy jako tłumaczenie angielskiego (zawłaszczonego negatywnego) określenia queer people

prostytut zamiast męska prostytutka (chodzi o zachowanie symetrii płci w języku)

wychodzenie z ukrycia / ujawnianie się (nie: wychodzenie z podziemia, gdyż to nie działalność konspiracyjna) zamiast anglicyzmu coming out; chodzi o trafienie z tą ideą do przeciętnego człowieka

wyciągnąć (kogoś) z ukrycia jako odpowiednik angielskiego określenia to out (somebody) oznaczającego ujawnienie homoseksualnej orientacji innej osoby, zwłaszcza kogoś o zinternalizowanej homofobii, kto mając władzę działa na szkodę lesbijek i gejów

Poleca się analizy socjolingwistyczne, np.:

Fairclough, Norman, Language and Power (2 wyd.), Harlow, New York, 2001.

Karwatowska, M., Szpyra-Kozłowska, J., Lingwistyka płci, Lublin, 2005.

Warszawa – Kraków, luty 2006.

Czytelnictwo: 2%

Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Wyczaj.to

Debata z okazji premiery spektaklu KOSTKA SMALCU Z BAKALIAMI / BEZTLENOWCE

Autor Kampania Przeciw Homofobii Styczeń - 30 - 2010 Skomentuj

Ingmar Villqist

KOSTKA SMALCU Z BAKALIAMI – BEZTLENOWCE

Kostka smalcu z bakaliami to jednoaktówka Ingmara Villqista z

1993roku, ukazująca fragment historii związku dwóch kobiet uwikłanych

w determinujące je relacje emocjonalne, zmysłowe, w poczucie winy i

nadzieję na miłość.

Bohaterki walczą o swój autonomiczny świat wiary w prawdziwe i jedyne

uczucie, w świat, który budować można biorąc pełną odpowiedzialność za

wspólne emocje.

To precyzyjne studium miłości społecznie wyklętej, która, czy tego

chcemy czy nie, tworzy panoramę naszych marzeń i lęków.

W “Beztlenowcach” jesteśmy świadkami jednego wieczoru z życia dwóch

mężczyzn, którzy budując związek podjęli decyzję o wspólnym

wychowywaniu dziecka. Mimo determinacji bohaterów, by za wszelką cenę

nadać ich związkowi znamiona normalności, ich wspólna

przeszłość,kontekst społeczny i moralny bezwzględnie weryfikują

marzenia.”Beztlenowce” to kalejdoskop zabawnych i tragicznych zdarzeń

scenicznych. To dramat definiujący sieć skomplikowanych relacji

emocjonalnych, właściwych związkom, które przez ostatnią dekadę

walcząo społeczną akceptację.

Od tytułu tej jednoaktówki wziął nazwę cały cykl krótkich utworów

scenicznych Ingmara Villqista, na który składają się: “Kostka smalcu z

bakaliami”, “Beztlenowce”, “Fantom”, “Cynkweiss”, “Lemury”, “Bez

tytułu” i “Oddychaj ze mną”.

Reżyseria:

Ingmar Villqist

Występują:

Pierwsza Anna Iwasiuta

Druga Beata Buczek-Żarnecka

Mag Filip Frątczak

Lars Mariusz Żarnecki

Karla Anna Iwasiuta

Data premierowego przedstawienia: 29.01.2010

Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza

ul. Bema 26, Gdynia

Czytelnictwo: 1%

Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Wyczaj.to

Nabór na trzecią edycję Queer Studies w KPH

Autor Kampania Przeciw Homofobii Styczeń - 29 - 2010 Skomentuj

kurs akademicki organizowany przez Kampanię Przeciw Homofobii, przy wsparciu Fundacji im. Róży Luksemburg w Polsce

Queer Studies to interdyscyplinarne studia obierające za przedmiot swych badań i zainteresowań nieheteronormatywną tożsamość seksualną, zajmujące się również kulturowym i społecznym funkcjonowaniem ról i stereotypów płciowych, kwestionując zasadność podziału ludzi i relacji między nimi na homo- i heteroseksualne. Opieka merytoryczna nad kursem: dr Jacek Kochanowski.

Kampania Przeciw Homofobii oferuje możliwość odbycia semestralnego weekendowego kursu Queer Studies KPH w wymiarze 100 godzin wykładów prowadzonych przez najznakomitszych polskich badaczy tej problematyki.

Zajęcia odbywać się będą począwszy od 21 lutego 2010 w warszawskiej siedzibie Kampanii Przeciw Homofobii, przy ulicy Żelaznej 68, co dwa tygodnie w formie weekendowych bloków, w godzinach 11-13:30 14:30-17 (z godzinną przerwą obiadową).

Terminy zjazdów: 20-21.II, 13-14.III, 27-28.III, 10-11.IV, 24-25.IV, 8-9.V, 22-23.V, 5-6.VI, 19-20.VI, 3-4.VII

Czesne wynosi 500 zł (za 100 godzin dydaktycznych). Na zakończenie cyklu wykładów studenci otrzymają dyplom ukończenia kursu Queer Studies KPH.

Osoby zainteresowane uczestnictwem w kursie Queer Studies KPH prosimy o przysyłanie zgłoszeń na adres queer@kph.org.pl w celu otrzymania zestawu dokumentów rekrutacyjnych do wypełnienia.

Termin nadsyłania wypełnionych dokumentów upływa 08.02.2010.

Więcej informacji o naszych wykładowcach, zajęciach i terminach na stronie:

www.queer.kph.org.pl

Kampania Przeciw Homofobii

ul. Żelazna 68

00-866 Warszawa

Tel: +48 22 423 64 38

Fax: +48 22 620 83 37

Czytelnictwo: 1%

Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Wyczaj.to

Debata nt. homoseksualności w sztuce

Autor Kampania Przeciw Homofobii Styczeń - 29 - 2010 Skomentuj

Teatr Miejski im. W. Gombrowicza w Gdyni
i trójmiejski oddział Kampanii Przeciw Homofobii

zapraszają do Teatru Miejskiego

3 lutego (środa) 2010 o godz. 20.45

(po spektaklu „Kostka smalcu z bakaliami” i „Beztlenowce” Ingmara Villqista”)
na otwartą debatę pt.

„Miłość wyklęta. Homoseksualność a sztuka współczesna.”

W debacie wezmą  udział:
dyrektorka Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego – prof. UG, dr hab. Ewa Graczyk,
animatorka kultury i aktywistka LGBTQ – Anna Urbańczyk,
dramatopisarz – Ingmar Villqist.

Debatę  poprowadzi Mirosław Baran (Gazeta Wyborcza).

Wstęp wolny

Czytelnictwo: 1%

Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Wyczaj.to

Czułem, że muszę komuś o tym powiedzieć…

Autor homoseksualizm Styczeń - 28 - 2010 Skomentuj

Czułem, że muszę komuś o tym powiedzieć, bo inaczej bym zwariował

Pierwszy raz o tym, że mogę być gejem pomyślałem gdzieś w środku podstawówki. Wtedy byłem przerażony i nie chciałem tego. Zwłaszcza, że żyłem w bardzo homofobicznym środowisku jakim jest podwarszawska miejscowość pełna dewotek i bigotów z wypranymi mózgami.

Wchodziłem na strony internetowe i na tym się kończyło. Z czasem zacząłem “bawić” się z kolegą ale to wszystko mnie tak przeraziło, że przestałem.

Prawdę mówiąc to ciężko mi powiedzieć co pomogło zaakceptować mi moją orientację. Stało się to samo. W pewnym momencie zacząłem się zgadzać z tym i żyć na początku w totalnym ukryciu. Ujawniłem się bo czułem, że muszę. Czułem, że muszę komuś o tym powiedzieć bo inaczej bym zwariował. Jeżeli myślisz, że nigdy nikomu nie powiesz to się bardzo mylisz. Przyjdzie czas kiedy będzie to musiało z Ciebie wyjść.

Jako pierwsza dowiedziała się moja przyjaciółka “gejowski standard” potem reszta znajomych. Przyjęli to bardzo dobrze. Bez rewelki. Potem zdecydowałem się powiedzieć mojej matce i bratu. Matka przyjęła to spokojnie ale długo się z tym oswajała. Teraz jest już ok. Brat zareagował jak przyjaciel aczkolwiek jemu bałem się powiedzieć najbardziej. Myślałem, że jest homofobem a okazało się odwrotnie. Żałuję tylko, że nie powiedziałem matce jako pierwszej. Poważnie się zastanówcie nad tym. To nie jest proste ale uczucie ulgi i “odciążenia” jest nie do opisania.

Może być ciężko ale jak widzicie jak nie spotkałem się z negatywną reakcją… może miałem szczęście a może po prostu ludzie zmieniają się i zmieniają swoja poglądy gdy dowiadują się, że to może dotyczyć kogoś bliskiego…

Czytelnictwo: 6%

Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Wyczaj.to

Klub Filmowy Lambdy

Autor homoseksualizm Styczeń - 27 - 2010 Skomentuj

Klub Filmowy Lambdy:  XXY (2007) – głośny film argentyński o płynności kategorii płci

W najbliższą  sobotę (30.01.2010) pokażemy głośny film argentyński XXY (2007, reż. Lucia Puenzo); obraz ten był oficjalnym kandydatem Argentyny do nagrody Oscara.

Główną postacią filmu jest piętnastoletni hermafrodyta Alex (Inés Efron). Z początku kształtowany jest przez matkę jako dziewczynka; jednak gdy spotyka szesnastoletniego Alvaro (Martin Piroyanski), który nie chce pogodzić się z rolą macho przeznaczoną mu przez ojca, więź z nowopoznanym przyjacielem zaczyna rodzić komplikacje…

XXY to film o niejednoznaczności/płynności kategorii płci; o kontraście pomiędzy tradycyjnym, dychotomicznym podziałem kategorii i ról płciowych i seksualnych, a mniej kategoryczną/kategoryzującą percepcją tych kwestii przez młodsze pokolenie. Film ten, daleki od hollywoodzkich uproszczeń, jest bardzo wnikliwym przyczynkiem do gorąco dyskutowanych obecnie zagadnień związanych z teoriąQUEER.

kz

Na film i dyskusję zapraszają Mateusz Urban i Krzysztof Zabłocki.

Sobota, 30  stycznia 2010, godz. 18.00

Lambda Warszawa, ul. Żurawia 24 A, lok. 4

Czytelnictwo: 2%

Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Wyczaj.to

Spotkanie grupy inicjatywnej KPH Opole

Autor Kampania Przeciw Homofobii Styczeń - 26 - 2010 Skomentuj

Zapraszamy na spotkanie GI KPH Opole w najbliższą środę o godzinie 17.00 w siedzibie Opolskiej Fundacji Feministycznej na ul.Luboszyckiej 1a/9.
Istniejemy od końca października i chętnie powitamy nowe osoby wśród Nas.Spotkanie będzie również okazją do tego aby wzajemnie się
poznać i dowiedzieć czegoś więcej o naszej działalności.

27 styczeń 2010 g.17.00
ul.Luboszycka 1a/9 Opole

Osoby zainteresowane wolontariatem proszone są o kontakt:
wolontariat@kph.org.pl

Czytelnictwo: 1%

Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Wyczaj.to

O kobiecie, która z patriarchatem przystawała

Autor Latarnik Styczeń - 25 - 2010 1 komentarzy

Kliniki chirurgii plastycznej to dość specyficzne miejsca, z równie specyficzną klientelą i personelem. „Transseksmisja” Tatiany Szkapienko przedstawia oczami pani manager kaliningradzką „Brazylię” właśnie w taki sposób. Opis na czwartej stronie okładki pozwala sobie na następujące słowa: „To miejsce, gdzie w atmosferze erotyczno-filozoficznej dojrzewa niejedna, bardzo europejska love story, której bohaterowie na własnej skórze mogą poznać różnice pomiędzy G, a G-8”.

Czy rzeczywiście „erotyczno-filozoficznej”? Nazwałbym to raczej tandetną próbą filozofowania z pornograficznym ujęciem. Pornograficznym, zaznaczę, z nieciekawego, w zasadzie przeżytego już spojrzenia. Narratorka „Transseksmisji” wszelkie swoje refleksje koncentruje wokół wulgarnej męskości, jedynego atrybutu tworzącego według niej obraz mężczyzny (miałem ochotę użyć tu słowa „samiec”) – penisa. Uwarunkowaniu tego spojrzenia sprzyjają być może klienci i klientki ośrodka. Jak twierdzi sama opowiadająca – do „Brazylii” ściągają przede wszystkim polscy mężczyźni niezadowoleni z rozmiarów swoich członków i greckie transkobiety, ewidentnie uzależnione od skalpela.

Wspomniany fallogocentryzm przybiera w książce śmieszną, niekiedy nawet przerażającą postać. W zasadzie każde zjawisko społeczne w jakiś sposób odnosi się do „najważniejszego artefaktu europejskiej kultury” (pozwolę sobie sarknąć). Spotkamy tu zatem „ważny nawyk połykania”, „bezfacecie” i wiele wzmianek odnośnie „ubywania penisów” w postaci niewybrednych, mało wyrafinowanych żartów na temat transseksualistek, które nie tylko „stanowczo przedkładają waginę nad penisa”, lecz także śmią to robić nawet, kiedy zagrożone jest prawidłowe funkcjonowanie ich narządów, co niekiedy kończy się brakiem czucia w miejscach intymnych. Jak sama narratorka spostrzega: „To po cholerę (…) te wszystkie transformacje płciowe, jeśli traci się przez nie orgazm – jedyną bezpłatną rozkosz, która zawsze jest pod ręką?”, a człowiekowi świadomemu seksualnie (i płciowo) pozostaje jedynie załamać się z powodu tej pseudofilozofii wartości.

Praca w „Brazylii” jest dla managerki (z czystej złośliwości pozwalam sobie na termin, którynarratorka uznałaby za skrajnie feministyczny) swego rodzaju pretekstem do niezbyt głębokich przemyśleń, zwłaszcza tych odnoszących się do narodowości i współpracy międzypaństwowej. Naturalnie większość z nich nie schodzi z tematyki „członkowej”. Znajdziemy tu zatem uwagi odnośnie potrzeby „doerekcjonowania” języka polskiego, problemów identyfikacji wyrażonych w polskich nazwach męskich organów płciowych i inne, równie przeseksualnione dywagacje. I wszystko to może i mogłoby być zabawne, ale tylko jeśli przyjęłoby postać półstronicowego artykułu w tygodniku „Nie”.

Temat chirurgii plastycznej przedstawiono kpiąco i zupełnie chłodno, co w obliczu sporej ilości wtrąceń niby-filozoficznych dziwi. Tym bardziej, że w ciągu ostatnich kilku lat drastycznie wzrosła liczba osób uzależnionych od tego typu zabiegów. Wspomniany brak przyjąłem ze szczerym zdziwieniem. Płeć i seks pod skalpelem tak, ale sam skalpel już nie?

Całościowe, stereotypowo męskie myślenie narratorki przeraża (przynajmniej mnie). Głównie dlatego, że nie ma na celu prezentacji żadnej feministycznej nowej jakości, ale wprost tandetnie powtarza schematy z płytkim odwróceniem podmiotu. Szczerze powiedziawszy, byłem przekonany, że tego typu narracje znikły w Polsce wraz z końcem lat dziewięćdziesiątych. Najwyraźniej się myliłem. A szkoda.

Czytelnictwo: 3%

Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Wyczaj.to

Gerard Bonnet

Autor homoseksualizm Styczeń - 24 - 2010 Skomentuj

“Najbardziej widoczny przejaw transwestytyzmu kobiecego to dziś Drag Kings- kobiety, które znajdują przyjemnoś w noszeniu męskich strojów i pracują nad osiągnieciem męskiej sylwetki. Jest to jedna z najbardziej spektakularnych obecnie form perwersji kobiecej, ktorą należy zaliczyc do perwersji obiektu seksualnego.” – Perwersje seksualne, Gerard Bonnet, Gwp 2006

przedmowa:

Gerard Bonnet;

Perwersje seksualne. Podejście psychoanalityczne

Perwersje seksualnePierwszy raz zjawisko perwersji seksualnych opisano w drugiej połowie XIX stulecia. To właśnie wtedy nadano większości z nich nazwy aktualne do dziś, takie jak: sadyzm, ekshibicjonizm, pedofilia itp. Warto dowiedzieć się więcej o tych zaburzeniach nie tylko dlatego, że perwersje stanowią zagrożenie, ale również dlatego, że wiedza o nich otwiera przed badaczem możliwość zgłębienia nieznanych zakamarków ludzkiej psychiki.
Głęboka znajomość tematu jest najlepszą gwarancją, że zareaguje się właściwie w kontakcie z pacjentem cierpiącym na któreś z omawianych w książce zaburzeń.

Ze Wstępu do wydania polskiego

Co nowego wnosi ta książka? W porównaniu z innymi wydanymi w Polsce publikacjami na ten temat przedstawia oryginalną klasyfikację perwersji w ujęciu kulturowym, bogate odniesienia do kultury, psychoanalizy oraz wprowadza w psychiczne motywacje zachowań dewiacyjnych. Zaprezentowano w niej również rzadko omawiane w polskim piśmiennictwie zachowania dewiacyjne kobiet. Wbrew potocznej opinii nie są one u kobiet bynajmniej rzadko spotykane; ich specyfiką jest mniejsza trwałość, niższy poziom agresji, łagodniejsza forma zachowań i zawoalowanie. Kolejną zaletą publikacji jest ukazanie świata perwersji seksualnych w obecnej obyczajowości i w życiu społecznym, na przykład obecność ekshibicjonizmu w mediach, w internecie.
Zgodnie z obowiązującym obecnie kryterium medycznej normy seksualnej Autor nie traktuje orientacji homoseksualnej w kategoriach choroby i ogranicza się wyłącznie do przedstawienia perwersyjnych zachowań osób zorientowanych homoseksualnie. W publikacjach opartych na psychoanalizie jest to znacząca zmiana perspektywy.
W książce zaprezentowano najczęściej spotykane perwersje seksualne i ich zróżnicowane formy. Autor opiera się na psychoanalitycznych koncepcjach przyczyn tego typu zaburzeń i dlatego nie omawia przyczyn biologicznych, wiążących się z patologią centralnego układu nerwowego czy z chorobami. Nie można jednak tego braku traktować jako znaczącego, bowiem większość zachowań dewiacyjnych ma tło psychiczne, a nie biologiczne.
Dla polskiego Czytelnika zapewne interesujące będą rozważania poświęcone leczeniu perwersji. Sądzę, że ten rozdział pozostawi poczucie niedosytu, jak również zaskoczenia. Od czasu pojawienia się u nas lawiny informacji o pedofilach rosną oczekiwania społeczne wobec skutecznych metod przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnego dzieci i młodzieży, karania sprawców tego typu przestępstw i uniemożliwienia im powrotu do tego typu zachowań po odbyciu kary pozbawienia wolności. Z tekstu wynika, że perwersja nie zawsze jest chorobą. Warto tu przy okazji wspomnieć, że u niewielu sprawców spośród odbywających w Polsce karę pozbawienia wolności za zachowania seksualne wobec małoletnich rozpoznano pedofilię. Z niniejszej publikacji jednoznacznie wynika, że leczenie perwersji seksualnych jest długofalową pracą, w której ważna jest motywacja osoby poddającej się leczeniu.
Perwersje seksualne Gérarda Bonneta pojawiają się w okresie, kiedy świat dewiacji seksualnych budzi u nas coraz większe zainteresowanie. Mam nadzieję, że dzięki tej książce Czytelnik pozna zróżnicowanie i specyfikę tego świata.

Zbigniew Lew-Starowicz

Czytelnictwo: 3%

Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Wyczaj.to