Głośno było ostatnio o filmie z Antonio Banderasem, w którym poznajemy zabandażowaną postać pacjentki pewnego lekarza. Mało kto jednak wie, że już w 2009 ten motyw, choć w zupełnie innym kontekście, pojawił się w filmie.
Lucille ma bardzo despotycznego ojca, który nie rozumie, że córka żyjąca przez 18 lat w zamknięciu chce studiować poezję zamiast nauki ścisłej (najlepiej medycynę). Dziewczyna czuje, że jest w pułapce, dlatego zdobywa się na desperacki krok – próbę samobójczą. Nieudane staranie kończy się głębokimi poparzeniami. Pacjentką przyjeżdża opiekować się pewna pielęgniarka z Włoch. Niezrozumiały początek nabiera znaczenia, kiedy dowiadujemy się o pewnym sekrecie…
Mimo, że film jest z 2009 roku wszystko wygląda jak lata 60. Obrazy są delikatne, poetyckie, trochę grane dramatycznie. Wszystko ma znaczenie i jest dwuznaczne (jak np podawani autorzy przez Lucille, kiedy kłóci się z ojcem– Baudelaire, Proust, Wilde; czy lektura Kwiatów zła Baudelaire).
Niestety pokłosiem współpracy Amerykanów i Niemców jest to, że bohaterzy nie należą do kategorii pięknych. Nie chcę powiedzieć, że są brzydcy, ale moim zdaniem wśród tych pięknych ujęć tworzą estetyczną rysę.
Film miał okazję był pięknym dramatem psychologicznym – na siłę zrobiono z niego thriller, który ma straszyć obrazami strzykawek, nieznanych próbówek, zdechłymi myszami i starości domu położonego w centrum niczego.
Muzyka, dodająca dramatyzmu lub subtelności przez cały film, w scenie zbliżenia denerwuje i rozprasza. Same aktorki, niestety, też są drewniane i mimo śmiałych scen widz raczej nie wczuje się z nimi. 7 minut z wieloma szczegółami anatomicznymi, których brak w innych filmach, a jednak bardziej frapuje nas co innego, niż dziwne wygibasy bohaterek. Kolejna scena jest dialogiem przeplatanym lizaniem ciała – niby intensywnie, jest nawet wiązanie do łóżka, jest coś koło S/M, ale znowu jakoś całość nie wzbudza takich emocji, jak powinna.
Film jest długi i sączy się niczym kroplówka. Napięcie wzrasta, spodziewamy się kolejnych scen, które nas wystraszą, a kończy się spokojem. Kiedy zaś się tego najmniej spodziewamy widzimy rozchodzącą się skórę albo leżącą trupią czaszkę. Sceny radości w parku, w słońcu, opowiadanie wierszy przeplatają się z odcinaniem skóry – ze szczegółami.
Despotyczny ojciec, podstarzała ciotka, która chce umrzeć, rozchwiana emocjonalnie Lucille i dziwna pielęgniarka – ten zestaw obfituje w nadmiar emocji.
Nie będę się czepiać głupot typu: doprowadza ją do orgazmu i widać obie ręce, czy ciocia mdleje na podłogę, ale chwilę potem leży na kanapie, mimo, że w pokoju została osoba na wózku. Ot, widać, że czasem trudno trzymać się rzeczywistości.
Z resztą – poza drobnymi wyjątkami cała historia jest do bólu przewidywalna. Nie mniej – chyba warto zobaczyć, żeby wyrobić sobie zdanie.
Wśród dużej ilości wydarzeń i tekstów wiele może Ci umknąć. Dzięki newsletterowi, dostaniesz na skrzynkę raz w tygodniu przegląd naszych ostatnich tekstów. Czytasz tylko to, co Cię interesuje, wtedy, kiedy masz na to ochotę. Za darmo, wygodnie i czytelnie.
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| Maciej ORŁOŚ Gdybyś nie był hetero, to… Trudno mi to sobie wyobrazić… No, ale gdybym nie był hetero, to mamy... | Drag King Fever Jedyna Taka noc, w której zapomnisz, gdzie kończą się granice między tym, co męskie, a tym co kobiece... | Na pierwszy rzut oka (Things you can tell just by looking at her) Wokół nas, kobiet, jest pełno innych pań. Każda z nas ma problemy, przeżywamy różne emocje, próbujemy... | Klub Filmowy Lambdy Klub Filmowy Lambdy zaprasza na film belgijsko-francuski Prawie nic (2000) Reżyseria: Sébastien Lifshitz Sobota,... |









