Archiwum ‘Korespondentko znad morza’

Żyjemy na tym samym świecie.

Autor Sznyta 18 grudnia 2009

Żyjemy na tym samym świecie.

JA

potrzebuje Twojego wsparcia!

Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu.

„..W 2008 roku seksuolog Li Yinhe  przeprowadziła ogólne badanie stosunku chińskiego społeczeństwa do gejów i lesbijek. 91% respondentów było zdania, że homoseksualiści powinni mieć równe heteroseksualistom prawa na polu zatrudnienia, przy czym 81% ankietowanych zgodziło się, że homo i hetero TO TACY SAMI LUDZIE…”  ( frag. z http://homikus.pl/2009/02/25/homo-chiny-dzisiaj/)

Takim wstępem, rozpoczynam moje podziękowania. Dla Ciebie, tak właśnie Tobie dziękuje, w tej chwili.

DZIĘKUJE CI

Za to, że JESTEŚ.

Za to, że czytasz teraz ten artykuł.

Za to, że widzisz TO –  JA istnieje.

Za to, że nie jesteś  teraz obojętny, bo czytasz mój artykuł.

tęczaZa to, że każdego dnia przechodzisz obok mnie na ulicy i nie czuje się samotna.

Za to, że MAM komu powiedzieć  DZIEŃ DOBRY.

Za to, że MAM komu życzyć  MIŁEGO DNIA.

Za to, że JESTEŚ moim znajomym.
Za to, że CHODZIMY DO TEGO SAMEGO SKLEPU i nie ważne jest teraz, czy to mięsny, spożywczy, monopolowy, czy z ciuchami.

Za to, że pozwalasz mi usiąść  obok siebie w autobusie, kiedy pytam „przepraszam wolne?” lub „ przepraszam mogę usiąść?”

Za to, że mogę się  z Tobą śmiać oglądając kabarety.

Za to, że mogę na CIEBIE LICZYĆ kiedy ktoś będzie chciał zaatakować NASZ kraj.

Za to, że nie rzucasz mnie kamieniami, kiedy walczę o swoje prawa.

Za to, że nie jesteś  obojętny. NIENAWIŚĆ TO TEŻ UCZUCIE. Dziękuje, że nim mnie darzysz to zawsze jakiś start.

Za to, że MOGĘ Z TOBĄ ROZMAWIAĆ chociażby o POGODZIE.

Za to, że INTERESUJESZ SIĘ  MNĄ. Chodź ja nie interesuje się w ogóle Tobą.

Za to, że oglądasz ze MNĄ  te same wiadomości. I w większości przypadków mamy te same problemy. Oboje nie mamy autostrad, peronów na EURO i narzekamy na transport kolei polskich i PKS.

Za to, że NIE WIESZ JAK WYGLĄDAM , a kiedy ktoś by Ci powiedział, że jestem lesbijką  powiedziałbyś, że NIE WYGLĄDAM JAK LESBIJKA. To nie subkultura tu każdy może wyglądać jak chce. Przecież sam to wiesz.

Za to, że JA WIEM JAK WYGLĄDASZ i pozwalasz mi na dowolność słów jakimi operuje.

Za to, że TWOJA CÓRKA albo TWÓJ SYN był moim najlepszym przyjacielem w szkole.kolorki

Za to, że MUSZE PORUSZAĆ  SIĘ PO TYM ŚWIECIE TAK SAMO JAK TY.

Za to, że MAM SWOJE MIASTO A W  NIM SWOICH LUDZI.

Za to, że NIE ZAMKNĄŁEŚ  MNIE W OBOZIE pracy.

Za to, że NIE WYZWAŁEŚ  MNIE KIEDY SZŁAM Z MOJĄ DZIEWCZYNĄ ZA RĘKĘ.

Za to, że NIE PRZESZKADZA CI co z NIĄ robie w łóżku.

Za to, że TYLE RAZY POMOGŁEŚ  MI KIEDY PYTAŁAM CIEBIE O DROGĘ.

Za to, że MOGĘ SIĘ  Z TOBĄ PRZYJAŹNIĆ.

Za to, że MOGĘ CIEBIE PRZEPROSIĆ, A TY PRZEPROSISZ MNIE.

Za to, że każdemu kiedyś  trzeba podziękować za to co DLA NAS ZROBIŁ.

DZIĘKUJE CI ZA WSPARCIE.

DZIĘKUJĘ CI ZA WYSŁUCHANIE MNIE – nie ważne jak i gdzie.

DZIĘKUJĘ CI ZA POMOC JAKĄ MI UDZIELIŁEŚ CZŁOWIEKU.

JA CIEBIE POPRĘ KIEDY BĘDZIESZ TEGO POTRZEBOWAŁ

JA CIEBIE WYSLUCHAM GDY INNI BĘDĄ GŁUSI NA TWÓJ KRZYK.

JA CI POMOGĘ GDY NIKT INNY NIE BĘDZIE CHCIAŁ CI POMÓC.

JESTEM OBOK CIEBIE

ŻYJEMY RAZEM NA TYM ŚWIECIE

MIESZKAMY W TYM SAMYM KRAJU

MIESZKAMY W TYM SAMYM MIEŚCIE

JESTEŚMY I NAUCZMY SIĘ ŻYĆ ZE SOBĄ

PODPISANO :

Twój przyjaciel.

Mam dosyć ukrywania się!

Autor Sznyta 2 września 2009

Mam dosyć ukrywania się! – wyoutuj się będzie Ci łatwiej w życiu.

Ja nie pracuje dla KGB, CBA, CBŚ, etc… Jestem homoseksualistą, który ma dosyć ukrywania się.

Nie muszę się z resztą ukrywać. Nie mam z czym.

Mam dość :

Udawania, kłamania, oszukiwania wszystkich dookoła.

Po prostu bycia heteryczką, którą od lat nie jestem.

Komu się wyoutowałam :

Ojcu dawno  i siostrze też. Przyjaciołom ze wsi, przyjaciołom z miasta. Niektórym przechodniom w Sopocie głównym, w Łebie, w Jarosławcu, w Słupsku. Niektórym znajomym. Ludziom ze środowiska.

Dlaczego?

* Po prostu skapnęłam się dzięki przyjaciołom z Lamby, KPH i z portalu Homoseksualizm.org.pl, że ta cała szopka heteronarmatywności nie ma sensu. Kłamstwo niesie za sobą kolejne. Można aż zatopić się w tym bagnie, po czym słyszy się od ziomali „ja wiem o Tobie”. I robi się człowiekowi głupio kiedy nie wie co ma powiedzieć.

* Dlatego, że to jest Mój Kraj, mam w Nim takie same prawa jak heterycy. Wolność (ważne jak rozumianą), swobodę (nie ważne jak ograniczoną), nietykalność osobistą (której nie dam znieważyć) i wiele wiele innych przywilejów które mam dzięki Konstytucji RP.

* Możesz mnie nienawidzić lub lubić, ale jedno jest pewne : nie przejdziesz obok mnie obojętnie. Homofobia is so gej!

* Dlatego, że mam dosyć stereotypowego myślenia i kombinowania pt. „chodźmy się tam pocałować, żeby nikt nie zauważył „. Ja z Moją Kobietą (pozdrawiam Skarbie) chcę się całować wszędzie, gdzie mam na to ochotę. W muzeach, w kiblach, na ulicy, w hipermarkecie – powtarzam wszędzie.

* Dlatego, że nie będę szerzyć poglądów sprzecznych z moimi przekonaniami.

* Dlatego, że nawet jeśli moje postrzeganie świata jest sprzeczne z Twoim – to wcale nie oznacza, że jest złe. Jest Moje! Inne.

* Dlatego, że chcę w moim mieście : parad równości, dni milczenia i wypadów branżowych nie polegających na chowaniu się po lasach. Jak dzikusi.

* Dlatego, że mam w sobie odwagę taką jak Ty, albo jakiej Tobie brakuje.
* Dlatego, że należę do społeczności LGBTQ i utożsamiam się z Nim w pełni.
* Dlatego, że chce mieć związek partnerski zawarty w POLSCE, a nie tułać się po obcych krajach. ” Polacy nie gęsi…”
* Dlatego, że chcę mieć dziecko ze swoją kobietą i uważam to za normalne

Uważam siebie za normalnego człowieka.

I mam dosyć takiego sposobu traktowania mnie w społeczeństwie.

Odrzuć wszystkie uprzedzenia.

Jestem człowiekiem.

Mam prawo do tego, żeby żyć jak chcę i gdzie chcę.

Mam prawo.

Zdaj sobie z tego sprawę.

Zdaję sobie codziennie sprawę z tego, że jeszcze nie mam tego co Ty.

I to mnie boli. To mnie razi. To mi przeszkadza żyć!

Nie wolno mi robić takich rzeczy jak Tobie.

A wcale nie jestem intruzem.

Jestem Twoim rodakiem.

Z tą samą historią.

O podobnych zainteresowaniach.

Bywam w tych samych miejscach co Ty.

Ty wyróżniasz mnie z tłumu.

Czasem jednak nie zdajesz sobie sprawy z tego, że istnieje.

Masz wrażenie, że prawa których się domagam są absurdalne.

Dla mnie nie są.

Jeszcze ich NIE MAM!

Ty, tak jak ja, bez nich nie cieszyłbyś się z życia.

Nie cieszyłbyś się.

Tylko złościł.

Też byś oto walczył.

Gdybyś był mną.

Ja walczę, każdego dnia z ludźmi takimi jak Ty.

Mam tego dość.

Mówię starczy tego.

Mówię stop.

Nienawiści.

Homofobii.

Obawom.

Lękom.

Przerażeniu.

Obelgom.

Bluzgom.

Niezrozumieniu.

Podziałom.

I czego jeszcze Ty tam nie wymyślisz.

Pamiętaj, ja nadal uważam siebie za normalnego człowieka.

Pozdrawiam wszystkich mi przychylnych w drodze i w walce o bycie kim jestem.

W związku rozmowa jest bardzo ważna 2

Autor Sznyta 26 sierpnia 2009

Druga część wywiadu z Ygą Kostrzewą.

Ja: A co z wiernością? Gdzie ona wtedy jest?

Y.K.: Odpowiem tak: w każdym związku – prędzej czy później – dochodzi do zdrady czy też rozmowy o niej. A jeśli nie dochodzi – to się zdradza albo też związek nie jest szczery, nie rozmawia się o tych sprawach – tak też bywa. Decyzja należy oczywiście do obu stron, jak związek ma wyglądać. Są osoby bardzo monogamiczne, które nie wyobrażają sobie zdrady fizycznej. Są także osoby, dla których seks jest tylko przyjemnością. Według mnie ludzie nie są tak prosto skonstruowani: albo monogamiczni i desperacko wierni albo rozwiąźli. Każdemu może się zdarzyć jakieś zauroczenie, chęć spróbowania czegoś nowego w seksie. Czy w związku z tym należy przekreślić bycie z drugą osobą? Lepiej o tym porozmawiać, dojrzeć do tego, niż od razu zrywać – jak to się często dzieje. Jedno takie zachowanie i kilka lat wspólnego bycia zostaje przekreślone – to trochę nielogiczne. Może tak do końca nie byliśmy / byłyśmy dla siebie… warto sobie ustalić pewne granice, na co się w związku zgadzamy, a na co nie. Zapewniam, że ludzie są jednak elastyczni – często jest to kwestia czasu…

Ja: Mam podobne poglądy na ten temat. Podsumowując można stwierdzić, że rozmowa to podstawa w budowaniu wspólnych relacji partnerskich. Odbiegając totalnie od tematu zapytam, jaka jest Twoja ulubiona forma spędzania wolnego czasu?

Y.K.: Generalnie – robić to, co lubię, realizować swoje hobby. Są to różne rzeczy: czytanie książek, gotowanie, rower, wycieczki, podróże, słuchanie muzyki, korzystanie z kultury szeroko rozumianej… czasem spotkania ze znajomymi, kino.

Ja: Korzystanie z kultury szeroko rozumianej? Co masz na myśli?

Y.K.: Na przykład wystawy uliczne, muzea, wszelkie wydarzenia związane z przestrzenią uliczno-miejską, koncerty, festiwale uliczne, których w Warszawie jest sporo, ale też Parady i Marsze Równości.

Ja: Skoro już nawiązałaś do Parady – dlaczego one są organizowane i co masz z tym przedsięwzięciem wspólnego?

sunY.K.: Paradę wielokrotnie współorganizowałam – w 2004 roku, gdy ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński zabronił nam przemarszu, współorganizowałam Wiec Równości. W kolejnym, 2005 roku wraz z innymi osobami, uczestniczyłam w procesie, który zawiódł nas aż do Strasburga, do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Sprawę tę znamy jako „Bączkowski i inni przeciwko Polsce” – od tamtej pory nie można już zakazywać Parad ani Marszów Równości. Udało się to wywalczyć. W zeszłym roku chciałam, aby Parada miała bardziej polityczny wydźwięk, stąd pomysł na tworzenie tzw. patykowców lub patyczaków, jak je nazywamy. Chodzi o pokazanie ważnych, politycznych haseł, pod którymi się podpisujemy – aby Parada nie była tylko zabawą, a przede wszystkim taką tubą polityczną, przez którą raz w roku możemy głośno, na ulicy powiedzieć: chcemy równych praw, domagamy się publicznego zajęcia sprawami dyskryminacji i równego traktowania, chcemy ustawy o związkach partnerskich, zmiany przepisów o mowie nienawiści. Od 2004 r. organizowaniem Parady Równości w Warszawie zajmuje się Fundacja Równości, w tym celu powołana. Jestem przewodniczącą Rady Fundacji. Parada jest dość ważnym wydarzeniem na mapie Warszawy i Polski. To największa tego typu manifestacja i jedna z największych w ogóle w Polsce. Pamiętać też musimy, iż za rok, w 2010 odbędzie się EuroParada w Warszawie, podczas której spodziewanych jest ok. 50 tys. gości – będzie więc to pod względem liczebności przedsmak Euro 2012.

Ja: Czy nie wydaje Ci się, że mając tubę polityczną i zabawę razem, to tuba polityczna nie ma swojej mocy i czy chcesz czy nie pozostaje wtedy niezauważona?

Y.K.: Nie wydaje mi się. Parada Równości jest dla wszystkich. Zdecydowanie powinna mieć formułę włączającą każdego, kto popiera nasze postulaty. Można to robić poprzez zabawę i poprzez pokazywanie żądań. Dzięki temu, iż jest kolorowa – pokazują ją w mediach, a organizatorzy czy poszczególne osoby mówią o problemach, co chcieliby zmienić. Marsz Normalności jest pełen haseł politycznych, a mało kto zwraca na niego uwagę – bo jest po prostu nudny.

Ja: Opowiedz też coś o Europaradzie: dlaczego jest taka wyjątkowa?

Y.K.: Jest wyjątkowa, ponieważ po raz pierwszy odbędzie się w kraju „zza żelaznej kurtyny”, w kraju środkowoeuropejskim. Wciąż wielu Europejczyków nie wie, co dzieje się w krajach na wschód od Niemiec, nie wiedzą jak wygląda tu życie i sprawy LGBTQ. O Polsce zrobiło się głośno, gdy homofobicznie szalała nasza władza – prezydent, rząd na czele z Giertychem. I to był jeden z ważniejszych powodów, dlaczego należy zorganizować u nas Europaradę. Znana jest już data – 17.07.2010, czyli z rocznym wyprzedzeniem, jak nigdy dotąd. Przyjedzie na pewno dziesiątki tysięcy osób, tego się spodziewamy, ma być duży wybór imprez towarzyszących. Bardzo jestem tego ciekawa!

Ja: Kto zajmuje się Paradą Równości? Skąd mają na to pieniądze?

Y.K.: W Warszawie organizacją parady zajmuje się Fundacja Równości. Kieruje nią Tomasz Bączkowski, który pozyskuje środki na działalność z różnych źródeł, głównie zagranicznych. Udział w Paradzie, na zasadzie komercyjnej platformy, też jest płatny. Wszelkie inne pytania proszę kierować do Fundacji.

Ja: Wiele razy chciałaś, żebym zapytała się Ciebie jaki jest Twój stosunek do krwiodawstwa, dlaczego?

Y.K.: Dlatego że ważnym jest promowanie honorowego krwiodawstwa. Krwi brakuje w Polsce permanentnie, a już szczególnie podczas wakacji, gdy zdarza się więcej wypadków. Od kilkunastu lat jestem honorową krwiodawczynią i jestem z tego dumna. Co roku oddaję krew, aby pomóc innym, i nawet żadne straszenie, że krew od osób homoseksualnych jest gorsza nie spowodowało tego, że przerwałam ten dobry zwyczaj. Moja krew jest za każdym razem surowo badana i okazuje się, iż zawsze była zdrowa, aby móc się nią podzielić z potrzebującymi. Wiem, iż honorowym krwiodawcą jest też Robert Biedroń – uważam to za bardzo dobry społecznie nawyk, który jest symbolicznym oddaniem cząstki siebie dla drugiego człowieka – i jakie to chrześcijańskie!

Ja: Dziękuję Ci za wywiad i mam nadzieję, że to nie ostatni jakiego nam udzieliłaś.

W związku rozmowa jest bardzo ważna 1

Autor Sznyta 21 sierpnia 2009

Rozmowa z Ygą Kostrzewą – z cyklu o wszystkim i o niczym – czyli jaki światopogląd na życie ma rzeczniczka Lambdy.

Ja: Twoje motto życiowe to „Carpe diem”. W życiu borykałaś się z poważnymi problemami i licznymi wyzwaniami. Z czym teraz usiłuje się zmierzyć Yga Kostrzewa? I jak zamierza to osiągnąć?

Yga Kostrzewa: To pytanie bardzo ogólne – mam bardzo wiele pomysłów na różne akcje, artykuły, projekty z dziedziny LGBTQ, ale nie wystarcza mi czasu, czasem pomysłu albo dodatkowych rąk do pracy, aby je zrealizować. Na pewno muszę jak najszybciej napisać pracę końcową na moje studia podyplomowe Gender Studies. W planach kolejne rzeczy, także przygotowania do EuroPride 2010. Mam też wyzwanie w życiu prywatnym, związane z pewnymi technicznymi rzeczami, ale to spore wyzwanie i muszę temu poświęcić trochę czasu.

Ja: Co skłoniło Cię do wzięcia udziału w filmie pt. „Polski coming out”? Osobiście widziałam pilota. Pierwsze odczucie jakie z przyjaciółkami z branży miałyśmy po projekcji, to smutek. Wypowiedź kobiety, ze łzami w oczach… zasiała lekki niepokój wśród moich przyjaciółek. Czy Twoje życie jest tak smutne, jak dało się odczuć w tym pilocie? Czy uważasz, że życie w branży jest AŻ TAK smutne?

Y.K.: Do udziału w filmie zaprosił mnie reżyser, Sławek Grunberg. Okazał się świetnym, kontaktowym człowiekiem. Chciał pokazać, jak wygląda sytuacja, jak osoby homoseksualne odbierają atmosferę, która panowała za rządów PiS. I bardzo dobrze ją oddał – dziś jesteśmy już spokojniejsi, ale naprawdę, wrażliwym osobom nie było wtedy do śmiechu. Przypomnijmy sobie wystąpienia ministrów Giertycha czy Orzechowskiego, którzy postulowali by zwalniać gejów i lesbijki – nauczycieli ze szkół, piętnować. Wojciech Wierzejski nakazał kontrolę organizacji LGBT, ponieważ twierdził, że mają powiązania mafijne – taką kontrolę mieliśmy w Lambdzie. Oczywiście jego teza nie została udowodniona, bo była absurdalna, ale mając władzę mógł nam wiele zrobić. To były 2 lata bardzo dla nas trudne. Konsekwencje tego mamy do dziś. Oczywiście moje życie nie polega tylko na smutku, choć wówczas byłam bardzo zaniepokojona tą sytuacją. To była nagonka na nas i nikt nie wiedział do czego doprowadzi ani na czym się skończy. Sytuacja poprawiła się tylko o tyle, że teraz brak nagonki oficjalnej, ale reszta pozostała bez zmian.

Ja: Sytuację, a raczej ten niepokój związany z agresją PiS dało się odczuć również u nas w Słupsku. Opowiedz w skrócie na czym polegała kontrola w Lambdzie przez PiS?

Y.K.: PiS nie może przeprowadzić kontroli, bo nie jest uprawniony [śmiech]. Ale Wojciech Wierzejski (z LPR), z racji funkcji jaką pełnił miał taką możliwość, aby tę kontrolę zlecić. Przyszły do nas osoby oddelegowane i przeglądały dokumenty, rachunki, wypytywały przewodniczącego zarządu. Wszystko sprawnie i bezboleśnie, bo obie strony wiedziały o absurdalności tej kontroli.

świtJa: Rozumiem. Czym jest dla Ciebie patriotyzm? Jak utożsamiasz się ze swoim krajem?

Y.K.: Uważam siebie za patriotkę. W tym sensie, że znam swój kraj, znam jego historię i czuję się tutaj jak u siebie w domu. Znam Polskę dość dobrze, prawie wszystkie jej zakątki – przez wiele lat podróżowałam, docierając do małych mieścinek często pamiętających historię, jakiej już nie ma – Żydów, dawnych posiadłości ziemskich, zamków czy pałaców. Znam wiele ciekawostek na temat różnych atrakcji, więc śmiało mogłabym pracować jako przewodnik. Czuję, że to jest moje miejsce, mój dom. Nie chciałabym wyemigrować na stałe do innego kraju. Mam poczucie, że wiele tutaj jest do zrobienia. Odczuwam pewną misję, którą mam do wykonania, może to zbyt górnolotne. Mogłabym za granicą mieszkać, ale tylko jakiś czas – może rok, może krócej. Ciągnęłoby mnie do Polski, przebywałam po kilka miesięcy za granicą – stąd wiem. Mimo wszystko – mimo wielu wad, bałaganu, biurokracji – wciąż mi się tu podoba. Bo można pojechać sobie do lasu (na szczęście nie są prywatne!), nad jezioro, nad morze. Zima też bywa urocza. Z ludźmi można się dogadać, często są życzliwi i pomocni. Mam tu przyjaciół i bardzo wielu znajomych. Jest mi tu dobrze choć wiem, że mogłoby być lepiej i że jest wiele do zrobienia. Ale zmieniamy Polskę, to pewne.

Ja: Ja także odwiedzam miejsca żydowskie. W domu darzymy szacunkiem odmienność kulturową. Mówisz o poczuciu misji. Jaka jest to misja?

Y.K.: Misja szerzenia tolerancji, zaświadczania własną osobą. Pokazywania, że można żyć w Polsce jako osoba homoseksualna, można się realizować. Że lesbijki nie gryzą. Że mogą być „zwyczajne” jako osoby. Jeśli potrzeba, staję się również Żydówką, niepełnosprawną, mniejszością etniczną, wyznaniową. Staram się bronić mniejszości, maluczkich. Niejednokrotnie w różnych miejscach pojawiają się różne dyskusje, czasami kłamliwe stereotypy, trzeba to prostować. Ale przede wszystkim zajmuję się osobami homoseksualnymi – i staram się pokazywać, iż jesteśmy tacy jak inni i należy się nam prawo do zdrowego współistnienia bez homofobii, leczenia, terapii, nawracania, oskarżania – to trzeba codziennie powtarzać w różnych kontekstach różnym osobom, w różny sposób. Powtarzać aż do znudzenia, bo wiele osób w Polsce uważa to co najmniej za dziwaczność, nienormalność, że „coś z tym trzeba zrobić”, że tak być nie może – bo narażamy najmłodszych na „te dewiacje, zboczenia”.

Ja: Czy jest jakiś złoty środek na utrzymanie związku według Ciebie? Podejrzewam, że długo jesteś z Anią [Zawadzką – przyp. red. nacz.] i obalasz mit, że związki lesbijskie są krótkotrwałe. Jak udaje się wam być ze sobą?

Y.K.: Nie jestem terapeutką, mogę bazować tylko na własnym, długim doświadczeniu. Złotego środka, jak w przypadku innych kwestii nie ma, ale bardzo ważną rzeczą jest rozmawianie. O wszystkim, co nas boli, dotyka, co nam się nie podoba. Ważne jest wypracowanie takiej płaszczyzny, aby można było spokojnie o tym z partnerem/partnerką rozmawiać. Liczy się też wspólne analizowanie różnych naszych zachowań, jeśli coś było nie OK. Oczywiście wspólne jakieś plany, przedsięwzięcia – ale to kwestia indywidualna, czy np. mamy wspólne pasje i czy razem wyjeżdżamy na wakacje. Na pewno coś, co jest wspólne, bardziej jednoczy. Takie coś według mnie może się zawierać w haśle: widzimy ten sam punkt, ale możemy różnymi drogami do niego dochodzić. Wspólnota jest podstawą dobrego związku, wybaczanie – również. Zawsze pojawia się w związku kwestia zdrady. Prędzej czy później będzie bardzo ważne co z tym zrobimy, jak to przerobimy. Możemy od razu się rozstać, a możemy to przerobić, przegadać. Zakładam oczywiście związek partnerski, o innym wiem mało albo prawie nic [śmiech].

Ja: Przeżyłaś zdradę? Jak zareagowałaś?

Y.K.: Nasz związek to 14-letnia przygoda. Oczywiście gdybyśmy podchodziły do niego stereotypowo, to mógłby się on już dawno rozpaść – były takie zdarzenia, po których ludzie się często czy zazwyczaj rozstają, obserwujemy to wokoło wśród dalszych i bliższych znajomych. Dla mnie jednak praca nad związkiem to rzecz niezwykła. Jeśli tylko obie strony chcą, można to zrobić. Jednak jest to bardzo trudne i nie każdemu chce się podjąć tę rękawicę. Dla niektórych rozstać się jest prościej, założyć nowy związek, ale to dla mnie błędne koło. Jeśli już mamy nić porozumienia, kochamy się – po co to przerywać? Dla mnie właśnie praca nad związkiem to jest wartość, której często wokoło siebie nie widzę…

cdn…

Z homoseksualizmem do ludzi

Autor Sznyta 24 kwietnia 2009

brońWalka darem siły? Jak zatrzeć podziały pomiędzy NIMI, a NAMI? ? czyli z homoseksualizmem do ludzi?

więcej »

To, co lubimy najbardziej: SEX, Hajs i Lans !

Autor Sznyta 21 kwietnia 2009

To, co lubimy najbardziej: SEX, Hajs i Lans !? wyuzdane, seksowne, wylansowane piękności prosto z SHOW TIME.

więcej »

Matrix w konwencji homoseksualizmu

Autor Sznyta 16 kwietnia 2009

kobietaPanie Biedroń i drogi Panie Prezydencie ? wolność mi kradną! czyli o tym, że lesbijka ma się dopasować do lesbijskości światowej. W ramach ekspresji i wyładowania frustracji.

więcej »

flagaŻycie w branży – czyli jesteś z Nami albo przeciwko Nam!
Branża wspiera, branża radzi, branża nigdy Cię nie zdradzi!!!

więcej »

postaci?Nie zrozum mnie źle, ale to dla mnie inność..? ? czyli akceptujesz mnie czy nie? ? Jak to jest z akceptacją homoseksualizmu przez heteryków?
więcej »

Hey!Mam predyspozycje
Mam ambicje
Mam kobietę ?
Jestem lesbą chcę zostać ojcem!
Z cyklu : Jestem lesbą, jesteś lesbą ? zróbmy sobie dziecko ;d
więcej »

Specjalnie dla kogoś

Autor Sznyta 28 marca 2009

Z cyklu : ?Masz dziewczynę? Pojebało Cię!? ? czyli leczmy się z homoseksualizmu?
więcej »

tęczowo na czarnymHomoseksualista ma przejebane. Musimy prowadzić podwójne życie. Życie heteroseksualne i życie homoseksualne. Co za tym idzie, chcąc nie chcąc musimy kłamać. Jak ktoś mi powie, że nie, to ja będę pierwsza która go wyśmieje.
więcej »

Jest to artykuł pt. „Po co lesbijkom miejsca branżowe”. To tak samo jakby postawić pytanie: po co są burdele?

więcej »

kup

video

click

?>

Polecamy

Cytaty

Jak to możliwe, że w Polsce, w której coraz pewniej czuje się gejowska literatura, najlepszy teatr robią geje, w modzie jest ujawnianie homoseksualnej orientacji przez osoby publiczne ? kino gejowskie wcale nie istnieje, a wątek homoerotyczny bywa poruszany chyłkiem, cichaczem średnio raz na dekadę? Ano tak właśnie, że każdy kiniarz i producent w tym kraju drży na brzmienie słowa >>niszowość<<, a w kraju srawa i prawiedliwości są tematy, które z mety na niszowość skazują. — Wojciech Kuczok

Ludzie LGBTQ

Linda Perry (ur. 15 kwietnia 1965 w Springfield), amerykańska piosenkarka, kompozytorka, autorka tekstów i producentka. Jest córką portugalskiego inżyniera i brazylijskiej modelki. Najbardziej znana z udziału w zespole muzycznym 4 Non Blondes, jest założycielką dwóch wytwórni płytowych i stała się znaną producentką i twórczynią piosenek odpowiedzialną za hity wielu piosenkarek, m.in. Gwen Stefani, P!nk (np. Get the Party Started), Christiny Aguilery (np. Beautiful). Jest także odpowiedzialna za albumy Courtney Love i Kelly Osbourne, a także za debiut Jamesa Blunta, współpracowała z Grace Slick.

Otwarcie przyznaje, że jest lesbijką.