Archiwum ‘Teorie’

Judith Butler Uwikłani w płeć cz 11

Autor Skuza 1 września 2009

Szczególnym zainteresowaniem obdarzyłem rozdział pierwszy trzeciej części zatytułowany „Julia Kristeva i jej polityka ciała”. Choć zostaje ona sromotnie, acz rzeczowo skrytykowana, to jednak rozdział ten, który czytałem trochę przewrotnie, bardziej próbując zrekonstruować poglądy samej J. Kristevej, niż skupiając się na tym, z czym J. Butler się zgadza, a z czym nie. Wydaje się, że Kristeva wpisuje się w ten nurt kulturalistów co neojungiści, którzy nie chcą się pozbyć przekonania o możliwości dotarcia do tego, co przeddyskursywne, w tym wypadku do pierwotnych libidalnych popędów, do pierwotnego związku z ciałem. J. Butler przypomina, że „Kristeva czyni matczyne ciało nośnikiem różnego rodzaju sensów uprzednich wobec kultury jako takiej” ( s. 169). Kriesteva podobnie jak C.G. Jung wskazuje na język poetycki, a w nim na akty poiesis, które ujawniać mają instynktowną różnorodność odczuć wypartych przez jakąś nową podstawę porządku symbolicznego – „prawo ojca”. Akty poiesis, to przejawy bycia nie tylko indywiduum, ale też bezosobowym ludzkim procesem[6], myślenia spontanicznego, nieukierunkowanego, wyobraźniowego. Kriesteva zmaga się z wytłumaczeniem doświadczenia lesbijskiego w kategoriach regresywnego stanu libidalnego poprzedzającego akulturację jako taką (s. 177). Kristeva zwraca uwagę na przedsymboliczną, nieojcowską przyczynowość, przyczynowość semiotyczną (nieświadomą), matczyną i teleologiczną zarazem. Kriesteva broni istnienia doświadczenia pierwotnego, nazywa to albo „przymusem materii”, albo „drgnięciem pamięci właściwej gatunkowi”, albo „wspomnieniem wcześniejszym od języka” itp. (s. 179). Jest mi w tym myśleniu szczególnie bliska. J. Butler sceptycznie i nie do końca słusznie uważa, że ta libidalna wielość przeddyskursywna działa jak zasada tożsamości (s. 180). Stwierdza, że cała pierwotna, żeńska ekonomia rozkoszy i sensu jest błędna, i odnosząc się do Foucaulta, twierdzi, że „dyskursywne wytwarzanie matczynego ciała jako przeddyskursywnego jest posunięciem taktycznym wzmacniającym i skrywającym stosunki władzy, które właśnie trop matczynego ciała wytwarzają.” (s. 183). Jedyna z tez Kristevej, którą Butle przyjmuje, to ta dotycząca wykluczenia ciała kobiet z porządku symbolicznego. J. Butler wieńczy swoje rozważania nad płcią uwagą o zasadzie tożsamości w dyskursie ustawiającej płeć. Tożsamość bowiem w procesie oznaczania odpowiada za sprawczość. Ta z kolei zakłada istnienie „ja”, czyli czegoś wcześniejszego (s. 257 – 259).

Gdy już uwzniośleni wspaniałością przenikliwej logiki J. Butler oraz wielu autorów, zacnych i cennych w tle, odkładamy książkę i wracamy do rzeczywistości, to jak ironicznie stwierdza Olga Tokarczuk wracamy do świata, gdzie nadal obowiązuje naiwna, zdroworozsądkowa, Boża logika dwóch płci i jednej prawdy (s. 10). To bardzo przypomina mi zdanie wielkiej, acz konserwatywnej postaci myśli filozoficznej w Polsce M. A. Krąpca, który już jako emerytowany profesor, ustosunkował się do docierających nowych trendów kwestionujących oczywistość zrozumiałości płci w latach 90. XX wieku, podsumowując: „płeć to relacja i o czym tu mówić.” Okazuje się, że to relacja najbardziej kłopotliwa i wiele się da powiedzieć. Zaś sam J. Rawls, którego pisma zgłębiałem jako adept filozofii, stwierdził uczciwie: „Do naszych najbardziej podstawowych problemów należą problemy rasy, przynależności etnicznej i płci. Te zaś, jak się może wydawać, są całkiem innej natury i wymagają innych zasad sprawiedliwości, których nie rozważam w ‘Teorii’[7]. Konkludując: tak jak nazwisko autorki, tak niniejsza pozycja zapewne wejdzie do kanonu klasyki myśli radykalnej humanistyki, jeśli już to się nie stało. Wszak wszelkie nauki humanistyczne uprawiane w Polsce wraz z dziedzictwem nieprzyswojonych (nieobecnych) dyskursów, w tym pedagogika, odwołujące się czy to do teorii krytycznej, czy krytyki kultury, czy poststrukturalizmu francuskiego, wszyscy odcinają się od myśli „humanistycznej” w jej wąskim i mylącym znaczeniu[8] operującej przecież pojęciem osoby, osobowości i jej atrybutami, takimi jak tożsamość, rozdwojenie na podmiot i przedmiot i poszukują nowego otwarcia teoretycznego, rzadziej emancypacyjnego. Książka ta wpisuje się w nurt emancypacyjny, u którego źródeł jest Marks, Lukacs i wielu innych (s. 257). Zaś J. Butler rzeczywiście otwiera nowy rozdział w humanistyce, a jej publikacje są już nie tylko godne polecenia, ale powinny się stać lekturami obowiązkowymi i podstawowymi.


[6] C. G. Jung, Archetypy i symbole, przeł. J. Prokopiuk, Wydawnictwo „Czytelnik”, Warszawa 1993, s. 421.

[7] John Rawls, Liberalizm polityczny, przeł. A. Romaniuk, Biblioteka Współczesnych Filozofów, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998, s. 22.

[8] Klaudia Węc, Psychoanaliza w dyskursie edukacyjnym. Radykalność humanistyczna teorii i praktyki pedagogicznej. Konteksty nie tylko Lacanowskie, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2007, s. 133 – 205.

Judith Butler Uwikłani w płeć cz 10

Autor Skuza 25 sierpnia 2009

Interesujący dla mnie jest wątek – nazwijmy go umownie – „homoseksualność/heteroseksualność”. Splątanie feminizmu i teorii queer, jest jak widać z lektury tej książki, bardzo głęboko posunięte, choć w sprawie tej drugiej J. Butler odsyła do powstałej w tym samym czasie książki Eve Kosofksy Sedgwick „Epistemology of the Closet” (Berkeley – Los Angeles 1991) (s. 18, przypis 5). Teoretyczka feminizmu, profesorka literatury z Berkeley, wywarła jak się okazuje całkiem duży wpływ na myślenie w kategoriach queer. Była ona najpierw członkinią, a potem przewodniczącą rady Międzynarodowej Komisji do Spraw Praw Człowieka Gejów i Lesbijek w latach 1994 – 1997. Jej myślenie jest w ciągłym ruchu i reaguje ona na przemiany społeczne i kulturowe. Przyznaje jednak, że jej praca wywarła wpływ na naukową oraz pozauniwersytecką działalność, co w szczegółach przedstawia na stronie 22. Co ciekawe, czerpiąc inspirację z działalności w ruchu gejowsko- lesbijskim, po długiej i uczciwej wędrówce intelektualnej, opowiedziała się za „uniwersalnością, jako projektem opartym na kulturowym przekładzie i zorientowanym na przyszłość” (s. 23). Jest to tematyka jej kolejnej publikacji: ”Excitable Speech”. W książce „Uwikłani w płeć” „uniwersalność” postrzegana jest w negatywnym świetle. Poza tym J. Butler wskazuje na kryzys ontologiczny przeżywany na poziomie języka i seksualności, bowiem pojawiają się nowe praktyki przyjmowania płci, takie jak praktyki transgenderowe, transseksualne, praktyki lesbijskiego i gejowskiego rodzicielstwa oraz nowe tożsamości typu butch i femme. (s. 15). Ciekawe, że przy całym radykalizmie J. Butler zgadza się z rozróżnieniem na płeć kulturową i na seksualność tylko i wyłącznie wówczas, gdy zachowana jest zasada: „normy seksualne nie powinny decydować o porządku kulturowej płci” (s. 18). A zatem jej krytyka tradycyjnych rozróżnień nie jest totalna i ślepa. Najważniejszą rzeczą jest to, że uważna lektura jej publikacji dostarcza podstaw do krytyki queer odwołującej się do takich pojęć, określeń i podziałów jak: heteroseksualny kontrakt (s. 224), system obowiązkowej heteroseksualności (s. 157, 159, 209), jako filaru kultury obok rodziny czy szczątkowej co prawda, ale wciąż obecnej nawet w postnowoczesnych społeczeństwach cywilizacji zachodnio-europejskiej rytuału wymiany kobiet; tabu homoseksualności, które okazuje się być głębiej ukryte niż tabu incestu (s. 142, 157); usankcjonowana heteroseksualność i nieusankcjonowana homoseksualność (s. 156); melancholia i heteroseksualne zaprzeczenie homoseksualności (s. 150 – 151); heteroseksualna matryca pragnienia (s. 126), i wreszcie heteroseksualizacja ciała kobiecego. W tym ostatnim określeniu queer spotyka się z feminizmem. Nie chodzi tu przecież tylko o socjologicznie ujmowaną seksualną mniejszość, ale o krytykę tzw. maskarady kobiecości (Joan Riviere s. 122 i następne), która jak się okazuje, nie jest różna od kobiecości autentycznej. Wbrew obiegowym złudzeniom utrwalanym w licznych potwierdzeniach w aktach mowy J. Butler mówi wprost, że nie ma czegoś takiego jak „prawdziwa kobieta”. Tajemnicza kobiecość potrzebna jest bowiem dla męskiej identyfikacji „w ramach heteroseksualnej matrycy pragnienia” (s. 126). Natomiast językowe wyodrębnienie „płci” gwarantuje funkcjonowanie obowiązkowej heteroseksualności (s. 213 ). Kobieta musi zatem być przeseksualizowana dla dobrego wizerunku mężczyzny, któremu tylko przysługuje status uniwersalnej osoby, neutralnej, zrównoważonej, rozsądnej, godnej bycia reprezentantem innych „pomiotów” . W rozważaniach J. Butler widać jak posługuje się w sposób analityczny i krytyczny pojęciem „matrycy heteroseksualności” i jak wątki feministyczne splątane są z wątkami queerowymi. Dlatego wątek „heteroseksualność/homoseksualność” jest głęboko wmontowany w butlerowski feminizm.

Niezwykle cenną analizą w tej książce jest prezentacja tekstu Michela Foucaulta „Herculine Barbin” o hermafrodycie, o tym co Hans Meyer nazywa potworami i w sarkastycznym tonie pisze, że „im nie przyświeca blask imperatywu kategorycznego, ponieważ ich czyny nie mogą służyć za ogólne prawidło”[4]. J. Butler na przykładzie dziejów Herkuliny, podobnego odmieńca – potwora, co wieków kilka wcześniej Montaigne opisuje w „Próbach”[5], z jednej strony przyznaje rację Foucaultowi, że seksualność jest zawsze „w obrębie matrycy władzy” (s. 190), ale też krytykuje koncepcję Foucaulta nazwaną „radosnymi otchłaniami nietożsamości”. J. Butler pomna rodzinnych doświadczeń ma chyba – w odróżnieniu od Foucalta – mniej eksperymentatorskich zapędów. Dla niej odmienność płciowa i seksualna jest realnym, godnym troski doświadczeniem społecznym.

____________________________

[4] Hans Meyer, Odmieńcy, przeł. Anna Kryczyńska, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 2005, s. 8.

[5] Hans Meyer, Odmieńcy, przeł. Anna Kryczyńska, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., Warszawa 2005, s. 9.

Judith Butler Uwikłani w płeć cz 9

Autor Skuza 18 sierpnia 2009

Jeśli chodzi o wątek poststrukturalizmu, to teksty J. Butler, choć miejscami trudne, pozwalają wiele zrozumieć z tego, co jest obecnie dyskutowane w humanistyce. Poststruktualizm także coraz częściej zajmuje wiodące miejsce w pedagogice szkoły gdańskiej, którą tu czynię horyzontem odniesień idei zawartych w omawianej publikacji. J. Butler przypomina, że strukturalizm to nic innego, jak formacja intelektualna, głównie wśród naukowców francuskich skupionych wokół badania kultury jako zespołu struktur i znaczeń językowych (s. 111) i tłumaczy oraz dyskutuje naczelne tezy antynomii strukturalizm – poststruktualizm (s. 107). Poststruktualizm jest bowiem przekroczeniem tego typu podejścia. Oto kilka tez, jakie znajduję w tej książce. Przede wszystkim następuje odwołanie do ojca poststrukturalizmu, mianowicie F. Nietzschego i do krytykowanej przez niego koncepcji „metafizyki substancji kształtującej pojęcie podmiotu”(s.57,s.74). Pojęciem „osoby substancjalnej” posługiwał się humanistyczny nurt modernizmu, który oferował koncepcję zwartego, wolnego, racjonalnego podmiotu obdarzonego szeregiem atrybutów oraz jakimś rdzeniem czy to natury psychologicznej, czy to metafizycznej. Tak więc – wedle mojej opinii – humanistyczna koncepcja podmiotu obsługiwała i personalizm chrześcijański i humanizm marksistowski i zneutralizowaną psychoanalizę społeczną. Poza tym w publikacji można znaleźć odwołanie do Nietzschego i jego odrzucenia podmiotowości (s. 80 – 81). J. Butler odwołuje się do „jednowymiarowej koncepcji tożsamości” uznanej przez nią za mylną (s. 47) i wskazuje na wieloaspektową koncepcję tożsamości wokół takich aspektów jak rasowy, klasowy, etniczny, seksualny, regionalny (s. 46) oraz, że żaden z tych aspektów, nawet płeć biologiczna, nie jest przeddyskursywna (s. 52 – 53). A zatem można wiele powiedzieć o ludziach nie wychodząc od koncepcji uniwersalnej osoby (s. 58). Jeśli chodzi o tzw. humanistyczny uniwersalizm, to to, co uniwersalne i to, co partykularne jest przedmiotem rozważań, gdy autorka dyskutuje poglądy Wittig i przygląda się innemu podziałowi: „na abstrakcyjne pojęcia i materialną rzeczywistość” (s. 221).

Kolejna naczelna teza podważana i dyskutowana, a ważna dla poststrukturalizmu to kartezjański podział na ciało i umysł biorący swój początek z filozofii platońskiej, kontynuowany u Husserla i Sartre’a i wielu innych oczywiście, których J. Butler nie wymienia (s. 61), a za którym kryje się naturalizowany podział na męskie – żeńskie. Pisze ona tak: „Ciało zostaje skojarzone z tym, co żeńskie, dzięki tajemniczym stosunkom wzajemności: płeć żeńska zostaje sprowadzona do ciała, a ciało męskie – całkowicie zaprzeczone – paradoksalnie staje się bezcielesnym narzędziem rzekomo absolutnej wolności”(s. 60). Również teza o wolności i jej klasycznym, liberalnym, egzystencjalnym modelu eksploatowanym przez pedagogikę i psychologię humanistyczną (moje dodanie) jest przypomniana i podważona przez autorkę. Uczona stwierdza, że stosunki władzy, tej rozproszonej w relacjach społecznych czy nawet tej wpisanej w ciało ograniczają, ale też ustanawiają wolność. Władzy tej niestety nie można ani odebrać, ani odrzucić, można ją jedynie inaczej rozmieścić (s. 228).

Judith Butler, Uwikłani w płeć cz8

Autor Skuza 11 sierpnia 2009

W sprawie wątku feministycznego, gdybym miał pokusić się i spróbować streścić wymowę tej publikacji, powiedziałbym, że J. Butler odpowiada na pytanie: „Co daje się ukryć w kulturze dzięki słownikowi natur i uczuć?” Pytanie to jest parafrazą zdania ze strony 182, które pojawia się przy okazji polemiki z poglądami Kristevej. Jakże wymowna to stylistyka. (Dodać należy, że poglądy Kristevej przybliżone zostały przez Tomasza Kitlińskiego[1].) Czyż wszystkie, albo niemalże wszystkie debaty, jakie toczą się na temat feminizmu, lesbianizmu, płci, rodzaju, orientacji seksualnej, homoseksualizmu i odmienności nie odwołują się do tego, co naturalne, a co przeciwko naturze? Mimo, że większość tych debat odbywa się nie w ramach dyskusji naukowych, to jednak każdy/każda niemalże uczony/uczona wchodzący/-a na teren tych zagadnień musi uporać się z tą „przeszkodą poznawczą” jako głęboko zakorzenioną w każdym dyskursie. Natomiast owe uczucia wspomniane w publikacji J. Butler świadczą o chęci zamknięcia tematyki płci/seksu/rodzaju w zaciszu prywatności, pozostawieniu ich „w sercu”. Ich zwolennicy chcą zamazać dyskursywny sposób wytwarzania płci wraz z reżimem heteronormatywności oraz hierarchii płci. Można powiedzieć, że język natur i uczuć zagłusza ledwie słyszalny szept – jak to wyrażają Paweł Leszkowicz i Tomasz Kitliński[2] – i nazywają to wprost ciszą kryjąca seksualnych odmieńców, w tym także kobiet kochających się z kobietami . Co zatem daje się ukryć dzięki „słownikowi natur i uczuć”? Kristeva odpowiada, że lacanowskie „prawo ojca”, o czym nas informuje Butler w pierwszym rozdziale trzeciej części. To ono funduje nam „heteroseksualny kontrakt” (Monique Wittig) czy „obowiązkową heteroseksualność” (Adrienne Rich) lub „matrycę heteroseksualną” (Judith Butler) i sprawia, że ciało, płeć, pragnienia zyskują pożądaną i oczekiwaną „naturalność”. Te pojęcia, a w zasadzie jedna kategoria różnie nazywana, „opisują hegemoniczny dyskursywny/epistemiczny model zrozumiałości płci, który zakłada, że ciała będą spójne i sensowne, tylko jeśli będziemy mieć stabilną biologiczną płeć wyrażaną poprzez stabilną kulturową płeć (męskie wyraża to, co biologicznie męskie, kobiece – to, co żeńskie), czyli zdefiniowane jako odpowiednio zhierarchizowane przeciwieństwa w ramach obowiązkowej praktyki heteroseksualnej” (s. 49, przypis 6). Czyż refleksja Judith Butler nie otwiera nowych możliwości dla feminizmu w pedagogice? L. Kopciewicz, którą zwykło się uznawać za popularyzatorkę teorii feministycznej w gdańskim środowisku, przytacza tezę L. A. Finke’a, że pedagogika feministyczna nie sprawdza się już w ramach pedagogiki krytycznej[3]. Jakże to cenna myśl, aby ją przy tej okazji przypomnieć. Tym bardziej, że często myśl krytyczną traktuje się nieco jednostronnie, zapominając o jej wielorakich przekształceniach i poszerzeniach, czy to o psychoanalizę, czy to feminizm i teorię queer. A właśnie J. Butler w swej publikacji w zdecydowany sposób radykalizuje to, co już może trudno nazwać – a jeśli już to z rozpędu – teorią krytyczną, a co powinno nazywać się myślą antynormatywną.

____________

[1] Tomasz Kitliński, Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej, Wydawnictwo AUREUS, Kraków 2001.

[2] Paweł Leszkowicz, Tomasz Kitliński, Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce, Wydawnictwo AUREUS, Kraków 2005, s. 243.

[3] Lucyna Kopciewicz, W stronę dziewcząt – pytanie o pedagogikę feministyczną, „Teraźniejszość – Człowiek – Edukacja” nr 2(38), s. 27.

Judith Butler, Uwikłani w płeć cz7

Autor Skuza 20 lipca 2009

Analizy J. Butler zawarte w książce ona sama określa jako krytykę immanentną. Chodzi o taką analizę, która polega na poddaniu krytycznej obróbce języka i jego tez, oraz włącznie teorii feminizmu i teorii queer w obszar refleksji. Tezą wyjściową jest zakwestionowanie dystynkcji na płeć biologiczną i płeć kulturową oraz postawienie tezy o performatywnym statusie płci. Koncepcja performatywności pochodzi od koncepcji aktów mowy J. L. Austina, brytyjskiego filozofa analitycznego. Teza o umowności lub fantazmatyczności płci wywołała wielką dyskusję (s. 18 – 19, i s.19, przypis 8). Nikt bowiem tak rzeczowo jak Judith Butler, a zarazem tak dobitnie nie wyraził się we współczesnej humanistyce na temat płci uwikłanej u samych swych źródeł w matrycę heteronormatywną. Fakt ten sprawia, że Butle jest uważana za twórczynię teorii queer, co przyćmiewa nieraz zasługi w tym względzie Teresy de Laurentis.

W tym miejscu nasuwa się pytanie, czy można podobnej dyskusji spodziewać się w Polsce, choćby ze strony światłych środowisk pedagogicznych? Przecież mówi się o komunikacyjnym charakterze działań edukacyjnych, jak również o emancypacyjnym aspekcie edukacji, tak w wymiarze jednostkowym jak i grupowym, oraz o radykalizującym myśleniu nauczycieli i uczniów badających konstruowaną i przekazywaną wiedzę w instytucjach edukacyjnych, w tym także wiedzy o rytach, gestach itp. Czy da się pokonać wschodnioeuropejską szkołę dyskrecji – jak to określa A. Zagajewski – nie pozwalającą na zbyt wiele transgresji czy subwersji w dyskursach naukowych? A także, czy nasza humanistyka przesycona antynominalizmem i głęboko oporna na idee krajów anglosaskich z jej współczesnym libidalnym modelem światekonomicznym opartym o teorię pragnienia, a nie potrzeb, podejmie nowe wyzwanie?

A jak splatają się wątki rozważań w omawianej publikacji? Judith Butler wskazuje na polityczne, ale też i doktrynalne spotkanie się trzech różnych nurtów myślowych 1) feminizmu, 2) studiów gejowsko-lesbijskich oraz 3) poststrukturalizmu (s. 37). Autorka zakłada, że czytelnik/czytelniczka ma jakąś orientację w tym, co się dzieje w tych nurtach refleksji naukowej czy ruchach emancypacyjnych. Polscy czytelnicy postawieni są przed dużym wyzwaniem, choć mniemam, że zagorzałymi odbiorcami jej publikacji będą ci, którzy sami próbowali nadrobić zaległości w tych dziedzinach. Problem w tym, że w przeciwieństwie do humanistyki zachodniej nawet tradycyjnie uprawiana teoria feministyczna czy egzotycznie brzmiące do dziś studia gejowsko – lesbijskie (nigdy tak naprawdę w Polsce nie zaistniały) należą do nieprzyswojonych dyskursów, a przecież to z nimi J. Butler podejmuje dyskusję. Stwarza to czasami sytuację zamieszania. Jednak w przypadku tej lektury czytelnik czy czytelniczka zapoznając się z treścią „Uwikłani w płeć” może odnieść podwójną korzyść. Po pierwsze, może podążać za kluczowym rozumowaniem, że płeć jest inscenizowana poprzez akty mowy i gesty w codziennym teatrze życia, zaś kategorie prawdziwych kobiet i mężczyzn to nasze fantazmatyczne pojęcia, po drugie, dowiaduje się również o autorach/autorkach i ich publikacjach, które w książce poddane są analizie w celu uzasadnienia tezy naczelnej.

Judith Butler, Uwikłani w płeć cz6

Autor Skuza 13 lipca 2009

Zagadnienie podjęte przez J. Butler, a które sprowadzić można do tezy o umownej i ciągle odtwarzanej płci jako praktyce dyskursywnej, nie jest dla mnie zagadnieniem oderwanym i abstrakcyjnym. Wręcz przeciwnie. Na co dzień słucham czczych słów o „prawdziwej kobiecie” i „prawdziwym mężczyźnie”. Codziennie jestem wciągany poprzez reżim konwencji grzecznościowych w potwierdzanie mistrzostwa odgrywania płci wedle scenariusza heteronormatywnego. Poza tym jako czynny nauczyciel obserwuję wiele przejawów „woli dominacji” w zakresie egzekwowania bycia płcią na prawach społecznie i kulturowo narzuconych przez dominujący dyskurs. I w tym względzie o wiele więcej władzy jest w mowie uczniów naznaczonych autorytaryzmem klas niższych, niż współpracowników. Jednym z przejawów egzekucji heteronormatywnego porządku w szkole średniej jest instytucja studniówki. Wymusza legitymizację męskości i kobiecości wedle heteroseksualnego wzoru poprzez konieczność pojawienia się tam z osobą towarzyszącą, oczywiście tylko i wyłącznie płci przeciwnej. Wymaga się tego zarówno od nauczycieli, jak i uczniów, narażając ewentualnych odmieńców na cierpienia, przemilczanie, kłamstwa czyniąc z tych, którzy się temu nie podporządkują, winnych. Jest to maskarada płci fundowanej właśnie wedle matrycy heteroseksualnej.
Wracając jednak do omawianej publikacji J. Butler – pod względem struktury, jest ona podzielona na trzy części. I tak pierwsza część zatytułowana została „Podmioty biologicznej płci / kulturowej płci / pragnienia”. W tej części autorka wychodzi od tytułowego „gender trouble”, czyli kłopotów z płcią, a w zasadzie bycia kobietą i „female trouble” (bycia kobiecym problemem), czyli bycia źródłem tajemnicy i niemożności poznania, oczywiście na warunkach maskulinistycznej kultury. Stosuje metodę genealogiczną, aby podważyć sens tak stawianej sprawy. Odwołuje się do Michela Foucaulta, który twierdzi, że to władza wytwarza podmioty i potem je reprezentuje. Obnaża pozorność tak oczywistego pojęcia jak „kobieta”. Wydaje się, że „kobieta” oznacza jakąś wspólną tożsamość. „Kobieta” to niestabilny znaczący. Dominujący dyskurs i rozproszona władza każe przystać wszystkim indywiduom, które rzekomo podpadają pod tą kategorię. Sytuację tę można porównać do stawiania „przed prawem”, co celnie wyraził Kafka – pisze J. Butler. Część druga zatytułowana: „Zakaz, psychoanaliza i wytwarzanie heteroseksualnej matrycy” jest ukazaniem tego, co tkwi u samego spodu systemu oznaczania w wielkiej produkcji podmiotów. Jest nim porządek (matryca) heteronormatywna. Z tego względu homoseksualne tabu jest głębiej skryte niż nawet tabu kazirodcze (incest). W tej części publikacji punktem wyjścia jest rozróżnienie między naturą i kulturą, którą J. Butler, nie wiem czy słusznie, przypisuje antropologii strukturalnej Lévi – Straussa. Rozczytanie tego rozróżnienia poprzez radykalną krytykę kultury jest właśnie najbardziej emancypacyjne i subwersyjne. Słowem, może obalić porządek rozproszonej wiedzy – władzy i przynieść utopijną obietnicę zaprowadzenia nowego ładu. Natomiast trzecia część zatytułowana „Subwersyjne akty cielesne” jest rozprawieniem się zarówno z tezą o tożsamości płci jak i z obietnicą „radosnych przestrzeni nietożsamości” znaną z lektur Foucalta. Autorka przedstawia w nowym świetle tradycyjne złożenia duszy i ciała, względnie umysłu i organizmu. Od czasów F. Nietzschego wiadomo, że jest tylko ciało uwięzione w tzw. duszy, czyli tym, co zapisane na ciele i w ciele. J. Butler zwraca uwagę na przeniesienie akcentów od „wnętrza”, które faktycznie splecione jest z „zewnętrzem” ku nowym ujęciom rzeczywistości takich jakości jak płeć, ku performatywom, i to tym, które uważa się za „przyrodnicze fakty”. Skoro w poprzednich partiach pracy wyjaśniła, że płeć jest społecznym konstruktem, to teraz wskazuje na to, w jaki sposób ciało ulega stylizacji lub ze względu na swoje pragnienia, nie poddaje się jej. Ta część daje wskazania do badań nad cielesnymi inskrypcjami oraz performatywnymi subwersjami, a zatem takie fenomeny jak „drag”, czy „butch” są istotne w toku rozważań autorki. Przy okazji dowiadujemy się jak wytwarzany jest inny (pomiot), jak to, co nieuporządkowane i to co niecywilizowane (homoseksualność) jest traktowane.

Judith Butler, Uwikłani w płeć cz5

Autor Skuza 6 lipca 2009

Powstaje pytanie, co łączy książkę Judith Butler z emancypacyjnym ruchem kobiet? Przecież miała być to feministyczna lektura. Czyż nominalnie nie zapowiada tego podtytuł polskiego wydania – „Feminizm i polityka tożsamości”? Butler wyznaje, że kiedy pisała książkę w roku 1989, chciała poddać krytyce heteroseksualne przesłanki feministycznej teorii literatury (s. 11). Przypomnieć należy, że Judith Butler, rocznik 1956, jest profesorką literatury porównawczej i retoryki na Kalifornijskim Uniwersytecie w Berkeley. Zasadniczym celem postawionym przez J. Butler w toku jej wywodu jest wykazanie, iż „teoria feministyczna ogranicza znaczenie płci w przesłankach swej własnej praktyki, ustala (….) dla feminizmu wykluczające normy płciowe, co często prowadzi do homofobii” (s. 12). Inaczej formułując, celem omawianej książki jest podważenie założenia istnienia granic i określonych stałych właściwości płci. Płci, która zwykle zawężana jest we wszelkich dyskursach do popularnych wyobrażeń męskości i kobiecości (s. 11). Co więcej, J. Butler stawia tezę, że normatywna seksualność wzmacnia i potwierdza normatywną płeć, zaś „prawdziwą kobietą” jest ta osoba, która funkcjonuje jako kobieta w ramach obowiązkowej heteroseksualności (s. 15). To potwierdzanie normatywnej seksualności i płciowości jest właśnie mocą języka w szeregu jego aktów, regularnie powtarzanych w taki sposób, że wytwarza on „efekt rzeczywistości” (por. np. J. L. Austin: „Mówienie i poznawanie”.). W końcu ten „efekt rzeczywistości” – jak twierdzi przybliżana w książce Monique Wittig (s. 216) – uznawany jest za fakt nawet natury biologicznej, zaś jego umowne i performatywne korzenie są zamazane.
W ogóle można powiedzieć, że książka J. Butler stanowi krytykę „zużytych” kategorii, jakimi są: płeć kulturowa i płeć biologiczną stosowanych w tradycyjnej jak się okazuje teorii feminizmu oraz gejowsko – lesbijskich rozważań o płci. Butler pisze, że ten podział oraz koncepcja innego binarnego podziału płci na to, co męskie i żeńskie, to nic innego jak efekt dyskursywnych praktyk związanych z tradycyjnym pojęciem natury człowieka. To także ukryta i przemilczana prawda o seksualności będącej źródłem wielu pragnień, a nie seksualności dwóch stabilnych, przyciągających się tożsamości: męskiej i żeńskiej. Za owym „angelizmem” w postrzeganiu indywiduów kryje się coś innego, co J. Butler wydobywa omawiając kluczowe teksty takich autorów jak: Gayle Rubin, Simone de Beauvoir, Mary Douglas, Julia Kristeva, Luce Irigaray, Michel Foucault, Monique Wittig, Joan Riviere, a także Zygmunt Freud, Claude Lévi – Strauss, czy Jacques Lacan. A zatem krzyżują się takie tezy podjęte przez tych myślicieli jak: niemożność oznaczenia płci kobiet, przeseksualizowanie kobiet poprzez męskie spojrzenie, które potwierdzać musi swoje heteroseksualne pragnienie, hegemonia heteronormatywnej myśli, maskarada płci potrzebna dla utrzymywania nałożonego przez kulturę wizerunku płci, fakt poszatkowania ciała kobiety i jej heteroseksualizacja, tak, że postrzegane jest ono jako bierne, czy zaprzeczone pragnienie powodujące melancświat w wózkuholię. Wszystkie te tezy omawiane są przez J. Butler, która w swym wywodzie zmierza do wykazania, że płeć nie jest zwykłym atrybutem osoby pojmowanej w sposób esencjonalny. Butler uznaje to za błędne przeświadczenie podmiotywizmu, który używa wzniosłych pojęć do dominacji androcentrycznego rozumu, rozumu w gruncie rzeczy technicznego i androcentrycznego. Wedle słów Autorki jej wywód to krzyżujące się interpretacje francuskich autorów i autorek, takich jak m. in. Lévi – Strauss, Foucault, Lacan, Kristeva, Wittig. Są to osoby o różnych poglądach, co znowu wywołało we Francji zarzut amerykanizacji proponowanych tu rozważań, zaś w ojczyźnie autorki zarzut europocentryzmu (s.14). I jeszcze jedno, wywód w niniejszej książce przesycony jest lacanowskim sceptycyzmem co do możliwości bezpośredniego dostępu do rzeczywiści przeddyskursywnej. J. Butler podziela lacanowski aksjomat i twierdzi, a za nią wszyscy semiolodzy lub semioklaści (określenie filozofów po zwrocie lingwistycznym), że dostęp do rzeczywistości przeddyskursywnej odbywa się tylko i wyłącznie poprzez dyskurs. Jest to ten punkt przyjmowanego przez nią stanowiska, w którym można się spierać o epistemiczny status porządku przeddyskursywnego oraz o możliwość lub niemożność dostępu do niego. W tej kwestii współcześni humaniści są podzieleni, i przekonanie Kriestevej, co do roli przeddyskursywnej rzeczywistości, tj. związku z matczynym ciałem jest szczegółowo dyskutowana w niniejszym zbiorze tekstów.

Judith Butler, Uwikłani w płeć cz4

Autor Skuza 30 czerwca 2009

książkaPrzede wszystkim, co mnie szczególnie uderzyło podczas czytania tej książki, to posługiwanie się przez autorkę pojęciem „matrycy heteroseksualności” jako kategorią krytyczną wobec kulturowego porządku, w jakim płeć jest osadzona. I chyba ta moc krytyczna przykuła uwagę wielu czytelniczek i czytelników w USA i sprawiła, że okrzyknięto tę publikację naczelnym tekstem teorii queer, czym sama autorka jest mile zaskoczona i czemu daje wyraz w przedmowie z roku 1999. Myślę, że pojęcie matrycy heteroseksualnej pokrywa się z pojęciem habitusu pierwotnego jako „wzorca kulturowej zrozumiałości, przez który ciała, płcie i pragnienia zyskują naturalność” (s. 49, przypis 6). Pojęcie habitusu odnosić można do różnych wzorców zrozumiałości, niekoniecznie związanej z płcią wprost, i podobnie jak pojęcie „matrycy”, jest ono opisem znaturalizowanej świadomości społecznej. Choć inni powiedzą, że habitus zakłada działanie matrycy heteroseksualnej, że jest ona głębiej usytuowana w ciągu znaczących. Zarówno habitus pierwotny, jak i matryca heteroseksualna powodują, że płeć jest odgrywana na sposób czegoś wrodzonego i substancjalnego, choć ta (płeć) w rzeczywistości jest dyspozycją uwarunkowaną społecznie i klasowo.

Skoro dane nam jest takie obiecujące instrumentarium analityczne, to czyż sytuacja ta nie skłania do podjęcia kolejnego wyzwania we wciąż przekształcającym się dyskursie pedagogiki, i nie skłania do myślenia o możliwości uprawiania pedagogiki queer w Polsce? Tym bardziej, że teoria queer, której fundatorką okrzyknięta została J. Butler właśnie ze względu na omawianą tu publikację, pretenduje do bycia ogólnospołeczną teorią odmienności lub różnic. Jednak, o ile zaawansowana refleksja w obrębie feminizmu i studiów nad homoseksualnością i lesbianizmem idzie w parze z emancypacyjną praktyką społeczną w wielu miejscach w tzw. cywilizacji zachodnioeuropejskiej, to refleksja naukowa w Polsce podążając za rozwijającym się lawinowo światowym, naukowym dorobkiem w tej dzimotyleedzinie rozmija się z praktyką społeczną w kraju nad Wisłą. Pozwala ona ludziom zaangażowanym społecznie jedynie na kształtowanie swoich kompetencji postulatywnych, czyli snucia projektów na przyszłość oraz dokonywania mrówczej pracy emancypacyjnej „u podstaw”. Jednak trudno twierdzić, że książka trafia w całkowitą pustkę. Oprócz uniwersyteckich ośrodków feministycznych czy genderowych, jakie pojawiły się w naszym kraju, istnieją od wielu lat oddolne inicjatywy feministyczne, queerowe i inne, np. postkolonialne. Jednak ich głos jest słabo słyszalny, zaś praktyki seksualne i płeć są osnową bardzo różnych dyskursów. Nie wszystkie one mają na uwadze upełnomocnienie odmieńców, jak również te oddolne mikroinicjatywy emancypacyjne dotyczące seksualności i płciowości nie wspierają wszystkich praktyk mniejszościowych. Trudno np. mówić o rodzicielstwie lesbijek i gejów w Polsce, gdy oni sami są wciąż nieobecni na społecznej arenie i trwa walka o ich i innych odmieńców tolerowanie. Poza tym wielość potencjalnych tożsamości związanych z płcią i seksualnością prowokuje pytanie o granice odmienności, o czym pisze sama Judith Butler w tych oto słowach: „Nie wszystkie praktyki mniejszościowe należy usprawiedliwiać czy pochwalać; jednak zanim się je oceni, trzeba najpierw móc je w ogóle pomyśleć” (s. 12).

W poprzednim artykule autorka przedstawiła kilka ciekawych informacji o teorii queer. Czas na kontynuację: dlaczego butch i femme nie zaburzają szczęścia wszystkich kobiet, w czym homoseksualizm jest podobny do kazirodztwa i o co w końcu chodzi z tym queer?

więcej »

Judith Butler, Uwikłani w płeć cz3

Autor Skuza 2 czerwca 2009

W trzeciej części o Butler dowiemy się o jej zaangażowaniu, emancypacji i znowu o pedagogice.

więcej »

Teoria queer jest to koncepcja wyrosła w Ameryce na podłożu feminizmu trzeciej fali (third-wave feminism) i studiów lesbijsko-gejowskich (gay/lesbian studies). więcej »

Judith Butler, Uwikłani w płeć cz2

Autor Skuza 25 maja 2009

Kolejna część recenzji o książce Judith Butler. O androcentrucznych uzurpacjach, o heteronormatywności i pedagogice. więcej »

Skala Kinsey’a i tabela Kleina

Autor homoseksualizm 8 maja 2009

Skala Kinsey’a

Dr Kinsey, jak obecnie cała współczesna medycyna, twierdził, że nie ma 2 lub 3 odrębnych od siebie orientacji seksualnych. Istnieje kontinuum, polegające na skrajnych: hetero i homoseksualizmie i całej gamie pośrednich orientacji, które w zależności od natężenia uczuć do jednej z płci zbliżają się do tych dwóch biegunów. Właśnie dlatego nie musimy koniecznie mówić, że wszyscy po środku są bi. Choć niektórzy wolą umiejscowić się konkretnie, wtedy ma się jakąś tożsamość.
Skala ta wygląda następująco:

0 – całkowicie heteroseksualny/ a

1 – dominuje heteroseksualizm, okazjonalnie zachowania homoseksualne

2 – dominuje heteroseksualizm, z wyraźną przeszłością homoseksualną

3 – w takim samym stopniu heteroseksualny, co homoseksualny

4 – dominuje homoseksualizm , z wyraźną przeszłością heteroseksualną

5 – dominuje homoseksualizm, okazjonalnie zachowania heteroseksualne

6 – całkowicie homoseksualny/ a

tabela Kleina
Dr Fritz Klein stworzył z kolei poniższą tabelę seksualności. (Zaprezentował ją w swojej książce „The Bisexual Option” czyli „Opcja Biseksualna”.) Zawiera ona 7 zmiennych części składowych naszej seksualności (A-G). Postrzegamy je w 3 różnych momentach naszego życia : przeszłość, teraźniejszość oraz ideał, który chcielibyśmy osiągnąć. Podane poniżej tabelki cyfry odpowiadają pewnym zachowaniom seksualnym. Dr Klein zwracał szczególną uwagę na fakt, iż nasze życie zmienia się, a wraz z nim i nasze preferencje seksualne. Jednym słowem, orientacja seksualna podlega niekończącemu się procesowi kształcenia.

Przeszłość Teraźniejszość Mój ideał
A Pociąg seksualny
B Moje zachowania seksualne
C Moje fantazje seksualne
D Moje preferencje uczuciowe
E Moje preferencje społeczne
F Mój styl życia (homo/ hetero)
G Samoidentyfikacja

A do tabelki wpisujemy :

Dla od A do E:

1 = tylko płeć przeciwna
2 = głównie płeć przeciwna
3 = trochę więcej płeć przeciwna niż własna
4 = obie płcie
5 = trochę więcej własna płeć
6 = głównie własna płeć
7 = tylko własna płeć

Dla F i G

1 = tylko heteroseksualny/-a
2 = głównie heteroseksualny/-a
3 = trochę bardziej heteroseksualny/-a
4 = równo hetero i homo- seksualny/-a
5 = trochę bardziej homoseksualny/-a
6 = głównie homoseksualny/-a
7 = tylko homoseksualny/-a

Wokół płci

Autor Gosia 19 kwietnia 2009

światPowszechnie przyjmowane normy nie wymagają żadnych wyjaśnień. Badaniom poddaje się odstępstwa od nich, przypadki wyjątkowe, niecodzienne. Aby zapewnić trwałość społeczeństwom, koniecznym stało się ustalenie pewnych warunków ich funkcjonowania.

więcej »

Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia staje przed koniecznością odpowiedzenia sobie na zasadnicze pytanie: „kim jestem?”. Proces rozwoju własnej tożsamości jest tym głębszy, im intensywniej kontekst kulturowy narzuca powszechnie rządzące w społeczeństwie normy, ale również im bardziej jako jednostka subiektywnie relatywizujemy podstawowe wartości społeczeństwa, którego częścią jesteśmy.
więcej »

kup

video

click

?>

Polecamy

Cytaty

Nie należy odbierać dziecka ludziom tylko dlatego, że są homoseksualistami. Mam prawo mieć swoje poglądy, bo pracowałam z parami homoseksualnymi i wiem, że są takimi samymi rodzicami, jak osoby heteroseksualne. — Dorota Zawadzka

Ludzie LGBTQ

Izabela Filipiak (ur. 1961 r. w Gdyni) - polska pisarka, eseistka, felietonistka. Zadebiutowała w 1992 r. zbiorem opowiadań "Śmierć i spirala". Do tej pory opublikowała osiem książek.
W 1998 r. dokonała coming outu, występując w programie telewizyjnym Małgorzaty Domagalik "Tabu", a następnie biorąc udział wraz ze swoją partnerką w sesji zdjęciowej magazynu "Viva!".