Nasze dzieci
Największą atrakcją placu zabaw jest wąż. Kręta zjeżdżalnia, zakończona paszczą smoka otwiera się na szeroką piaskownicę. Antek siedzi na szczycie węża i nie ma odwagi, by zjechać. Pięciolatek w kolejce za nim niecierpliwi się i popycha chłopca. Pedał! – krzyczy za nim, kiedy Antek zaczyna płakać. Nie, nic na razie nie wiadomo, by Antek był gejem. Wiadomo za to, że jest bystrym, wesołym trzylatkiem i że ma dwie opiekuńcze mamy – mamę Anię i mamę Olgę
Jeśli nie bocian to kto?
Ściany w poczekalni są jasnozielone. Na ścianach fotografie dzieci, na stoliku prasa dla młodych mam i kobiet w ciąży. W kolejce kilka oczekujących osób – wszyscy chcą zostać rodzicami. Marta z Kingą wspominają wizyty w klinice jako duży stres. Mimo pastelowych ścian i przyjaznego personelu.
W szkole rodzenia nikt nie zapytał dziewczyn wprost o ich relację, ale słyszały kilka szeptanych komentarzy. Puściły je mimo uszu – nie to jest teraz najważniejsze. Marta rodziła 8 godzin. Kuba otworzył oczy z masą urodzeniową 3200g. Zdrowy, z czarnymi, gęstymi włoskami. Kinga była przez cały czas na sali porodowej. Nie, nie przecięła pępowiny, ale opiekowała się Martą, trzymała ją za rękę, płakała razem z nią. Opowiada o tamtej chwili jako o najpiękniejszej w życiu.
Tęczowe przedszkole
Witam serdecznie,
szukam przyjaznego przedszkola dla mojego trzyletniego dziecka.
Wychowuję je wraz z partnerem i zależy mi na znalezieniu środowiska,
dla którego nie będzie problemem, że Krzyś ma dwóch tatusiów.
(…)
Arek kończy rozmowę i odkłada słuchawkę. Salon połączony z kuchnią ma kształt trapezu o dwóch przeszklonych bokach – uroczy widok na wieczorne miasto. Krzysiek podnosi się znad blatu, na którym kroi bazylię do spaghetti i pyta, kto dzwonił. Kuchnię wypełnia zapach ziół. Rozmawiają przez chwilę, Arek zdejmuje koszulkę, całuje partnera w czoło i idzie wziąć prysznic. Uroczystą kolacją w domu świętują dziś ósmy szczęśliwy rok związku. Oczywiście, że nie zawsze było łatwo, ale udało się i wciąż jesteśmy rodziną.
– Czego można wam życzyć na kolejne lata?
– Dzieci. Choć raczej nie wierzymy, że to mogłoby się udać.
Krzysiek najbardziej boi się, że ich dziecko mogłoby być dyskryminowane, wytykane palcami, wyśmiewane w szkole. Nie chcą udawać, nie chcą się ukrywać, a równocześnie są przekonani, że na każdym kroku napotykaliby trudności. Arek kreśli wizję zapisu do przedszkola: – Gdybyśmy przyszli razem, na pewno spotkalibyśmy się z odmową.
Czytelnictwo: 2%





