10
March , 2010
Wednesday

Dzięki oficjalnemu zarejestrowaniu Stowarzyszenie „Pracownia Różnorodności” może nareszcie rozszerzyć krąg swoich członków i członkiń poza ...
Tego typu zajęcia kształtują w uczniach określone postawy, ale też sprawiają, że postrzegają mnie jako ...
Zapraszamy na spotkanie założycielskie Grupy Inicjatywnej KPH Kielce w czwartek 17 grudnia o godzinie 17.30. W ...
Już bardzo dawno temu zauważyłem, że coś jest nie tak.. tzn. wtedy uważałem że to ...
Rozmowa z Robertem Biedroniem, autorem ?Tęczowego elementarza? Piszesz w ?Tęczowym elementarzu?, że spośród wszystkich coming outów ...
KPH Kraków i Cocon zapraszają na Klub Filmowy HEDWIG AND THE ANGRY INCH Start: godzina 19:00 Środa, 10 ...
Procedura sądowa polega na tym, że formalnie pozwanymi są rodzice osoby zmieniającej płeć. Dlaczego? Podali ...
Małgorzata Bieńkowska-Ptasznik STRESZCZENIE. Celem artykułu jest ukazanie zjawiska transseksualizmu w kontekście rozważań o tożsamości i cielesności. ...
Trzecia część poradnika: jak rozmawiać z rodzicami.
Każda społeczność dąży do wytworzenia znaków rozpoznawczych, które umożliwią jej identyfikację i rozpoznawanie. To element ...

Archiwum dla kategorii ‘Z życia wzięte’

Rodzice gejów i lesbijek

Autor Monika admin Czaplicka Marzec - 10 - 2010 Skomentuj

Rodzice gejów i lesbijek, podobnie jak rodzice dzieci heteroseksualnych w różnym stopniu angażują się w ocenę i wywieranie wpływu na życie uczuciowe, związki erotyczne i wybór małżonków przez swoje dzieci.
W Polsce dorosłe dzieci często są zależne materialnie od rodziców i mieszkają z nimi pod jednym dachem, a to rodzi pokusę, by nadal traktować je jako osoby, za które jesteśmy odpowiedzialni i o których przyszłość winniśmy się troszczyć. Chociaż zasadniczo wybór partnerki/ partnera pozostawia się dziecku, to gdy wybór ten budzi niezadowolenie czy niepokój rodziców, często dają temu wyraz. Niezadowolenie czy niepokój może się pojawić, gdy uważamy potencjalnego zięcia czy synową za osobę obcą – kulturowo, narodowo, rasowo, społecznie, religijnie.
Znacząca część społeczeństwa, w którym żyjemy przywiązana jest do tego, co uważa za wartości chrześcijańskie i tradycję narodową i z góry nieufnie nastawiona do wszystkiego, co inne, odmienne, obce dopatrując się w otwarciu na różnorodność zagrożenia.
Choćby sami rodzice nie byli ksenofobami troszczyć się mogą o los dziecka, które wyborem swym wykracza poza to, co w danym środowisku uznane jest za swojskie i normalne, nieświadome być może ceny, którą przyjdzie mu zapłacić. Agresywny, nieodpowiedzialny i obarczony nałogami osobnik zmieści się w ramach tego, co swojskie, normalne i narodowe, lecz gej czy lesbijka siejący “moralny nieporządek” w kanonie tym się nie mieszczą. Pół biedy, gdy nasze dziecko może zaszyć się w wielkim mieście – co stanie się z nim jednak w małej, konserwatywnej społeczności?

Gdy dowiadujemy się, że nasze dziecko jest lesbijką albo gejem pojawia się problem zagrożenia i obcości. Innym – Inną jawi się nasze dziecko a zagrożeniem jest dla niego społeczeństwo, w którym żyjemy i którego część stanowimy. Również i my sami możemy poczuć się zagrożeni – ostracyzmem, obwinianiem, drwiną. Możemy uznać, że nie jesteśmy dość silni by przetrwać odrzucenie przez własne środowisko i by się przed tym uchronić możemy potępić i odrzucić własne dziecko. Zaczynamy się zastanawiać, kim jest nasze dziecko? Co właściwie wiemy o homoseksualizmie, lesbijkach i gejach? Kto i kiedy uczył nas, w jaki sposób mamy wspomagać dzieci żyjące w związku z osobą tej samej płci? Co takiego zrobiliśmy – że stał się gejem? Czego nie zrobiliśmy – że stała się lesbijką? Jak on (ona) mógł (mogła) nam to zrobić? Czy coś się jeszcze da z tym zrobić? Czy w naszym własnym doświadczeniu spotkaliśmy się z przeżyciem intensywnego uczucia do osoby tej samej płci? Czy nasze uczucie matki do córki, ojca do syna było kazirodcze? Czy to my sami wychowaliśmy geja, wychowaliśmy lesbijkę, ponieważ chcieliśmy na zawsze zachować dla siebie nasze dziecko? ponieważ odrzuciliśmy nasze dziecko? Czy dopuściliśmy do sytuacji, w którym nasze dziecko zostało uwiedzione przez osobę tej samej płci? Czy ochroniliśmy dziecko przed skrzywdzeniem przez osobę płci odmiennej a wówczas zwróciło się ku osobom tej samej płci?

Część tych pytań to echa przebrzmiałych (lecz nie w Polsce) teorii psychologicznych i psychiatrycznych uznających homoseksualizm za rodzaj choroby czy zaburzenia i doszukujących się przyczyn tej choroby/ zaburzenia w patogennych wpływach środowiskowych. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne uznało w roku 1973, iż homoseksualizm nie jest chorobą ani zaburzeniem, zajęło też stanowisko, że próby wpływania w toku praktyki psychiatrycznej na zmianę orientacji seksualnej jest niezgodne z kodeksem etyki zawodowej. Światowa Organizacja Zdrowia ostatecznie potwierdziła, iż homoseksualizm nie jest chorobą ani zaburzeniem w roku 1991.

Inne pytania, które możemy sobie zadawać wynikają z przypuszczenia, iż homoseksualizm jest świadomym wyborem, być może wyborem skierowanym przeciwko rodzicom, mającym ich poruszyć i zranić, częścią młodzieńczego buntu, którą to tezę lansowała w mediach jedna z polskich psychoterapeutek.

Homoseksualizm podobnie jak heteroseksualizm nie jest chorobą ani też wyborem. Jest orientacją seksualną około 4 do 10 % ludzi. Jednakże heteroseksualizm (zawierająca jakże wiele wzorów zachowań i jakości relacji między dwojgiem ludzi) traktowany jest jako “normalny”, oczywisty zaś homoseksualizm – jako odmienność, inność, “dewiacja”, “zboczenie”. To ta społeczna percepcja homoseksualizmu zdaje się być impulsem wyzwalającym lawinę pytań, jakie sobie zadajemy i które zmuszają nas do przemyślenia swojego rodzicielstwa i swojej seksualności. Nasza własna tożsamość, nasze rodzicielstwo stają się podejrzane, problematyczne – myślimy o tym, kim jesteśmy my sami i czym był nasz związek

Odkrycie, że nasze dziecko jest gejem, jest lesbijką rozpocząć może kryzys w obszarze naszej własnej tożsamości a także kryzys naszego związku, kryzys w relacjach z rodziną, sąsiadami i społecznością, kryzys w relacjach z wspólnotą religijną. Kryzys niesie ze sobą ryzyko destrukcji, ale i szansę rozwoju – w tym przypadku jest z pewnością dobrą okazją by głębiej poznać samego siebie i przemyśleć prawomocność powszechnie podzielanych poglądów. Kryzys jest bolesnym sposobem rozwoju. Nawet jeśli jesteśmy świadomi, że źródłem kryzysu są uprzedzenia, stereotypy, społeczne konstrukty dotyczące “normy” i “patologii” nie uwolni nas to od przemyśleń, wahań, niepewności a być może także poczucia winy, wybuchów gniewu czy depresji.

Mówi się często, iż rodzice dowiadujący się, że dziecko jest gejem lub lesbijką przeżywają żałobę w związku z utratą wizerunku swojego dziecka, swojej rodziny, samych siebie, a także wizji ślubu, wesela i chrzcin. Marzenia o kontynuacji rodu i piastowaniu wnucząt nieoczekiwanie stają się czymś zakazanym, niemal zbrodniczym.

Dla przetrwania kryzysu, dla odbycia procesu żałoby nie jest potrzebne leczenie, ale wsparcie – jednak dotarcie do grup ludzi, którzy nas wesprą albo chociażby zachowają neutralność może okazać się trudnym zadaniem

Nie żyjemy w Kalifornii ani też w Holandii – żyjemy w oparach intensywnej propagandy dotyczącej jedynie słusznych poglądów na rodzinę, gdzie geje i lesbijki przedstawiani bywają jako zagrożenie rodzimych wartości.

Gdy dowiadujemy się, że nasze dziecko jest lesbijką/gejem dowiadujemy się także, w jakim świecie żyje – zaczynamy doświadczać podobnych ograniczeń izagrożeń, na jakie jest ono narażone. W codziennym życiu zaczynamy stale stawać przed wyborem – kłamać czy walczyć? Podobnie jak nasze dziecko spotkać się możemy z propozycją leczenia czy pomocy psychologicznej. Pułapka uznania siebie samego za nieszczęśliwego czy patogennego rodzica odwieść może naszą uwagę od społecznych i politycznych uwarunkowań sytuacji naszej rodziny. Medykalizacja naszych problemów zastąpić może interwencję uwzględniającą prawa nasze i naszej rodziny do wolności od wszelkiego rodzaju dyskryminacji i do dostępu do rzetelnej informacji.

Możemy też zrozumieć, że samoorganizowanie się lesbijek i gejów nie jest przejawem zuchwałego ekshibicjonizmu lecz solidarnością ludzi skazanych dotąd na milczenie i wykluczenie. Stanie się dla nas ważne, by dotrzeć do informacji, które pomogą ocenić naszą sytuację i dotrzeć do ludzi, na których lojalność i zrozumienie możemy liczyć i z którymi razem możemy ochronić siebie samych i nasze dzieci.

Anna Lipowska-Teutsch

Czytelnictwo: 1%

Skąd ona/on to wie?

Autor homoseksualizm Luty - 21 - 2010 Skomentuj

Rozmowa z Jolą Robak, psychoterapeutką od 8 lat pracująca z osobami homoseksualnymi i ich rodzinami w Towarzystwie Pomocy Młodzieży w Warszawie

Kto to jest gej, lesbijka?


Gej albo lesbijka to ktoś, kto zakochuje się w osobie tej samej płci. A ponieważ się zakochuje, to chce się zbliżyć do osoby, która mu się podoba, chce z nią tworzyć związek i chce się z nią kochać. W świadomości społecznej gej to przede wszystkim ktoś, kto uprawia seks z innym mężczyzną, lesbijka – z inną kobietą. To uproszczenie. Wejście w relację seksualną jest wynikiem tego, że geje i lesbijki zakochują się i chcą być blisko osób tej samej płci, a nie odwrotnie. Geje i lesbijki nie wyobrażają sobie związku, a więc ani zakochania się, ani bliskości, ani seksu z osobą płci przeciwnej.
A co z takimi osobami, które przez lata żyły w związku heteroseksualnym, a potem nagle odkrywają, że tak naprawdę wolą żyć z kimś tej samej płci?
Albo są biseksualne i mają możliwość wchodzenia w związki zarówno z osobami tej samej płci, jak i przeciwnej, albo są to tzw. ukryci homoseksualiści. Ukryty gej czy ukryta lesbijka to osoba, która wie o swoich homoseksualnych skłonnościach, ale nie decyduje się na ich ujawnienie. Z różnych przyczyn – np. z obawy przed ostracyzmem społecznym, rozpadem rodziny etc. Może to być też taka osoba, która przez lata nie dopuszczała do siebie myśli, że jest homoseksualna. Wtedy jakiś bodziec: książka, film, czasem zakochanie sprawia, że dana osoba zdaje sobie sprawę ze swojego homoseksualizmu. Jedni decydują się wtedy zmienić swoje życie i mężczyzna wiąże się z innym mężczyzną, a kobieta z kobietą, inni nie.
Dziecko mówi rodzicom “Jestem gejem”, Jestem lesbijką”. Jak reagują rodzice?
To zależy od tego czy matka przypuszczała, że tak może być czy nie. Mówię matka, bo zdecydowana większość gejów i lesbijek mówi najpierw matce, a ojcu dużo później albo nawet nigdy. Jeśli matka się wcześniej domyślała, była przygotowana na to, co usłyszy, łatwiej jej zaakceptować swoje dziecko takie, jakie jest. W innym wypadku jest to dla niej ogromny szok. Przeżywa strach, smutek, złość, zwątpienie, rozczarowanie, przeżywa stratę – planów, marzeń, oczekiwań. Nie chce tego przyjąć do wiadomości. Chwyta się nadziei, że to zachcianka, kaprys, że minie z wiekiem. Dzieci są niecierpliwe i namawiają rodziców, żeby poszli do psychologa, rozmawiali z nimi, czytali książki na ten temat. A rodzice muszą mieć czas, muszą móc się wyżalić, wykrzyczeć. Z moich doświadczeń widzę, że zajmuje to wiele miesięcy.
Rodzice najczęściej pytają: Skąd on to wie? Skąd ona to wie? Skąd?
Jeśli on lub ona ma 19-20 lat to wie z doświadczenia, bo najczęściej ma już za sobą pierwsze relacje emocjonalne i kontakty seksualne i jedne ocenia jako “te, które mu się podobają”, a inne jako takie, w które za żadne skarby nie chce wchodzić. A jeśli dziecko jest młodsze i nie ma jeszcze doświadczeń seksualnych, to i tak wie, kto mu się podoba, kto ściąga jego wzrok, kto powoduje zamieszanie emocjonalne, podniecenie. Jego receptory nastawione są na tę samą płeć.
Matka mówi wtedy do córki: To chociaż spróbuj z chłopakiem…
A córka odpowiada: To ty spróbuj z dziewczyną. Taka zwykle jest reakcja dziecka. We mnie takie namawianie do próbowania budzi wątpliwości moralne. Czy w porządku jest pójście do łóżka z kimś, żeby sprawdzić czy ja mogę z tą płcią czy nie mogę? Młody człowiek naprawdę wie, kto mu się podoba: kto go odpycha, a kto go pociąga. Wie, jakie emocje budzi w nim czyjś widok, rozmowa, przelotny dotyk. Nie trzeba koniecznie chodzić do łóżka, żeby to sprawdzić.
Rodzice często pytają: gdzie popełniliśmy błąd? Gdzie popełnili?
Nigdzie. To, że syn jest gejem, a córka lesbijką nie jest winą rodziców.
Czy rodzice przychodzą wtedy do Pani z dzieckiem i mówią: Proszę je wyleczyć?
Często. Chociaż teraz rzadziej niż wcześniej.
Ale czy homoseksualizm się leczy?
Światowa Organizacja Zdrowia mówi, że się nie leczy. Tak samo Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Pojawiają się jednak od czasu od czasu w prasie doniesienia, że homoseksualizm jest skłonnością, którą można wyleczyć.
I co Pani na to?
Dla mnie jedynym wykładnikiem jest to, jak się czuje człowiek. Jeśli wie, że płeć przeciwna go nie pociąga, to nie ma sensu go przekonywać, że jest inaczej. Nie leczę z homoseksualizmu. Osoba homoseksualna może podjąć decyzję o nierealizowaniu swoich potrzeb seksualnych – wtedy często w snach i marzeniach towarzyszących masturbacji pojawiają się wątki homoseksualne. Ale to nie znaczy, że przestaje być osobą homoseksualną.

Czytelnictwo: 4%

Z szafy na boisko, a może z boiska do szafy?

Autor Monika admin Czaplicka Luty - 18 - 2010 Skomentuj

O tym jak trudno mężczyznom dokonać coming outu wiemy wszyscy – gdyby było łatwiej wielu z nich by się wyoutowało. Dodatkowo, jeśli jest to osoba znana, bierze na swoje barki nie tylko prywatne życie, ale staje się ikoną ruchu – “powinna” wypełniać wizje aktywistów, jest wzorem dla odkrywających się gejów i lesbijek. Najtrudniej jednak jest tym, którzy najbardziej łamią społeczną heteronormatywność. Gej, to w oczach wielu, przegięta ciotka, która mówi piskliwym głosikiem i zachowuje się kobieco. Nie zajmuje się męskimi sportami: rajdami samochodowymi, piłką nożną, boksem czy.. rugby.

Gareth Thomas przeszedł typową drogę – ukrywanie się, białe małżeństwo, potem pierwsze wyznanie, potem kolejne, aż dotarł do najłatwiejszego i najtrudniejszego zarazem momentu: publicznego coming outu. Od tej chwili ludzie oglądający jego grę mogą zacząć się zastanawiać co robi w szatni z kolegami po meczu, czy jest aktywny czy pasywny oraz czy robił to ze swoją żoną. Mogą się nad tym zastanawiać, bo to normalne, że może nam to zaprzątać myśli, skoro jest “nienormalny”.
Wydaje mi się to jednak niską ceną w porównaniu do tego uczucia wolności, które osiągnął po coming oucie.

“Ukrywanie tego, kim naprawdę jestem, było bardzo trudne. Nie chcę, by kolejny młody człowiek, chcący grać w rugby ani żaden przerażony dzieciak nie musieli przechodzić przez to samo. Nie wiem, czy ten coming out sprawi, że moje życie będzie prostsze, ale jeśli może pomóc komuś innemu… jeśli dzięki temu, choć jeden chłopak postanowi podnieść słuchawkę i zadzwonić do telefonu zaufania, było warto.

(…) Nie ruszam z żadną kampanią, ale jestem dumny z tego, kim jestem. Mam poczucie, że w rugby osiągnąłem wszystko, co mogłem sobie wymarzyć i osiągnąłem to, będąc gejem. Chcę wysłać pozytywny komunikat innym gejom i lesbijkom, że ich też na to stać.”

fragment wywiadu z Dail Mail

W kraju nad Wisłą…

W Polsce trudno o jakikolwiek coming out. Mamy ledwie kilku aktorów i postaci telewizyjnych (z naciskiem na płeć męską), którzy odważyli się powiedzieć o sobie.
Chociaż, z drugiej strony, ktoś kto odnosi sukcesy w zawodach traktowany jest przez nasz naród jak półbóg. Wystarczy wspomnieć miłość do Adama Małysza, Otyli Jędrzejczak czy Jerzego Dudki.
Ale nie zapominajmy, że jednym z najgorszych przezwisk na boisku jest: “Ty pedale!”. Kibice bardzo często zieją homofobiczną nienawiścią – czy taka atmosfera zachęca do wyjścia z szafy?
No i ostatni aspekt – jak wiele gwiazd sportu z innych krajów się ujawniają i jaki jest tego efekt? Nie trzeba wspominać tureckiego piłkaża, który został wydalony z drużyny. Spójrzmy na tolerancyjne Stany, gdzie ze świecą szukać aktywnego piłkarza-geja.

Ten stan się zmieni za już kilka lat. W sport zaangażują się wtedy Ci, którzy w tej chwili są w szkołach i dokonują coming outu w wieku kilkunastu lat. Informacje o tym, że są homoseksualistami będą oczywiste dla kibiców i członków drużyny. Wtedy publiczny coming out nie będzie już potrzebny. Ich homoseksualna tożsamość będzie zespolona z tym, kim są.

Czytelnictwo: 4%

To nie zawód dla lesbijki 4

Autor MultiKulti Październik - 26 - 2009 Skomentuj

To moja narzeczona

Wtajemniczałam najbliższe mi koleżanki nauczycielki. Jakoś to przyjmowały, niektóre rozumiały, inne udawały, że wszystko jest OK, choć temat był i tak tabu. Wszystkie doradzały, żeby nikomu nie mówić. Jedna nawet stwierdziła: „No wiesz, w końcu masz kontakt z dziećmi”. Ludzie, niestety, nadal łączą homoseksualizm z pedofilią! Czytaj »

Czytelnictwo: 11%

To nie zawód dla lesbijki 3

Autor MultiKulti Październik - 20 - 2009 Skomentuj

Filmy o gejach i lesbijkach
W środowisku mówi się, że geje i lesbijki się wyczuwają. Michał przychodził do mnie na popołudniowe zajęcia odkąd pokazałam się w jego klasie na zastępstwie. Jest bardzo kobiecy w sposobie bycia, ma humanistyczne zainteresowania, lubi kino. Czytaj »

Czytelnictwo: 8%

To nie zawód dla lesbijki 2

Autor MultiKulti Październik - 13 - 2009 Skomentuj

Porozmawiajmy o …
Po kilkumiesięcznej praktyce pedagogicznej zagadnienie homoseksualizmu, jak i inne mniej lub bardziej kontrowersyjne sprawy, z krótkich interwencji przekształciło się w temat godzin wychowawczych. Czytaj »

Czytelnictwo: 7%

To nie zawód dla lesbijki 1

Autor MultiKulti Październik - 5 - 2009 Skomentuj

Nikt jeszcze mi nie powiedział, że to fajnie być nauczycielką w państwowym gimnazjum. Zapewne nikt nie powie, że fajnie jest być nauczycielką, która wybrała kobietę na życiową partnerkę. Nigdy nie mówiłam w szkole, że jestem lesbijką.

Zazwyczaj spotkałam się z negatywną reakcją ludzi na wykonywany przeze mnie zawód. Cóż, ja go lubię. Zawsze słyszę, że to bardzo trudne albo niewdzięczne, że ludzie mi współczują, że młodzież, z którą pracuję jest w najgorszym wieku. Nikt jeszcze mi nie powiedział, że to fajnie być nauczycielką w państwowym gimnazjum. Zapewne nikt nie powie, że fajnie jest być nauczycielką, która wybrała kobietę na życiową partnerkę. Nigdy nie mówiłam w szkole otwarcie o tym, że jestem lesbijką. Gdy zaczynałam pracę, siedem lat temu, zderzyłam się ze światem schematycznego myślenia na temat homoseksualizmu. Co ważne – byłam tzw. singlem.

Wszyscy jesteśmy pedałami
spotkaniePierwsze spostrzeżenie w nowej pracy było takie, że dla gimnazjalistów przezwiska są jak powietrze. „Pedał” to najbardziej popularne określenie i chyba jedno z najbardziej upokarzających, poza tym – każdy może zostać pedałem. Zdarzało się, że padało ono podczas lekcji – nie wystarczało kulturalne zwracanie uwagi i mówienie, że kogoś to może obrazić.
- I o to chodzi, proszę pani – słyszałam.
No tak, ale nie to miałam na myśli, obraża się w ten sposób homoseksualistów, czyli mnie! Na początek wprowadziłam ostrą zasadę – wulgarne słownictwo (brałam pod uwagę również inne wulgaryzmy) – minus za pracę na lekcji. Trzy minusy – ocena niedostateczna. W gimnazjum czasem skutkuje tylko mocne uderzenie. Jako polonistka dbam o kulturę słowa. Poskutkowało, ale wzbudziło też pewne podejrzenia.
- Dlaczego tylko Pani tak robi, inni nauczyciele nie zwracają na to uwagi, co w tym złego, że nazywamy kogoś pedałem? – pytali.
Trzeba było podjąć wyzwanie.

Autor: Agnieszka Skalska

Artykuł pochodzi z MultiKulti

Czytelnictwo: 7%

Wszystkie sprawy są ważne 3

Autor MultiKulti Wrzesień - 7 - 2009 Skomentuj

W przypadku uczniów homoseksualnych rozmowa może być początkiem radzenia sobie z mnóstwem innych problemów. O ile przytoczone wyżej przykłady rodzinnych problemów są dość powszechne i przez to nie stanowią tabu, o tyle sprawa odmiennej orientacji to wciąż tajemnica, obszar wstydliwy i zakazany.

Dlatego podzielenie się właśnie tą sferą życia jest tak ważne – w ten sposób problem przestaje być demonem i nieszczęściem – powoli staje się normalnością.

Powtarzam, nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim, ale okazanie tak elementarnych postaw jak tolerancja i życzliwość działa cuda – to przecież tak niewiele.

Orientacja seksualna jest sprawą prywatną i szkoła nie jest miejscem, gdzie należy te sprawy wywlekać. Takie komentarze też znam. A dla mnie szkoła jest miejscem spotkania ludzi – tych młodych i tych trochę starszych, tych zagubionych i tych trochę pewniejszych siebie. Ci pierwsi nie zawsze mogą o pewnych sprawach porozmawiać w domu, choć byłaby to sytuacja idealna.

My, nauczyciele jesteśmy w stanie pomóc. Nie zawsze się to uda, próbować zawsze warto.

_______________________________

Marzanna Pogorzelska to nauczycielka z I LO w Kędzierzynie Koźlu, opiekunka szkolnego koła Amnesty International i inicjatorka listu otwartego wyrażającego nauczycielski sprzeciw wobec polityki Romana Giertycha.

Autor: Marzanna Podgorzelska

Artykuł pochodzi z portalu MultiKulti

Czytelnictwo: 6%

Wszystkie sprawy są ważne 2

Autor MultiKulti Sierpień - 30 - 2009 1 komentarzy

Tego typu zajęcia kształtują w uczniach określone postawy, ale też sprawiają, że postrzegają mnie jako osobę otwartą i tolerancyjną – to bardzo ważne – bo wtedy ze swoją ‘innością’ różnego rodzaju czują się choć przez chwilę bezpiecznie.

Uświadomienie uczniom, że nauczycielka ma takie a nie inne podejście to jedna rzecz, ale to nie wystarcza, aby uczeń zechciał otworzyć się, porozmawiać, czy zwrócić się o pomoc. Potrzebne jest także zainteresowanie nauczyciela uczniem, przypatrywanie się i zapamiętywanie pewnych spraw, czasem drobiazgów.

Jeśli widzę, że Kasia czy Zosia są wyjątkowo ciche czy smutne, zatrzymuję je po lekcji i spokojnie pytam co się stało i czy mogę w czymś pomóc. Uczniowie na początku reagują zdziwieniem, ale niezwykle rzadko zdarza się, aby nie chcieli kontynuować rozmowy.

Oczywiście skala i różnorodność problemów jest ogromna – często jedna przerwa nie wystarczy, wtedy umawiamy się na dłuższą rozmowę po lekcjach. Zdarza się, że wtedy uczeń czy uczennica mówią o swojej odmiennej orientacji seksualnej – zwykle zawstydzeni, z ogromnym trudem wyrzucający z siebie to wyznanie.

Jak kilka lat temu M.- chłopak, który najwidoczniej cierpiał, a ja nie miałam pojęcia co go gryzie. Wiedziałam też, że bardzo chce rozmawiać i kiedy w końcu do rozmowy doszło na początku powtarzał tylko, że jest coś o czym boi się powiedzieć komukolwiek.

Nie nalegałam, nie próbowałam na siłę czegokolwiek z niego wycisnąć – po prostu byłam przy nim i powtarzałam, że nie musi się niczego obawiać. W końcu M. zdobył się na wyznanie – nie jestem w stanie opisać jak ciężko mu to przyszło.

Co zrobiłam? Powiedziałam, jak bardzo się cieszę, że o tym powiedział; powtarzałam mu, że jest gejem – i bardzo dobrze – tak samo dobrze, jak to, że ma niebieskie oczy, ciemne włosy i jest świetny z fizyki.

Powtarzałam jak mantrę, że nie jest ani chory, ani zboczony, że to nie on, ale ten, kto tak myśli ma problem. Powtarzałam, że na pewno spotka kiedyś swoją drugą połówkę
i będzie tak szczęśliwy, jak na to zasługuje. Mówiłam, mówiłam , mówiłam i czułam jak ogromny ciężar spada z jego ramion. Kiedy skończyliśmy rozmawiać widziałam przed sobą szczęśliwe i suche już oczy.

Wiedziałam, że ta jedna rozmowa nie rozwiąże jego wszystkich problemów, ale wiedziałam też, że da mu siłę i przyniesie ulgę – jak po zdjęciu ogromnego ciężaru. To tylko jedna rozmowa – nie przeceniam jej ważności, ale przecież nie trzeba być psychologiem aby wiedzieć, jak ogromnie ważne w rozwiązywaniu problemów jest mówienie o nich.

My, nauczyciele nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim, często uczniowie przychodzą z problemami, których nie rozwiążemy – nie pogodzimy skłóconych rodziców, nie znajdziemy pracy dla ojca, ani nie sprawimy, aby nie pił. Często jedyne, co możemy to porozmawiać i nie potępiać.

Autor: Marzanna Podgorzelska

Artykuł pochodzi z portalu MultiKulti

Czytelnictwo: 5%

Wszystkie sprawy są ważne 1

Autor MultiKulti Sierpień - 23 - 2009 Skomentuj

Jak nauczyciel może pomóc homoseksualnym uczniom i uczennicom? Czy na “te” tematy w ogóle należy rozmawiać? Marzanna Pogorzelska pisze o swoich doświadczeniach z pracy nauczycielki w liceum w Kędzierzynie-Koźlu.

Czy pani nauczycielka nie ma ważniejszych spraw na głowie i dla zdobycia popularności musi wynajdywać sobie tak marginalny problem? Tego typu pytania docierały i docierają do mnie z różnych stron, od kiedy zaczęłam wypowiadać się publicznie w sprawie konieczności „edukacji homoseksualnej”.

Sprowokowana obraźliwymi wypowiedziami byłego ministra edukacji i jego podwładnych, podnosiłam kwestię uświadomienia nauczycielom, a za ich pośrednictwem, uczniom czym naprawdę jest odmienna orientacja; uświadomienia wyzbytego irracjonalnych lęków, wrogości, krzywdzących stereotypów.

Wulgarny i prymitywny język Giertycha sprawił, iż moje wieloletnie refleksje zamieniły się w konkretne działania – zadziałał tu bardzo prosty mechanizm. Minister i urzędnicy mówili o „wstrętnych pederastach” – a ja widziałam moich uczniów – Przemka i Jędrka – świetnych ludzi, życzliwych, inteligentnych, kulturalnych.

Panowie grzmieli na wiecach o „zdziczałej swołoczy” – przed moimi oczami ustawili się Sebastian i Karol – dosyć nieśmiali młodzi ludzie, którym do zdziczenia znacznie dalej niż autorom zacytowanych słów. Pan Wierzejski straszył pałką policyjną – miałby nią obijać Kasię ? Delikatną blondynkę o niezwykłej wyobraźni?

Tak, wszyscy wymienieni uczniowie są homoseksualni. Tacy są – nie wybierali koloru oczu, nie wybierali też swojej orientacji. Spotykałam i spotykam ich na swojej nauczycielskiej drodze.
Jak to się dzieje, że przychodzą i zwierzają się z tak intymnych spraw, z własnej woli, bez przymusu?
Po pierwsze, wiedzą, że ich nie wyśmieję, nie skrytykuję, nie odrzucę.

Wiedzą, bo podczas lekcji jest mnóstwo okazji, abym wyrazić swoje poglądy. Na przykład, rozpoczynając lekcje często pytam ich co ważnego wydarzyło się od naszego ostatniego spotkania – czasem jest to strajk pielęgniarek, czasem kolejna afera, czasem parada równości.

Cokolwiek komentuję, zwracam uwagę, aby pokazać uczniom, jak ważna jest tolerancja i zrozumienie inności, bezwzględnie krytykuję wszelkie zachowania kseno- i homofobiczne, rasistowskie czy antysemickie. Czasami lekcja polega na debacie (w języku angielskim), w której dyskutujemy aktualny problem – może to być kara śmierci, może być też kwestia zawierania małżeństw przez osoby homoseksualne.

Przed debatą zachowuję bezstronność, natomiast po, uczniowie zawsze są ciekawi mojego zdania – jasno je wyrażam, podaję argumenty. Zajęcia prowadzone po lekcjach z grupą Amnesty International dają nieograniczone możliwości promowania postaw tolerancji podczas zajęć warsztatowych, bardzo lubianych przez uczniów – nieocenioną pomocą jest tu podręcznik „Kompas” i wiele innych.

Autor: Marzanna Podgorzelska

Artykuł pochodzi z portalu MultiKulti

Czytelnictwo: 6%