18
March , 2010
Thursday

Zapraszam na trzecią edycję turnieju piłki nożnej dla kobiet o puchar Kobiety Kobietom, który odbędzie się ...
Daleki, egzotyczny temat Elżbieta, Płock: Po raz kolejny zakochałam się w kobiecie. Nie mogłam pracować, źle ...
Brak samoświadomości jest często pokrywany wiarą w przeznaczenie lub tłumaczenie swoich działań składaną w dzieciństwie ...
W ostatni weekend odbyło się spotkanie założycielskie Grupy Inicjatywnej KPH Zielona Góra. Było na nim obecnych ...
20 listopada Międzynarodowy Dzień Pamięci Osób Transpłciowych Ku Pamięci Osób Transpłciowych które stały się  ofiarami przemocy ze względu na ...
W imieniu pomysłodawczyni, czyli Kasi  Formeli  i swoim dziękuję wszystkim za włączenie się w akcję. ...
Mnie „Fun Home” ujęło... nie tyle tematyką, która z oczywistych względów wymusza jakąś synchronizację, nie ...
Wydany przez KPH "Raport o homofobicznej mowie nienawiści w Polsce" przeczytałam bez większego zdziwienia. ...
15 ? 17 maja: Queerowy maj! Marsz Tolerancji w Krakowie! W 2009 roku, po raz pierwszy ...
W programie 3. Festiwalu Filmowego „Kino w pięciu smakach” (22-27.X – Warszawa, kino Muranów, KINO.LAB, 24.X-12.XI – Kraków, ...

Archiwum dla kategorii ‘Recenzje’

We have to stop now

Autor Monika admin Czaplicka Luty - 8 - 2010 Skomentuj

“We have to stop now*” to zupełnie nowy internetowy serial o dwóch lesbijekach-terapeutkach, które walczą, aby utrzymać swoją relację miłosną w pewnych okolicznościach, które są unikalnym wyzwaniem. W rolach głównych dwie najpopularniejsze obecnie aktorki-lesbijeki – Bennett Jill jako “Kit” i Cathy DeBuono jako “Dyna”. Są wyjątkowe: inteligentna Dyna (DeBuono) i ekscentryczna, emocjonalna Kit (Bennett) – nic więc dziwnego, jest wiele “fajerwerków” w ich związku. Te w sypialni są wspaniałe, a te w każdym innym aspekcie życia … nie bardzo. Serial dostarcza widzom prawdziwą rozrywkę: co dzieje się podczas pisania książki ze swoją partnerką o utrzymywaniu małżeństwa (“How To Succeed In Marriage Without Even Trying”), kiedy potem zdecydujesz się na rozwód, a następnie dowiadujesz się, że książka stała się bestsellerem i ekipa filmowa chce przyjść do domu i nakręcić dokument, jak doskonały jest twój związek. Kombinacja wysokiej jakość tekstów Ann Noble, znakomite reżyserowanie przez Robyn Dettman, z gościnnym udziałem niesamowitej Suzanne Westenhoefer i połączone wysiłki wszystkich kobiet z Dynakit Productions (w tym prowadzących pań) – to musi być sukces w internecie. A oto link: http://www.wehavetostopnow.tv i do odcinków: http://www.cherrygrrl.com/cgtv/we-have-to-stop-now/ * zwrot używany na koniec psychoterapii

Jill Bennett

Jill Bennett

Cathy DeBuono

Cathy DeBuono

Czytelnictwo: 5%

Gerard Bonnet

Autor homoseksualizm Styczeń - 24 - 2010 Skomentuj

“Najbardziej widoczny przejaw transwestytyzmu kobiecego to dziś Drag Kings- kobiety, które znajdują przyjemnoś w noszeniu męskich strojów i pracują nad osiągnieciem męskiej sylwetki. Jest to jedna z najbardziej spektakularnych obecnie form perwersji kobiecej, ktorą należy zaliczyc do perwersji obiektu seksualnego.” – Perwersje seksualne, Gerard Bonnet, Gwp 2006

przedmowa:

Gerard Bonnet;

Perwersje seksualne. Podejście psychoanalityczne

Perwersje seksualnePierwszy raz zjawisko perwersji seksualnych opisano w drugiej połowie XIX stulecia. To właśnie wtedy nadano większości z nich nazwy aktualne do dziś, takie jak: sadyzm, ekshibicjonizm, pedofilia itp. Warto dowiedzieć się więcej o tych zaburzeniach nie tylko dlatego, że perwersje stanowią zagrożenie, ale również dlatego, że wiedza o nich otwiera przed badaczem możliwość zgłębienia nieznanych zakamarków ludzkiej psychiki.
Głęboka znajomość tematu jest najlepszą gwarancją, że zareaguje się właściwie w kontakcie z pacjentem cierpiącym na któreś z omawianych w książce zaburzeń.

Ze Wstępu do wydania polskiego

Co nowego wnosi ta książka? W porównaniu z innymi wydanymi w Polsce publikacjami na ten temat przedstawia oryginalną klasyfikację perwersji w ujęciu kulturowym, bogate odniesienia do kultury, psychoanalizy oraz wprowadza w psychiczne motywacje zachowań dewiacyjnych. Zaprezentowano w niej również rzadko omawiane w polskim piśmiennictwie zachowania dewiacyjne kobiet. Wbrew potocznej opinii nie są one u kobiet bynajmniej rzadko spotykane; ich specyfiką jest mniejsza trwałość, niższy poziom agresji, łagodniejsza forma zachowań i zawoalowanie. Kolejną zaletą publikacji jest ukazanie świata perwersji seksualnych w obecnej obyczajowości i w życiu społecznym, na przykład obecność ekshibicjonizmu w mediach, w internecie.
Zgodnie z obowiązującym obecnie kryterium medycznej normy seksualnej Autor nie traktuje orientacji homoseksualnej w kategoriach choroby i ogranicza się wyłącznie do przedstawienia perwersyjnych zachowań osób zorientowanych homoseksualnie. W publikacjach opartych na psychoanalizie jest to znacząca zmiana perspektywy.
W książce zaprezentowano najczęściej spotykane perwersje seksualne i ich zróżnicowane formy. Autor opiera się na psychoanalitycznych koncepcjach przyczyn tego typu zaburzeń i dlatego nie omawia przyczyn biologicznych, wiążących się z patologią centralnego układu nerwowego czy z chorobami. Nie można jednak tego braku traktować jako znaczącego, bowiem większość zachowań dewiacyjnych ma tło psychiczne, a nie biologiczne.
Dla polskiego Czytelnika zapewne interesujące będą rozważania poświęcone leczeniu perwersji. Sądzę, że ten rozdział pozostawi poczucie niedosytu, jak również zaskoczenia. Od czasu pojawienia się u nas lawiny informacji o pedofilach rosną oczekiwania społeczne wobec skutecznych metod przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnego dzieci i młodzieży, karania sprawców tego typu przestępstw i uniemożliwienia im powrotu do tego typu zachowań po odbyciu kary pozbawienia wolności. Z tekstu wynika, że perwersja nie zawsze jest chorobą. Warto tu przy okazji wspomnieć, że u niewielu sprawców spośród odbywających w Polsce karę pozbawienia wolności za zachowania seksualne wobec małoletnich rozpoznano pedofilię. Z niniejszej publikacji jednoznacznie wynika, że leczenie perwersji seksualnych jest długofalową pracą, w której ważna jest motywacja osoby poddającej się leczeniu.
Perwersje seksualne Gérarda Bonneta pojawiają się w okresie, kiedy świat dewiacji seksualnych budzi u nas coraz większe zainteresowanie. Mam nadzieję, że dzięki tej książce Czytelnik pozna zróżnicowanie i specyfikę tego świata.

Zbigniew Lew-Starowicz

Czytelnictwo: 4%

MOJA LES

Autor homoseksualizm Styczeń - 22 - 2010 Skomentuj

Zofia Staniszewska

MOJA LES

Premiera książki: 4 lutego 2010

PIERWSZA POLSKA LES STORY.

„Moja les” to historia pewnego uczucia, ukazująca jego wyzwolicielską i zarazem niszczycielską siłę; to opowieść uwodząca humorem i barwną narracją, ciepło zmysłowa i metafizyczna, z pewnością nie sentymentalna. Jednym słowem – historia prawdziwej miłości. A że kobieta kocha kobietę? Cóż! Nieraz i tak bywa.

Miłka i Dorota są parą od kilku lat. Wspólnie wychowują córeczki Miłki i starają się o jeszcze jedno dziecko. Miłka próbuje zajść w ciążę drogą inseminacji. Razem z Dorotą, która wyposażona jest w „usta do jedzenia, stopy do stąpania po ziemi, a tyłek do siedzenia na krześle” poszukują plemnikodawcy, znajdując czas na codzienne zajęcia: happeningi wegetarian, dysputy z Babą na Wysokościach, awantury domowe i namiętne godzenie, pomoc przyjaciołom w opresji i niezupełnie dobrowolny wolontariat w hospicjum… Spotykają przy tym całą galerię dziwnych typów zamieszkujących nasz kraj: Kasię Organizatorkę, Lupkę-Dupkę, co przemieniła się w Antosię, Bysia Ochroniarza, Łukasza Awanturnika, Klarę Czarnulkę… Postacie zarysowane są ostrą kreską, wyraziście, ale prawie nic nie jest tu czarno-białe, jednowymiarowe.

Zofia Staniszewska urodziła się w Poznaniu, gdzie skończyła studia na wydziale filologii polskiej UAM. Pisze prozę, wiersze, dramaty, bajki, baśnie terapeutyczne, współpracuje z pismem dla dzieci „Świerszczyk”. Jest autorką tomiku wierszy „Jak to było z Zofią i gwiazdą” (2009). W roku 2008 ukazała się jej debiutancka powieść „Czarownica z Radosnej”. Więcej o autorce: http://www.zofiastaniszewska.pl/

Autorka o książce: Życie kobiet homoseksualnych to w polskiej literaturze terra incognita, teren niewyeksploatowany artystycznie, a przez to bardzo pociągający. W prozie ostatnich lat coraz częściej można natknąć się na wątki nieheteronormatywne, co świadczy o wzroście zainteresowania postacią lesbijki, ale nie przekłada się na wartościowe dokonania prozatorskie. W mojej powieści świadomie próbuję wyjść poza tematykę zranienia i traumy, charakterystyczną dla prozy Izabeli Filipiak oraz przeskoczyć nad bolesnymi dociekaniami tożsamościowymi obecnymi w twórczości Moniki Mostowik. Podjęłam próbę napisania pierwszej polskiej les story (gej story ma się dobrze), w której wydobywam ze społecznego i literackiego niebytu postać kobiety zakochanej w kobiecie. Nie miałam jednak ambicji opisania i zdiagnozowania środowiska kobiet homoseksualnych w Polsce – skupiłam się na dwóch kobietach i ich wzajemnych, niepowtarzalnych relacjach.

Data wydania: 04.02.2010; ISBN: 978-83-7648-332-0

Format: 125 x 195 mm; Oprawa miękka; Liczba stron: 224

Cena detaliczna: 26,00 zł

Czytelnictwo: 4%

Przegięta operacja

Autor Monika admin Czaplicka Styczeń - 17 - 2010 Skomentuj

http://www.zooass.com/games/gayoperation/gayoperation_demo.swf

Orientację osób homoseksualnych często określa się przez ich preferencje łóżkowe. Fakt stosunków seksualnych z tą samą płcią nie jest wystarczający – warto również zaznaczyć ich wyuzdanie. Tyle o teorii.

Przecież wszyscy wiemy, że pedały „rżną się w dupala”, co jest nienormalne. Aby sobie urozmaicić seks pchają do dziury co im się pod rękę nawinie. Paróweczki, żaróweczki, ale i większy hardcore – gumowe kaczki, kule bilardowe (czyżby zamiast kulek analnych?), pozostając w sferze sportu – kręgle czy nawet podkowy (jak oni to do cholery robią?!).

Ciota w miejscu usiedzieć nie może, więc wszystkie przedmioty kręcą się i telepią po pośladkach i biodrach. Co by jej krzywdy nie zrobić trzeba uchwycić wepchnięte przedmioty gdy… pasują do dziurki. Nadal za łatwo? Wyciągane przedmioty próbuje zjeść kudłaty powtór. Dodatkowo: 6 przedmiotów w 60 sekund – zadanie dla prawdziwego mężczyzny z refleksem. Pytanie, retoryczne, czy chciałby grzebać queerowi w dupie…

Gra “Gay operation” zrobiona w technologii flash, rysowana komiksową kreską, schematyczna i mało wysublimowana. Zapewnia rozrywkę na dwie-trzy minuty. Trudno określić czy jest to gra zręcznościowa czy raczej typu puzzle. Gdyby nie erotyczny kontekst nadawałaby się dla dzieci w wieku wczesno szkolnym. Uwzględniając jednak kontekst, graczami są nastolatkowie w czasie burzy chormonów, dla których nagość (“dam 2 bo smieszny tylek goscio ma”*) oraz wyśmiewanie inności (“Żałosne jak te geje z SLD) stanowi rozrywkę samą w sobie, chociaż gra jest oceniana krytycznie (poraszka….).

Jak określił jeden z graczy: “AparatCzeskiGwożdziePineski”. Pewnie w części drugiej, licząc na fantazję autora, możemy oczekiwać te przedmioty.

*wszystkie cytaty pochodzą z adresu http://www.giercownia.pl/gra/3128/gay_operation

Czytelnictwo: 3%

3way

Autor Monika admin Czaplicka Styczeń - 11 - 2010 Skomentuj

Czy zastanawialiście się kiedyś jak to jest być jedynym heterykiem w domu? Wszyscy wiemy jak to jest być “odmieńcem”- gejem lub lesbijką. Serial 3way ma nam pokazać jak czuje się heteryczka mieszkająca z trzema lesbijkami: swoją przyjaciółką, jej ex i jej obecną dziewczyną. To musi prowadzić do zabawnych sytuacji.

Pierwszy odcinek oczywiście dostępny w naszej sekcji oglądaj, po kolejne zapraszamy na Youtube.

Czytelnictwo: 5%

Zła płeć

Autor homoseksualizm Grudzień - 26 - 2009 Skomentuj

“Wszystko funkcjonuje tak, jakbyśmy – osoby transseksualne – wcale nie istnieli”

Fotograf, pracownik socjalny i pisarz – Axel Léotard podpisuje swoją książkę „Mauvais Genre” („Zła płeć” przyp. tłum.) – pierwszą udaną francuską powieść poruszającą temat transseksualizmu. Daje w niej przygnębiającą „wizję lokalną” francuskiej opieki nad osobami transgenderowymi i transseksualnymi.

„Mauvais Genre” Axela Léotarda to historia kobiety, która nigdy nie utożsamiała się ze swoją płcią biologiczną i w końcu stała się mężczyzną. Autor opowiada o jej odrodzeniu – o decyzji ujawnienia się, terapii hormonalnej, operacjach, integracji ze społeczeństwem… Aż do momentu całkowitego przeistoczenia się w Gabriela. Poprzez tę główną postać pisarz daje interesujący obraz społeczności osób transpłciowych. To właśnie odważnym działaniom Axela Léotarda zawdzięcza się trzy minuty ciszy poświęcone osobom chorym na AIDS podczas corocznej Parady Równości. Tym razem pisarz odniósł kolejne zwycięstwo pisząc książkę o tematyce transseksualnej, którą czyta się jak prawdziwą powieść. Jednocześnie jego dzieło to bardzo dobry dokument. Jego lektura wzbogaca i edukuje czytelnika. Wczytując się w losy Gabriela, czytelnik ani na chwilę nie ma ochoty odłożyć książki na półkę. Poniżej przedstawiamy krótki wywiad z autorem „Mauvais Genre” – Axelem Léotardem.

Mauvais Genre” jest powieścią, a nie autobiografią. Tymczasem można zauważyć wiele punktów wspólnych między tobą, a głównym bohaterem – Gabrielem: tak jak on jesteś transseksualistą, fotografem, a „coming outu” dokonałeś w wieku 33 lat…

Tak, w pewnym sensie jest to moja historia. W książce mieszam fikcję z rzeczywistością, ale nie wszystko jest w niej autobiograficzne. Chciałem przede wszystkim przedstawić społeczność osób transpłciowych, świat prostytutek z Lasku Bulońskiego, osoby transpłciowe idealnie zintegrowane ze społeczeństwem francuskim…

Co się zmienia, kiedy ktoś z kobiety staje się mężczyzną?

Kiedy stajesz się mężczyzną, od razu wszystko jest prostsze! Łatwiej o pracę, o odpowiedzialne stanowisko… Kiedy wyrażasz swoje zdanie, jego słuszność jest ważniejsza niż wtedy, gdy byłeś kobietą i to nawet dla kobiet. Wszystko to sprawiło, że moje podejście do życia jest jeszcze bardziej feministyczne!

Co skłoniło cię do napisania tej książki ?

Przeczytałem wszystkie książki dotyczące kwestii transseksualizmu, jakie ukazały się we Francji, ale uznałem je za niekompletne. Nie widziałem na przykład żadnej publikacji dotyczącej przymusowej sterylizacji narzuconej osobom transseksualnym. W celu uzyskania zmiany tożsamości prawnej mężczyzna, który zostaje kobietą musi przejść waginoplastykę, a przecież nie wszyscy chcą poddać się takiemu zabiegowi. W przypadku dziewczynki, która chce stać się chłopcem, rekonstrukcja penisa nie jest we Francji obowiązkowa z bardzo prostej przyczyny – otóż francuscy chirurdzy nie potrafią jej wykonać! Ale taką dziewczynkę pozbawia się macicy, jajowodów i jajników. W efekcie jest to około 150g organów. Uważam za niezwykle ważne, aby osoba heteroseksualna mogła przeczytać o czymś takim.

Kierujesz zatem swoją książkę do szerokiej publiczności?

Tak. Z jednej strony mamy szpitale Uważam, że należy w tym temacie mówić o wszystkim i zwracać się do jak największej liczby osób. Interesuje mnie, aby Pan i Pani Kowalscy przeczytali tę książkę, ale nie jako coś nadzwyczajnego lub odrażającego. Chcę, aby mogli sobie wyobrazić, że Gabriel to ich sąsiad. Albo nawet syn! I gdyby właśnie to był ich syn, żeby zadali sobie pytanie, czy są w stanie zaakceptować sposób, w jaki traktuje go społeczeństwo.

Poruszasz również problem wirusa HIV w społeczności osób transseksualnych.

Osoby transseksualne stanowią najbardziej dotkniętą wirusem HIV część populacji francuskiej. Jedna na dwie osoby transseksualne jest seropozytywna, a w środowisku osób transseksualnych prostytuujących się aż osiem na dziesięć. Paradoksalnie we Francji nie ma żadnej kampanii prewencyjnej, ani edukacji epidemiologicznej skierowanej do tej grupy społecznej. Wszystko funkcjonuje tak, jakby osoby transseksualne wcale nie istniały.Z drugiej strony istnieją przepisy dot. opieki nad osobami transpłciowymi, które szpitale publiczne notorycznie łamią.

W „Mauvais Genre” ukazujesz tę szpitalną procedurę, ale również przebieg opieki medycznej nad osobami transpłciowymi w sektorze prywatnym. Czy rzeczywiście między tymi dwoma systemami jest przepaść?prywatne, które starają się z grubsza sprostać aktualnym standardom WPATH, które wymaga maksymalnie 3 miesięcy leczenia psychiatrycznego. A z drugiej strony są szpitale publiczne, które przypominają rzeźnie i z których wiele osób transseksualnych wychodzi okaleczonych. Tam leczenie psychiatryczne trwa 2 lata. Dopiero pod koniec tego długiego okresu psychiatra określa, czy pacjent jest osobą transseksualną i czy rozpocząć terapię hormonalną. Tymczasem w przypadku przestępców ekspertyza psychiatryczna trwa od 1 do 3 miesięcy…

Co należy zatem zmienić?

Podczas idealnej diagnozy konsultacja psychiatryczna nie powinna trwać dłużej niż 3 miesiące. Ponadto terapii hormonalnej powinna towarzyszyć zmiana tożsamości prawnej. Trzeba również zaprzestać sterylizacji oraz obowiązkowych operacji korekty płci biologicznej. Są to praktyki godne obozów koncentracyjnych podczas II wojny światowej.

źródło:
Oryginał powyższego artykułu,
Tout est fait comme si nous, trans, n’existions pas autorstwa Marie Kirschen został opublikowany po francusku 10 marca 2009, na stronie internetowej francuskiego czasopisma Têtu.

tłumaczenie: JOANNA

korekta: Wiktor

URL : http://www.tetu.com/actualites/france/-tout-est-fait-comme-si-nous-trans-nexistions-pas–14184

Autor wypowiada się nt. sytuacji osób transseksualnych we Francji. W Polsce nie istnieje przymus sterylizacji w trakcie procesu korekty płci. Sterylizację przeprowadza się dopiero po prawnej zmianie danych osobowych i na wyraźne życzenie osoby transseksualnej. (przyp. red.)

Waginoplastyka jest zabiegiem mającym na celu zmianę narządów męskich w żeńskie. Sterylizacja odbywa się zwykle podczas osobnego, wcześniejszego zabiegu – orchidektomii. (przyp. red.)

Ani orientacja seksualna, ani tożsamość płciowa nie mają realnego wpływu na możliwość zarażenia się wirusem HIV. Istnieją tzw. ryzykowne zachowania, jednakże odnoszą się one do rodzajów kontaktów seksualnych, a nie do preferencji jako takich. Fundacja Trans-Fuzja nie posiada informacji, które potwierdzałyby dane przytoczone w wywiadzie nt. występowania wirusa HIV wśród transpłciowej społeczności we Francji. Należy także pamiętać, że dane te w żadne mierze nie odnoszą się do sytuacji polskiej (przyp.red.)

World Professional Association for Transgender Health (WPATH) (przyp.tłum.).

Procedura opisana w wywiadzie różni się od polskiej w znaczący sposób. Osoby zainteresowane przebiegiem leczenia w Polsce powinny zasięgnąć informacji na portalu transseksualizm.pl (www.transseksualizm.pl/portal.php).

Czytelnictwo: 6%

Karmel na wagę złota

Autor Replika Grudzień - 13 - 2009 Skomentuj

Taśma filmowaIm dłużej podgrzewa się cukier, tym karmel staje się ciemniejszy – ze słonecznego przechodzi w złoto, mahoń, aż staje się brunatny i traci słodycz. Ale gorzkich chwil jest niewiele.

W salonie piękności w centrum Bejrutu idealnie podgrzany cukier odbija światło, ocieka słodyczą i ciepłem. Pięć kobiet wspiera swoje marzenia i dzieli troski. Jamale walczy o zachowanie młodości, Nisrine o godność w oczach przyszłego męża, Layale o miłość.

Rima w magicznym rytuale mycia włosów rozkochuje w sobie piękną kobietę. Woda jest ciepła, a dłonie łagodne; gra muzyka. To wystarczy, żeby się zapomnieć, poddać rozkoszy, żyć chwilą.

Recenzenci porównali obraz Nadine Labaki do najlepszych dzieł Almodovara. Wszyscy sądzili, że tylko on tak potrafi mówić o kobietach. Arabska muzyka, barwy Gauguina, dźwięk telefonu i maszyny do szycia, słońce, zapach lakieru do paznokci, karmelu i kawy, dotyk ciepłych dłoni. Libańska debiutantka pokazała klasę nie tylko jako reżyser, ale stworzyła też świetną kreację aktorską, grając pełną temperamentu Layalę – właścicielkę salonu piękności.
Fascynujący obraz, idąc za radą bohaterki filmu, należy potraktować na równi z życiem i melonem – trzeba rozkroić, żeby zobaczyć jaki jest w środku!

„Karmel“, Francja/ Liban, 2007,
reżyseria Nadine Labaki,
dystrybucja w Polsce: Gutek Film

Autorka: Anna Piżl

Artykuł pochodzi z portalu Replika

Czytelnictwo: 3%

Madame Sata

Autor Replika Grudzień - 6 - 2009 Skomentuj

Madame SataJoao Francisco dos Santosa, znanego także jako Madame Sata, okrzyknięto królową Lapo, dzielnicy cyganerii w Rio de Janeiro. Ten człowiek-kameleon miał trudny start. Urodził się w 1900 roku, by zostać wymienionym na muła przez swą owdowiałą matkę, 20 lat po tym jak niewolnictwo zostało wyjęte spod prawa. W wieku dziewięciu lat zajął się prostytucją, potem znalazł pracę jako kucharz i kelner w domu publicznym. Wyszedł z tych przejść z niezachwianą pewnością siebie – 178 cm wzrostu i 88 kg muskularnego ciała, niezwykła ekstrawagancja i bezkompromisowy homoseksualizm; taką mieszankę niełatwo ukryć. W rolę tego kabaretowego transwestyty, ulicznego bojownika, kucharza, wyrzutka i ojca siedmiorga adoptowanych dzieci, który łącznie spędził w więzieniu prawie 28 lat, wcielił się Lazaro Ramos, dając spektakularny występ.
„Madame Sata“ reżysera i scenarzysty Karima Ainouza to bogaty, dynamiczny spektakl, ukazujący moment, gdy Joao Francisco był o krok od stania się idolem mas. W każdym, barwnym szczególe odtwarza atmosferę tej szemranej, tętniącej życiem dzielnicy oraz egzystencję jej afro-brazylijskiej społeczności (…) takimi, jakie były w 1932 roku. Zastępcza rodzina Joao Francisco składa się z uroczej prostytutki Laurity (Marcelia Cartaxo) i jej małej, kochanej przez wszystkich do szaleństwa córki, dzikiego Tabu (Flavio Bauraqui), nastoletniego kochanka Joao Francisco, Renatinho (Felippe Marques), oraz Amadora (Emiliano Queiroz), właściciela klubu Błękitny Dunaj, który służy im za drugi dom.

(Katalog: 3. FF ERA NOWE HORYZONTY Cieszyn 2003)

Reż K. Ainouz,
wyk. Laaro Ramos, Marcelia Cartaxo, Flavio Bauraqui, Felipe Marques,
premiera: 1 lutego 2008 r.

http://www.replika.kph.org.pl/index.php(..)madame-sata&catid=63:kultura&Itemid=83

Czytelnictwo: 3%

Dwa spojrzenia na coming out

Autor homoseksualizm Październik - 7 - 2009 Skomentuj

Wątki queerowe w komiksie dziś już nikogo nie dziwią. Są  jednym z częstych elementów obecnych w fabule. Warto jednak cofnąć się do lat 70. – okresu intensywnego rozwoju ruchu kobiecego, szczególnie w USA. Głoszone przez niego postulaty znajdowały swoje miejsce na niwie różnorodnych mediów. Część z aktywistek było także rysowniczkami i scenarzystkami. Nic więc dziwnego, że na lata 70. przypada szczególny rozwój undergroundowego komiksu kobiecego (wystarczy nadmienić przykładowo “Wimmen’s Comix, “Girlfight”, “Wet Satin” czy “Pandora’s Box”). Twórczość swoją rozpoczynały Roberta Gregory, Trina Robbins, Margery Peters, publikując opowieści o seksie, mizoginii, menstruacji, przemocy domowej. Ale działalność ruchu feministycznego to także walka o prawa mniejszości seksualnych. Nie przypadkowo więc dwa wczesne i zarazem najbardziej znane komiksy lesbijskie wyszły spod ołówka działaczek środowisk kobiecych. Mowa tu o “Dynamite Damsels” Roberty Gregory i “Come Out Comix” Mary Wings. Choć w ogólnym założeniu oba biograficzne i podejmujące podobną tematykę, tak różny sposób jej ujęcia pozwala

coming1

inaczej spojrzeć na doświadczenia autorek.

Roberta Gregory ma na swoim koncie imponujący dorobek komiksowy. Tworząc od lat 70. publikowała nie tylko autorskie historie, ale także uczestniczyła w licznych projektach. Jej publikacje znaleźć było można w “Wimmen’s Comix” (co niejako wiązało się ze wspomnianą wcześniej jej aktywną działalnością na polu emancypacji), “Gay Comix” czy współcześnie wydawanych, jak chociażby “Sexy Chix”. Przypuszczalnie mało kto pamięta wkład Gregory, jaki poczyniła ona w rozwój kobiecego komiksu queerowego, kojarząc ją raczej z typowo “babskimi” opowieściami.
Mary Wings nie może pochwalić się aż takimi osiągnięciami. Nie udziela się

coming2

aktywnie wśrodowisku rysowniczek, a jej publikacje poza przełomowym (jak na tamte czasy) “Come Out Comix” ograniczają się jedynie do dwóch autorskich tytułów – “Dykes Shorts” i “Are Your Highs Getting You Down”. Wings jest bardziej powieściopisarką niż komiksową scenarzystką.

W roli głównej bohaterki powstałego w 1972 roku “Come Out Comix” występuje Maggie – alter ego autorki. Widzimy ją w czterech krótkich etapach jej

życia. Są to odpowiednio: odkrycie własnej seksualności, ujawnienie się i poszukiwanie innych lesbijek, wkroczenie w tak zwaną “branżę” oraz pierwsza miłość. Na takie też epizody został podzielony przez Wings scenariusz. Twórczyni przedstawia swoje osobiste (a w tamtych

okolicznościach zapewne tożsame z losami innych kobiet) doświadczenia, gdzieniegdzie przemycając problematykę homofobii czy mizoginii. Komiks czyta się szybko i niestety niewiele z

coming3

tej lektury wynosi. Postaciom brak rysu psychologicznego, aby zapadły w pamięci. Coming out bohaterki i początkowe komplikacje, jakie wynikają z tego tytułu, ostatecznie doprowadzają

do szczęśliwego zakończenia. Czyni to scenariusz mocno naiwnym. Całościowo można jednak założyć, że jest to efekt zamierzony, bo komiks sprawia wrażenie swego rodzaju przewodnika dla zagubionych kobiet próbujących określić własną tożsamość.
Lekturę powstałego cztery lata później “Dynamite Damsels” rozpoczynamy od krótkiego epizodu o wdzięcznym tytule “Every City Has One Superdyke”, który to idealizuje obraz typowej lesbijki w typie butch. To właśnie ta znajdująca się na pograniczu kobiecości aparycja szczególnie dominuje w pracy Gregory. Kolejny short przybliża postać bohaterki Friedy (ukłon w stronę Fridy Kahlo?), która jednak wbrew pozorom nie będzie odgrywać pierwszej roli w całym scenariuszu. Już wkrótce dołączą bowiem do niej pragnąca uczestniczyć w ruchu kobiecym Edie, borykająca się z problemem nadwagi Shelley i “męska” w sposobie bycia Doris. coming4“Dynamite Damsels” to tak naprawdę historia lesbijska wpleciona w realia drugiej fali feminizmu.

Mamy tu całą plejadę mniej lub bardziej aktywnie działających kobiet, z których każda ma własną wizję walki z patriarchatem. Ich homoseksualność nie pomaga, a szkodzi w realizacji założeń. Często staje się też zarzewiem konfliktów w kontaktach z emancypantkami, które mimo szumnych postulatów traktują lesbijki na równi ze znienawidzonymi przez siebie mężczyznami. “Dynamite Damsels” dostarcza także całkiem sporo informacji o ówczesnej Ameryce i jej społeczeństwie, przykładowo reakcje obywateli na głoszone przez kobiety postulaty. Przyjmuje się, że komiks Gregory jest rozrachunkiem z tym, co się udało, a czego nie, wywalczyć ówczesnym aktywistkom lesbijskim związanym z ruchem feministycznym. Twórczyni wprowadza czytelnika w świat, który niemal trzydzieści lat później reżyserka Martha

coming5

Coolidge wiernie oddała w jednym z epizodów “If These Walls Could Talk 2″.

Przy porównaniu pod względem graficznym obu omawianych zeszytów od razu widoczny staje się niemal zupełny brak rysunkowego obycia u Mary Wings – nieproporcjonalne postaci ludzkie, nieczytelne kadry, zbyt gęste tła, złe rozmieszczenie dymków i nadmiar zawartego w nich tekstu. Wszystko to czyni lekturę “Come Out Comix” męczącą. “Dynamite Damsels”, choć równie obfitujący w treść, graficznie skupia się głownie na ukazaniu emocji postaci. Gregory ograniczyła się w rysowaniu teł i panoramicznych kadrów, w zamian prezentując całą galerię ludzkich twarzy, z których odczyta się każde uczucie.

Mimo że powstałe w tej samej dekadzie, prace Roberty Gregory i Mary Wings wyróżnia zmianacoming6 podejścia do homoseksualnej tematyki. To, co dla autorki “Come Out Comix” było sprawą niezwykle osobistą w “Dynamite Damsels” stało się częścią walki o równouprawnienie. Ujawnienie swojej orientacji nie było już tematem zamkniętym za czterema ścianami domu. Stało się sprawą polityczną, ułatwiającą bądź utrudniającą przyłączenie się do ruchu kobiecego, skazującą na więzienie i pozostawiającą “znamię” widoczne dla ludzi, którzy otaczali bohaterki. Komiks Roberty Gregory jest dojrzalszy w swoim przekazie. Może także stanowić źródło wiedzy o zakłamanej ideologii lat 70.

Autor:

Sylwia Kaźmierczak w niektórych kręgach znana jako Louise, tudzież Naczelna Lesba Komiksowej RP. Historiami obrazkowymi zafascynowana od dzieciństwa, gustująca szczególnie w realistycznych opowieściach obyczajowych. Aktywnie udziela się na komiksowym poletku, prowadzi stronę internetową Comix Grrrlz (http://comixgrrrlz.za.pl). Od kilku lat zajmuje się badaniem komiksu lesbijskiego, a za cel obrała sobie jego popularyzację wśród polskich czytelników.
Prywatnie szczęśliwa żona swojej Żony i opiekunka dwóch kotów.

Czytelnictwo: 3%

„Muskając aksamit”, Sarah Waters

Autor Kler Wrzesień - 12 - 2009 17 komentarzy

Tipping_the_Velvet_UK_cover

Nie znoszę romansideł, a już lesbijskich w szczególności; bynajmniej nie dla tego, że wstrętna mi jest tematyka miłosna lub co gorsza lesbijska (aby przeżyć, chyba musiałabym przestać patrzeć w lustro), tylko z bardziej prozaicznego powodu, mianowicie jakości prozy, która ma nieszczęście wpadać mi w ręce. Kto kogo kocha, a kto kogo nie i dlaczego?, zdawałoby się rdzeniem fabularnym połowy literackich płodów obecnych na półkach bibliotek, a jednak mało kto potrafi pisać o miłości po pierwsze w sposób zmysłowy, a po drugie daleki od tanich sentymentów. Z miłością lesbijską jest jeszcze trudniej; nie zamierzam teraz zwierzać się ze swych narcystycznych refleksji, których owocem jest przekonanie, iż o seksie lesbijskim pisze się trudniej niż gejowskim i heteryckim, ale faktem jest, iż dobrych książek, w których homoseksualność kobiet stanowi wątek przewodni, jest jak na lekarstwo, mimo że w historii literatury lesbijek-pisarek, nierzadko wybitnych, nigdy nie brakowało.

„Muskając aksamit”, mimo słodko-kiczowatego tytułu, nie sprawia wrażenia ani wypocin dwudziestolatka z seminarium, ani wyrazu frustracji samotnej lesbijki à la Judi Dench w „Notatkach o skandalu”. Sarah Waters swoim debiutem udowadnia, że można dziś pisać tradycyjnie i smacznie zarazem. „Muskając aksamit” to czystej wody powieść inicjacyjna: historia dziewczyny z prowincji, która dla miłości porzuca rodzinny dom i wyrusza do Londynu, by tam budować swoją tożsamość jako jednostki… i lesbijki właśnie. Konstrukcja książki nie jest więc ani oryginalna, ani zaskakująca; od początku wiemy, że po lęku nadejdzie namiętność, po namiętności rozczarowanie, że efektem rozczarowania będzie dystans i cynizm, i tak dalej; dojrzewanie, nauka na błędach, radzenie sobie ze smutkami przeszłości, zapominanie. Pióro Waters jest bardzo subtelne, nigdy nie przekraczające granicy banału, i nawet jeśli chwilami angielska pisarka uderza w sentymentalne tony (czy może być inaczej, kiedy na warsztacie pierwsza miłość, ochy i achy?), czyni to z godnym podziwu wyczuciem.

TippingtheVelvetcoverAle w historii Nancy Astley – zwanej także Nan King – najważniejsze są właśnie nie te ochy i achy, a budowanie tożsamości. Poznajemy Nance jako zahukaną dziewczynę z wybrzeża, która najpierw próbuje w sposób „poprawny” wytłumaczyć swoje zapatrzenie w gwiazdkę rewiową Kitty Butler – śliczne dziewczę występujące na scenie w przebraniu chłopca. Nancy ze wstydem uświadamia sobie, jaki charakter mają jej pragnienia, i skutecznie je maskuje. Nawet pomiędzy wkroczeniem w świat seksu do uznaniem siebie za „lesbijkę” zieje przepaść: bo przecież zawsze można wierzyć, że to „ta jedyna” (innych nie będzie), i że „to uczucie jest piękne” (w domyśle: każde inne pozostające w obrębie jednej płci – niekoniecznie); że lesbijki to „kobiety, które z całowania innych kobiet uczyniły sens swojego życia” (czyli homoseksualność wybrały, a ja nie wybrałam, poza tym one „to” mogą robić z którąkolwiek, a ja tylko z jedną i tylko moja miłość nie jest grzeszna), i ja lesbijką na pewno nie jestem (bo niby jak? ja „tylko” kocham dziewczynę, a mój brak zainteresowania wobec płci brzydkiej to tylko kaprys młodości). A później? Oswojenie ze słowem na „L” (które przecież w XIX stuleciu było znacznie bardziej tajemnicze i „groźne” niż dzisiaj), próby zbudowania nowego związku, wiara weń bez wyrzutów sumienia. I poszukiwanie tych, które zrozumieją; bo oprócz świadomości jednostkowej, Waters przedstawia też budzące się w Nancy poczucie wspólnoty z innymi, których nieheteronormatywność nie pozwala na kochanie otwarcie, bez strachu i wstydu. Włócząca się po londyńskich ulicach jako męska prostytutka (sic!), zaspokajając w mrocznych zaułkach starszych homoseksualistów, czuje, jakby oszukiwała samą siebie.

Trudno mi określić, jaką „Muskając aksamit” ma wartość poznawczą, ale zakładam, że mimo wszystko sporą; mamy tu i kobiety żyjące zupełnie poza środowiskiem lesbijskim, ale i całkiem zorganizowaną „branżę” (z braku lepszego słowa). Dojrzałe lesbijki z klasy wyższej, otaczające się homoseksualną służbą (tak, znajdzie się na to sposób), żyją w świecie bardzo zamkniętym i bardzo hermetycznym; to świat dildo w pięknie rzeźbionych skrzyniach i młodziutkichutrzymanek spełniających każdą

598px-Sarah_Waters

seksualną zachciankę swych pań. Waters przedstawia to środowisko niemal jak subkulturę: Nancy jako towarzyszka czterdziestoletniej Diany staje się przedmiotem, przebierana za efeba, traktowana jest przez starsze lesbijki jak eksponat w muzeum; bierze udział w spotkaniach, które przybierają prawie orgiastyczny charakter. Ale obok tego zepsucia i rozpusty są jeszcze kobiety zwyczajne, najczęściej ubogie, bynajmniej nie izolujące się od reszty społeczeństwa. Lesbijki żyjące blisko siebie, żyjące „po prostu”, trochę pomiędzy płciami, kwestionując role społeczne. Miłość między kobietami teoretycznie nie ma racji bytu, a one tworzą własną przestrzeń, własny język.

To nie jest wielka literatura, ale literatura niewątpliwie dobra; jakościowo przelicytowała Waters samą siebie późniejszą o kilka lat „Złodziejką”, więc „Muskając aksamit” nie skończyło jako pojedynczy przebłysk pisarskiego talentu. I dobrze; genderowe zawirowania w historycznym kostiumie lubi Jeanette Winterson (autorka „Namiętności” i „Nie tylko pomarańcze…”, mająca znacznie większe literacko-formalne ambicje, ale i znacznie mniej wyczucia – choć, by oddać sprawiedliwość, wymieniłam dwie najlepsze ze znanych mi jej książek), ale dobrej prozy (około) lesbijskiej wciąż jest za mało. Warto więc Sarah Waters znać. I czytać.

Czytelnictwo: 3%