Celem projektu „Berlin – Yogyakarta” jest przypomnienie historii prześladowań gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transgenderowych przez nazistów podczas ich panowania w Europie oraz podkreślenie, że prawa człowieka są niezbywalną własnością wszystkich ludzi, również osób nieheteroseksualnych. więcej »
Archiwum ‘prawo’
Wybory 2010: Kandydaci ignorują “różowe” głosy?
Pomimo listów i przypomnień, organizacje osób nieheteroseksualnych i transpłciowych nie doczekały się od większości kandydatów ich stanowiska w ważnych dla środowiska sprawach. więcej »
Rekrutacja – wojewódzki asystent/ka ds. przestępstw z nienawiści
Kampania Przeciw Homofobii rozpoczęła nowy projekt, którego celem jest pomoc osobom zagrożonym lub doświadczającym przemocy motywowanej nienawiścią na tle homofobii oraz edukowanie społeczności LGBT z zakresu prawa i procedur policyjno-sądowych. więcej »
Tożsamość płciowa a prawa człowieka (2)
Część druga dokumentu wydanego przez Thomasa Hammarberga, Komisarza Praw Człowieka Rady Europy
Tożsamość płciowa a prawa człowieka (1)
Część pierwsza dokumentu wydanego przez Thomasa Hammarberga, Komisarza Praw Człowieka Rady Europy
Tożsamość płciowa jest jednym z podstawowych aspektów życia. Zazwyczaj płeć danej osoby oznacza się przy urodzeniu i traktuje się – zarówno społecznie, jak i prawnie – jako fakt. Jednakże stosunkowo niewielka liczba osób miewa problemy z byciem osobą płci oznaczonej przy urodzeniu. więcej »
Etyka i homoseksualność: perspektywa emancypacyjna
Krakowski oddział Kampanii Przeciw Homofobii zaprasza na otwartą debatę edukacyjną, w której udział wezmą:
Adam Cioch (dziennikarz, tygodnik „Fakty i Mity”
Jan Hartman (profesor filozofii, UJ)
Jerzy Krzyszpień (doktor filologii angielskiej, UJ)
Adam Reising (historyk nauki, MA, Cambridge)
moderacja: Aleksandra Sowa (KPH Kraków, Queerowy Maj) więcej »
33 powody, dla których związki partnerskie par jednopłciowych (z obowiązkową opcją adopcji) to ZŁO!
Jeśli zalegalizujemy związki partnerskie zmieni to podstawy społeczeństwa! Nie możemy adaptować nowych norm społecznych – tak jak nie przystosowaliśmy się do używania samochodów, akceptowania rozwodów i adopcji dzieci więcej »
Wniosek o ukaranie posła Stanisława Pięty
Na podstawie art. 3 ust. 1 „Regulaminu Komisji Etyki Poselskiej” proszę
o ukaranie naganą posła Stanisława Piętę (PiS) za zachowanie nie
odpowiadające godności posła na Sejm R.P., polegające na użyciu w treści
interpelacji nr 12370 oraz w publicznej wypowiedzi m.in. dla
„Rzeczpospolitej” tzw. mowy nienawiści, to jest sformułowań ewidentnie
naruszających dobra osobiste (w tym szczególnie godność, cześć oraz
dobre imię) obywateli R.P. orientacji homoseksualnej.
Wskazane wypowiedzi w/w posła są oczywistym naruszeniem art. 1 oraz art.
30 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej; a także art. 1, art. 2 pkt. 3,
4, 5 oraz art. 5 i art. 6 „Zasad Etyki Poselskiej. Wypowiedzi te
stanowią również przestępstwa: zniesławienia (art. 212 k.k.) oraz
zniewagi (art. 216 k.k.). Tymi czynami poseł popełnił także przestępstwo
przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego (art. 231 par.
1 k.k.).
Oczekuję publicznego przeproszenia obywateli R.P. o orientacji
homoseksualnej przez posła Stanisława Piętę, Marszałka Sejmu R.P. oraz
przewodniczącą Klubu Parlamentarnego „Prawo i Sprawiedliwość”.
DO KOMISJI ETYKI POSELSKIEJ:
http://orka.sejm.gov.pl/ListydoS6.nsf/JK1?OpenForm&EPS
- do Sejmu R.P. – listy@sejm.gov.pl
- do marszałka Sejmu R.P. – biuro@bronislawkomorowski.pl
- do przewodniczącej Klubu PiS – kp-pis@kluby.sejm.pl
[za gaylife.pl]
Sytuacja osób homoseksualnych w Polsce – problemy prawne i społeczne
Z danych Kampanii Przeciw Homofobii i Lambdy wynika, że 17,6 proc. pytanych, zaznało w ciągu ostatnich dwóch lat jakiejś formy przemocy. Wśród osób, które doznały przemocy aż 41,9 proc. doznało jej częściej niż trzy razy. Najczęściej osoby homoseksualne są potrącane, uderzane, szarpane lub kopane. Na drugim miejscu znajdują się zaczepki seksualne naruszające nietykalność cielesną. Prawie jedna czwarta badanych została pobita, a 4 proc. doświadczyło przemocy seksualnej. W 59, 7 proc. przypadków sprawca przemocy nie był znany ofierze, w 29, 5 proc. byli to koledzy ze szkoły lub studiów. Wśród sprawców pojawiła się również rodzina – matka (6,3 proc.) i ojciec (5,1 proc.). Do przemocy najczęściej dochodzi w miejscach publicznych – 56,8 proc.
Kolejne miejsca zajmuje szkoła, sklep i własne mieszkanie. W 85, 1 proc. przypadków policja nie została powiadomiona o zdarzeniu, ankietowani w większości przypadków uznali, że nie przyniesie to oczekiwanego skutku.
Przemoc psychiczna
Najczęstsza formą tego typu przemocy jest agresja słowna – 75 proc. osób, które doznały przemocy psychicznej mówi o zaczepkach werbalnych.
Miejsce pracy
Około 10 proc respondentów, którzy pracowali lub poszukiwali pracy w trakcie badania, dotknęła jakaś forma dyskryminacji w miejscu pracy. Najczęstszymi formami dyskryminacji są: podniesienie wymagań w stosunku do innych pracowników – 44 proc., odmowa zatrudnienia – 27, 9 proc., zwolnienie – 23 proc., odmowa awansu – 14,8 proc. Ponad 99% gejów i lesbijek ukrywa w pracy swoją orientację seksualną (dane ze strony internetowej Kampanii Przeciw Homofobii). Środowiska homoseksualne twierdzą, że bardzo często osoby homoseksualne nie tylko nie przyznają się do swojej orientacji seksualnej, ale są również z tego względu dyskryminowane w pracy oraz z niej zwalniane. Faktem jest również to,
że homoseksualiści bardzo często w takiej sytuacji nie dochodzą swoich praw. Nie przyznawanie się do swojej orientacji seksualnej nazywane jest przez homoseksualistów „niewidocznością”. Homoseksualiści czują się również dyskryminowani w przyjmowaniu ich do pracy określonego rodzaju, jak zawodu nauczyciela czy wychowawcy w przedszkolu.
Służba zdrowia
Wśród ankietowanych zaledwie 20 proc. ujawniło swoją orientację seksualną w kontaktach z personelem medycznym, wśród nich 23,5 proc. zetknęło się z gorszym traktowaniem. Większość zdarzeń dotyczyła niemożności oddania krwi, zarówno przez kobiety jak i mężczyzn, którzy zadeklarowali orientację homoseksualną. Równie ważne jest zakazywanie odwiedzanie partnera przebywającego w szpitalu. Jeśli chodzi o osoby świadome (np. zgłaszające się na operację) to każdy pacjent otrzymuje specjalna kartę, w której wskazuje osobę mogącą go odwiedzać, nie musi to być osoba spokrewniona.
Mowa nienawiści
Termin określający sposób używania języka w celu znieważenia, pomówienia lub rozbudzenia nienawiści wobec pewnej osoby, grupy osób lub innego wskazanego przez mówcę obiektu. Z reguły wykorzystuje syndrom grupowego myślenia lub poczucie adresata mowy o istnieniu grupy podzielającej jego nienawistne przekonania. Z mową nienawiści mamy do czynienia przy znieważaniu osób lub grupy osób z powodu ich przynależności rasowej, etnicznej, narodowej, religijnej lub orientacji seksualnej. W Polsce znieważanie lub nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym, rasowym, etnicznym, wyznaniowym jest zabronione i karalne na podstawie art. 256 i 257 Kodeksu karnego. Nie ma w Polsce przepisu szczególnego prawa karnego chroniącego wprost osoby przed nienawiścią z
powodu orientacji seksualnej. Jednak w zależności od stanu faktycznego zachowanie osoby używającej mowy nienawiści może wyczerpywać znamiona przestępstwa, np. z art. 190, 212 lub 216 Kodeksu karnego.
Homoseksualizm, a pedofilia
Brak świadomości w społeczeństwie, na co powołują się działacze środowisk homoseksualnych, dotyczący definicji homoseksualizmu powoduje, że bardzo często jest mylony albo utożsamiany z pedofilią.
Polskie Towarzystwo Seksuologiczne stoi na stanowisku, że orientacja seksualna nie ma żadnego wpływu na skłonności do pedofilii. Zwraca również uwagę na to, że większość przypadków molestowania seksualnego jest dokonywana przez heteroseksualnych mężczyzn i ma miejsce w rodzinie.
Związki partnerskie
Kwestia ta nie jest uregulowana w polskim prawie. Środowiska homoseksualne zwracają uwagę, iż Polska jest jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej, w których w chwili obecnej nie toczy się parlamentarna dyskusja na ten temat. Zawarte za granicą małżeństwa osób takiej samej płci nie są uznawane w Polsce.
Analiza ilości spraw osób homoseksualnych, które składają pozwy sądowe oraz skierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich prowadzi do wniosku, że stale zwiększa się ich liczba. Można domniemywać, że jest to spowodowane zmianami zachodzącymi w społeczeństwie oraz faktem, iż osoby homoseksualne zaczynają coraz częściej wypowiadać się publicznie o swoich problemach.
Źródło: Raport „Dyskryminacja ze względu na orientację seksualną w kontekście
działalności polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich”
Niekonstytucyjny Festiwal Tęczowych Rodzin
Cykliczne odwiedziny na „portalu poświęconym” przynoszą zwykle wiele ciekawych wiadomości ze świata środowisk (zwłaszcza organizacji) LGBT. I proszę nie odbierać powyższego zdania jako ironicznego, naprawdę, pod względem ilości newsów mniejszościowych jest to jeden z bardziej zaangażowanych polskich serwisów.
Nie zdziwiłem się zatem, że także na rozpoczynający się właśnie II Festiwal Tęczowych Rodzin znalazło się trochę miejsca w postaci krótkiego, acz treściwego artykułu. Bogumił Łoziński – szef działu opinie tygodnika „Gość Niedzielny” – przedstawił swój pogląd na temat wspomnianej imprezy, nazywając ją „niekonstytucyjną”. Ponieważ ostatnimi czasy, szczególnie w dyskusjach publicznych, rzuca się Konstytucją na prawo i lewo, postanowiłem skonfrontować wypowiedź pana Łozińskiego z rzeczywistym tekstem.
Od razu pozwolę sobie zaznaczyć, że nie jestem, ani nie zamierzam być prawnikiem. Zajmuję się za to na co dzień kwestiami językowymi (czasami także logiką języka), dlatego z niemałą przyjemnością pozwalam sobie na krótką, nieco lingwistyczną (nie zawsze poważną, chcę to wyraźnie podkreślić) refleksję nad tekstem Ustawy Zasadniczej oraz nad pojęciem rodziny w oczach wspomnianego dziennikarza. I nie tylko.
W wypowiedzi dla portalu Bogumił Łoziński stwierdza: „polska konstytucja jasno określa, że rodzina to związek kobiety i mężczyzny”. Tymczasem Artykuł 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej brzmi następująco:
Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
Przyjrzymy się przez chwilę strukturze tego zdania. Tak naprawdę nie wynika z niego, czym jest małżeństwo. Owszem, istnieje możliwość widzenia go jako związku kobiety i mężczyzny, ale tylko w wypadku konieczności ochrony przez państwo. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Ustawa z dnia 25 lutego 1964 roku) w Artykule 1 § 1 stwierdza, co następuje:
Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożąprzed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek.
Prawo potwierdza – związek mężczyzny i kobiety to małżeństwo, jednak określa to dopiero odpowiednia ustawa, ponieważ Konstytucja jako taka nie daje (na poziomie językowym) odpowiedniej
definicji i, co istotniejsze, nie utożsamia małżeństwa z rodziną, po prostu wymienia je wraz z innymi pojęciami związanymi z pokrewieństwem i powinowactwem (nawiasem mówiąc, prawo polskie nigdzie nie definiuje rodziny expressis verbis, robi to – i to jedynie do pewnego stopnia – prawo kanoniczne nieobowiązujące w Polsce). Oznacza to, że festiwal nie może być niekonstytucyjny, a przytoczone wyżej zdanie pana Łozińskiego wynika z błędnego odczytania tekstu Ustawy Zasadniczej.
Na tym jednak mylna percepcja opiniotwórcy „Gościa Niedzielnego” się nie kończy. Nieco dalej dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat niezauważania i stygmatyzacji rodzin nietradycyjnych: „gdyby tak było, świat dawno by się skończył. Bo skąd inne związki niż małżeńskie miały by [tak w oryginale!] mieć potomstwo?”.

Nie chciałem być złośliwy przy odpowiedzi na to pytanie, jednak po przeczytaniu aż chce się zacytować modny ostatnimi czasy komentarz z forum onet.pl: A gdzie byli rodzice?! Wyjaśniam zatem panu Łozińskiemu (choć powinna to była dawno temu zrobić za mnie chociażby szkoła) – małżeństwo nie jest niezbędne do posiadania dziecka. Gdyby tak faktycznie było nie istniałyby niechciane albo przypadkowe ciąże, ba… Gdyby małżeństwo stanowiło warunek biologicznie konieczny do reprodukcji, bakterie (rozpustnicy natury!) także brałyby śluby. I najwyraźniej w takiej wizji życia faktycznie je biorą (chyba zaczynam rozumieć ideę rysunku Andrzeja Krauzego, o który toczy się akcja Nasza Sprawa 2…), skoro świat jeszcze się nie skończył.
Przez pana Łozińskiego przemawia także obawa o przyszłość rodziny jako takiej: „Wkrótce dojdzie do tego, że będą nas przekonywali o tym, że „rodziną” jest także związek człowieka z komputerem.”. Nie wiem, kim są „oni”, ale może urwę polemikę z tym cytatem stwierdzeniem podpartym rzeczywistością prawno-cywilną. Komputer – jako przedmiot – nie jest osobą fizyczną, nie posiada zdolności prawnej i jako taki nie podpada pod żadne regulacje, w tym także pod Kodeks prawa rodzinnego i opiekuńczego. Rozumiem, że można mieć obawy związane z postępującym rozwojem technologii i drżeć na samą myśl, że pewnego dnia pojawią się inteligentne maszyny, których obecność zmusi nas do przedefiniowania pojęcia „osoba”, „człowiek” i „ludzkość”, że zapanuje chaos, anarchia i wreszcie nastąpi koniec świata, ale, proszę, nie panikujmy.
Niespokojny wciąż dziennikarz „Gościa Niedzielnego” kontynuuje: „Od strony kulturowej można łatwo zaobserwować, że mamy do czynienia z silnym promowaniem nowych modeli związków i układów”. Od kilku lat usilnie wnoszę o definiowanie pojęcia promocji jakichś postaw, bo jak dotąd kojarzy mi się ono jedynie z przecenami w tesco albo licytacjami na allegro. (Przedmiotem aukcji są nowe MARKOWE matki marki lesbos, zostaw pozytyw, to się odwdzięczę!). Z „nowymi modelami związków” też mam problem, bo z przeczytanego już tekstu wnioskuję, że każda rodzina bez ojca i matki to właśnie taki model. W takim razie muszę zasmucić pana Łozińskiego – nie są to już takie nowe modele, ich promocja odbywa się, chociażby przez lektury, już na poziomie edukacji szkolnej, gdy dzieci są najbardziej narażone na propagandę. „Lalka” może posłużyć za naganny przykład niebezpiecznego wpajania różnorodności. Bolesław Prus sportretował postać samotnej matki, Heleny Stawskiej, która śmie wychowywać córkę w homospołecznym środowisku, bez męskiego wzorca. Podobnie zresztą czyni Eliza Orzeszkowa w „Nad Niemnem” – Zygmunt Korczyński także wychowywał się bez ojca. Na szczęście obydwie pozycje ratuje jeszcze fakt ukazania nieszczęścia takich rodzin. Stawska cierpi biedę, zaś wdowa

po Andrzeju nie może przebaczyć sobie, że brak ojca stworzył z jej syna niepatriotycznego, dekadenckiego potwora.
Zaślepiony lękiem przed nowościami autor notatki nie zauważył (powodem była zapewne ignorancja), że mianem „tęczowej rodziny” określa się także np. związki, w których przynajmniej jedna strona jest transseksualna. Może to oznaczać, o zgrozo!, małżeństwo po korekcie płci, co w rozumieniu prawa kanonicznego oznacza małżeństwo jednopłciowe! W dodatku w Polsce takie praktyki mają miejsce oficjalnie od lat siedemdziesiątych! Zemściło się to, oczywiście, na ówczesnej władzy w 1989 roku, gdy obalono komunizm. Co prawda stało się to dwie dekady później, jednak – jak mówi przysłowie – Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.
Z dalszych ciekawych spostrzeżeń: „działacze gejowscy doskonale zdają sobie sprawę, że homoseksualizm nie jest normą”. Norma, norma… Cóż, ktoś mówi „ziemniaki”, ktoś „kartofle”, a zdarzają się i amatorzy „pyr” (niestety, w tym miejscu moja inwencja i znajomość regionalnych odmian polszczyzny się kończy). Ilu ludzi, tyle sposobów, ile ideologii, tyle norm. W ostatnim czasie chyba żadne inne pojęcie nie stało się tak mętne. Do powyższego cytatu dołączam jeszcze jeden postulat – potrafię rozumieć, że uczenie się na pamięć mniejszościowych nazw sprawia niektórym osobom trudność (w końcu to aż kilka słów!), ale dziennikarska rzetelność wymagałaby chociaż małej wzmianki o transpłciowych działaczach albo – jak uroczo nas ochrzczono – transpłciowcach.
Obowiązkowe przeświadczenie o chorobliwej postaci homoseksualności zwerbalizowano następująco: „Nikt uczciwy intelektualnie nie przyzna przecież, że zaburzenie w sferze seksualnej jest normalne”. O wykreśleniu z listy chorób przez Światową Organizację Zdrowia nie ma co nawet wspominać, przecież wiadomo (wiedzą to zwłaszcza osoby z kręgów polokatolickich), że stało się to w wyniku konspiracji. Nie pamiętam dokładniej jakiej, ale na pewno miało to związek z dziwnie pokierowanym głosowaniem. Albo z wielkimi majątkami. Wszystko jedno.
Może inaczej – proszę wskazać mi jakąś klasyfikację chorób i zaburzeń, gdzie występowałaby homoseksualność. ICD-10 i DSM-IV, niestety, zawodzą w tym przypadku. Zarząd Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego wypowiedział się 30 czerwca 2006 roku w następujący sposób: „mniemanie o patologicznym charakterze homoseksualności okazało się niepoparte faktami naukowymi, lecz oparte na społecznych uprzedzeniach od wieków zakorzenionych w kulturze zachodniej”. Jeśli w zarządzie tej instytucji nie zasiadają „uczciwi intelektualnie” ludzie, to w takim razie coś niedobrego musi dziać się ze światem.
Pan Łoziński wspomina jeszcze, że „na podstawowym poziomie przeczy to fizjologii”, tylko z kontekstu nie wynika, czy fizjologii przeczy homoseksualność, czy zdanie poprzedzające ten osąd. Nawet jeśli przyjmiemy tę bardziej prawdopodobną opcję, to nadal jesteśmy w kropce. Fizjologia to, jak wiemy, nauka o czynnościach życiowych i procesach zachodzących w żywych organizmach. Innymi słowy, topornie parafrazując stanowisko PTS, jeśli organizm geja lub lesbijki (wybaczcie, drodzy bracia biseksualiści i siostry biseksualistki) ma kłopoty z wydzielaniem soku żołądkowego, to nie ze względu na homoseksualność, ale inne czynniki, z orientacją seksualną zupełnie niezwiązane.
Być może autorowi chodziło o niemożność uprawiania tradycyjnego, bożego heteroseksualnego stosunku (małżeńskiego). Być może. Na przyszłość warto zanotować, że pewne rzeczy należy nazywać po imieniu.
Jeszcze o niszczących działaniach organizacji LGBTQI i zmianach w świadomości społecznej: „Próbuje się to robić za pomocą zmian w języku, na przykład poprzez manipulowanie pojęciem rodziny”. Otóż, nieustanne zmiany w języku sprawiają, że się on rozwija. Gdyby rozwój (albo ewolucja – nie chcę za bardzo straszyć) nie miał w ogóle miejsca, nadal używalibyśmy słów, znaczeń i składni rodem z „Bogurodzicy” i „Lamentu świętokrzyskiego”. „Maciora” nadal byłaby matką, a słowo „kobieta” wciąż uznawano by za wulgarne. Nie mielibyśmy także nazw przedmiotów wynalezionych już po ostatecznym ukształtowaniu się nowoczesnego języka polskiego. Nie wnieślibyśmy ponadto (w trosce o społeczną akceptację) jeszcze w IX wieku obcych słów opisujących zjawiska i rzeczy związane z (również obcą i jeszcze do XIII wieku nie do końca akceptowaną) religią chrześcijańską. Żegnaj, „kościele”, „biskupie”, „chrzcie”, żegnajcie wszystkie niepoliteistyczne artefakty!
Niepokojącą częścią ostatniego już cytatu jest „pojęcie rodziny”. Wspomniałem już o problemie definicji rodziny we współczesnym polskim prawie rodzinnym, które za pomocą zakresów uregulowań pomaga dookreślić, czym rodzina może być. Od 19 stycznia 1993 roku obowiązuje w Polsce Europejska Konwencja Praw Człowieka. Artykuł 8 tego dokumentu gwarantuje każdemu prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, zaś pojęcie „rodziny” wypracowano w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, co zakończyło się poniższymi ustaleniami:
Zastosowanie Artykułu 8 Konwencji do innych niż wynikające z małżeństwa faktycznych „więzi rodzinnych” ma miejsce wówczas, gdy występują takie elementy jak: pokrewieństwo, wspólne zamieszkanie, istnienie związku między danymi osobami, łącznie z widocznym wzajemnym zainteresowaniem, przywiązaniem, zależnością.
Życie rodzinne oznacza również więzi np. między dziadkami a wnukami, formą rodziny jest także wychowywanie dziecka przez samotnego rodzica, a przecież taki model nie należy do tradycyjnych wyobrażeń.
Wypowiedź Bogumiła Łozińskiego sama wydaje się – zapożyczam określenie, bardzo mi się spodobało – „bałamuctwa intelektualnego”. I to w pełnym, słownikowym znaczeniu tego słowa. Mianowicie: 1. wprowadza w błąd, 2. marnotrawi czas, 3. stara się pozyskać czyjeś względy.
Pytanie tylko: czyje dokładnie?
Na pewno nie moje.
Źródło: Blog autora
Nasza Sprawa 2 – pozew złożony!
w połowie czerwca br w „Rzeczpospilitej” ukazał się rysunek Andrzeja Krauze zestawiający związki osób homoseksualnych ze związkami zoofilskimi. Rysunek ten został wsparty tekstami Macieja Rybińskiego „Małżeństwa kozio-ludzkie zgodne z naturą” i Tomasza Terlikowskiego „Rewolucja homoseksualna”. więcej »
Jan-Olov Madeleine Ågren
30 września tego roku Szwedzki Najwyższy Sąd Administracyjny (Regeringsrätten) orzekł, że Jan-Olov Ågren może nazywać się „Madeleine”. Oznacza to, że wszystkie szwedzkie urzędy mają obowiązek wyrażać zgody na zmianę imienia (dowolnej płci) niezależnie od płci wnioskującego.
„Gratulujemy Madeleine! Orzeczenie oznacza, że z góry narzucone przez państwo nazywanie osób zostało zniesione. Każdy dorosły może teraz decydować za siebie, jak chce być nazywany”, powiedział Soren Juvas, prezes RFSL (szwedzkiej organizacji walczącej o prawa osób LGBTQ). „Werdykt jest zwycięstwem osób transpłciowych, RFSL i innych, którzy walczyli przez wiele lat z administracją publiczną, żeby zmienić użycie prawa dotyczącego imion”.
Wiosną 2008 Jan-Olvo wysłał aplikację do Tax Board (szwedzkiego urzędu niższego szczebla), aby dodać do swoich imion Madeleine. Dostał odpowiedź odmowną. Na szczęście potem otrzymał odpowiedź pozytywną od Sądu Administracyjnego w Norrbotten Country. Ostatniecznie otrzymał również pozytywną opinię od Najwyższego Sądu Administracyjnego. Po raz pierwszy instancja takiego szczebla zabrała głos w takiej sprawie. Zapewne zastanawiacie się dlaczego dopiero w tym roku szwedzka administracja odstąpiła od wpływania na coś tak prywatnego jak imię danej osoby.
Aż do tego wyroku Tax Board wzorował się na istniejących praktykach oraz na interpretacji Name Act paragraf 34, który odmawiał mężczyźnie korzystania z tradycyjnych „żeńskich” imion i odwrotnie. Tak naprawdę jednak w tym dokumencie nie ma takiego zapisu. Jest określone, że imię nie powinno obrażać pozostałej części nazwy (innych imion i nazwisk). Imię nie powinno stanowić dyskomfortu dla osoby, która je nosi (kto jest to w stanie ocenić?). Co więcej – tu się właśnie pojawia interpretacja – nie powinno się wybierać na imię takiej nazwy, która „z jakiegokolwiek innego powodu nie powinna być imieniem”. Kropka. Nie należy brać za imię słów/nazw, które „najwyraźniej” nie są odpowiednie jako imię. To sformułowanie zostało nadinterpretowane jako „nienadające się jako imiona dla kobiet lub mężczyzn”. Bazując na „szwedzkiej tradycji imion”. Mimo, że te imiona nie są adekwatne do danej nazwy same z siebie.
„Używam imienia Madelein obok Jan-Olov od prawie dwudziestu lat. Od początku było to
wygodne przezwisko by ukryć moje życie jako transwestyty. Przez te lata stało się częścią mnie i razem z moją rosnącą otwartością stało się bardziej znane niż na początku miało” – pisze o swoim doświadczeniu Jan-Olvo Madeleine Ågren. „Zeszłej wiosny byłem gotów by coś z tym zrobić. By przyjąć imię Madelein również oficjalnie. Nie tylko nieformalnie. Było dla mnie oczywiste, że będę musiał stoczyć walkę ze względu na dominującą praktykę prawną, ale mój cel był jasny: zmienić prawo i otworzyć nowe możliwości dla tych wszystkich, którzy chcieli by zmienić swoje imiona.”
Zmiana prawa jest zakończeniem rodzaju dyskryminacji, o której wiele osób nie jest przekonana, że istnieje – zakazu możliwość swobodnego wyboru (np. imienia), ale z zastrzeżeniem paternalizmu państwa. Name Act jest w tym kontekście tylko wierzchołkiem góry lodowej w zakresie dyskryminacji w społeczeństwie, ze względu na płeć (przynależność, tożsamość i sposoby wyrażenia), które między innymi dyskryminują osoby transpłciowe, dla których może być niezwykle ważne by mieć imię, które, ich zdaniem, do nich pasuje. Ale to również dyskryminacja wszystkich innych, którzy chcą mieć swobodny wybór. Celem było zatem przekonać „system prawny” by zrozumiał, że każdy kto bierze udział w tym procesie – wnioskodawca, jak również urząd – musi mieć z tego zysk. Naczelny Sąd Administracyjny zawarł to w swoim orzeczeniu. Jednostka wybiera i ponosi odpowiedzialność za konsekwencje swoich wyborów. Urząd nie musi myśleć o imionach, które pasują do płci. Znacznie prostsze. Prawda?
EHRC – przegląd transpłciowych nierówności
Komisja Równości i Praw Człowieka (EHRC) opublikowała Raport z badań nr 27: Trans Research Review, przegląd dowodów na nierówności i wysoki poziom dyskryminacji wobec osób transpłciowych w Wielkiej Brytanii. Obejmuje takie rzeczy jak: postawy wobec osób międzypłciowe, mieszkanie, edukację, przestępczość, status ekonomiczny i zatrudnienie, zdrowie i opiekę społeczną, media, rozrywkę i sport, życie rodzinne i relacje, społeczności i społeczeństwo obywatelskie.
Wstęp do przeglądu (link tutaj):
Molestowanie transfobiczne
Istniejące dowody wskazują, że osóby transpłciowe doświadczają, i źle na nich wpływa, transfobia w wielu formach. Obejmuje to prześladowanie i dyskryminację w szkołach, molestowanie, fizyczne/seksualne napaści oraz odrzucenie ze strony rodziny, współpracowników i przyjaciół. Na przykład Morton (2008) stwierdził, że 62 procent respondentów doświadczyło molestowania na tle transfobicznym. Jego sprawcami byli obcy, którzy uważali swoje ofiary za osoby trans. Molestowanie odbywało się w miejscach publicznych. Whittle i wsp. (2007) stwierdzili również, że większość respondentów doświadczyło prześladowań w przestrzeni publicznej. Zauważyli oni, że 73 procent ankietowanych słyszało komentarze, doświadczyło gróźb, przemocy fizycznej, słownej lub wykorzystywania seksualnego, podczas gdy przebywali w przestrzeni publicznej „. Walka z transfobią musi być priorytetem.
Dane na temat osób transpłciowych
Brak ankiet rządowych lub administracyjnych, które zawierałyby pytanie, w którym osoby transpłciowe mogłyby zdecydować się na podanie swojej tożsamości. Formalnie brak danych na temat osób transgenderowych. Są jedynie dane na temat postaw wobec osób trans. Na przykład w 2006 Scottish Social Attitudes Survey 50 procent ludzi stwierdziło, że byłoby niezadowolone, jeśli ktoś z ich bliskich stworzyłby związek z osobą transseksualną (Bromley i wsp., 2007). W Komisji Who Do You See? badano postawy Walijczyków do tego zagadnienia. Odpowiedzieli podobnie, ponieważ niezadowolonych byłoby 47 procent (EHRC, 2008).
Obecnie nie ma oficjalnych szacunków co do ilości osób transpłciowych. W spisie ludności Anglii/Walii oraz spisie ludności Szkocji nie ma pytania odnośnie identyfikacji jako osoba trans i nie ma planów włączenia tego pytania w 2010 roku. GIRES oszacowało liczbę osób transgenderowych w Wielkiej Brytanii na 300 – 500 tysięcy. Nazwali tą grupę: „.. duży zbiornik osób transpłciowych, którze doświadczają niektóre stopnie zróżnicowania płci” (Reed et al 2009) *
Brak publicznych danych budzi istotne wątpliwości w rozpowszechnianiu Equalities Measurement Framework, w celu kontrolowania zmieniających się nierówności w traktowaniu osób transpłciowych.
Raport ściągniesz klikając tutaj. Pomimo zastrzeżenia do EHRC (szczególnie w odniesieniu do ich pozornie bezkrytycznego poparcia dla wyraźnie nieprzyjaznego osobom transpłciowym Equalities Bill) jest to istotny dokument, który każdy, kto interesuje się nierówności z jakimi borykają się osoby trans, powinien przeczytać.
http://questioningtransphobia.wordpress.com/(..)ehrc-trans-inequalities-reviewed/
* (2) „Dorosłych, którzy obecnie znajdują się w dużym zbiorniku transpłciowych osób, które doświadczają niektóre stopnie zróżnicowania płci. Mogą stanowić 300 tysięcy: szacujemy, że jest ich 600 na 100 tysięcy osób, z czego 80% została nadana płeć męska po urodzeniu. Jednak liczba ta bliższa 500.000, jeśli równowaga płci wśród osób transgenderowych jest równa. Dostawcy usług i pracodawcy muszą być świadomi tej dużej grupy, która, niezależnie od zaawansowania w procesie medycznym, może wciąż doświadczać dyskryminacji i być narażona na prześladowania i przestępstwa z nienawiści (hate crime)” (Reed et al 2009:4)
Literatura:
- Alkire, S., Bastagli F., Burchardt T., Clark D., Holder H., Ibrahim S., Munoz M., Terrazas P., Tsang T., and Vizard P. 2009. Developing the Equality Measurement Framework: selecting the indicators. Research report: 31. Manchester: Equality and Human Rights Commission
- Bromley, C., Curtice, J. and Given, L. (2007) Attitudes to Discrimination in Scotland: 2006 Scottish Social Attitudes Survey. Edinburgh: Blackwell
- Equality and Human Rights Commission (2008) Who Do You See? Living Together in Wales Cardiff: Equality and Human Rights Commission
- Mitchell, M. and Howarth, C. Trans Research Review (2009) Manchester: Equality and Human Rights Commission
- Whittle, S., Turner, L. and Al-Alami, M. (2007),Engendered Penalties: Transgender and Transsexual People’s Experiences of Inequality and Discrimination, The Equalities Review
- Morton, J. (2008), Transgender Experiences in Scotland: Research Summary Scottish Transgender Alliance
- Reed, B., Rhodes, S., Schofield, P. and Wylie, K (2009) Gender Variance in the UK: Prevalence, Incidence, Growth and Geographic Distribution Gender Identity Research in Education Society
Oświadczenie Komisarza Rady Europy d.s. Praw Człowieka
Prawa człowieka powinny być w pełni respektowane w stosunku do osób transpłciowych – mówi Komisarz Hammarberg
Strasbourg 29.07.2009 – kraje członkowskie Rady Europy powinny robić więcej, by powstrzymać transfobię i dyskryminację osób transpłciowych. Sytuacja osób transpłciowych jest od dawna ignorowana i zaniedbana, pomimo że problemy, z jakimi się borykają, są rzeczywiste i typowe dla tej grupy właśnie. Doświadczają one wysokiego stopnia dyskryminacji i nietolerancji na wszystkich obszarach życia, włącznie z bezpośrednią agresją. Osoby transpłciowe są ofiarami brutalnych przestępstw na tle nienawiści z morderstwem włącznie w niektórych europejskich krajach – powiedział Komisarz ds. Praw Człowieka Rady Europy Thomas Hammarberg w Referacie poświęconym tematowi „Prawa człowieka a tożsamość płciowa”.
Komisarz stwierdza tam, że uznawane przez społeczność międzynarodową standardy praw człowieka takie jak prawo do życia, fizycznego dobrostanu/integralności fizycznej i prawo do opieki zdrowotnej odnoszą się jednakowo do wszystkich ludzi, włącznie z osobami transpłciowymi. Podobnie posiadają one prawo do ochrony przed dyskryminacją na rynku pracy.
Dokument Komisarza opisuje także pozytywne kroki, które podjęto w niektórych krajach celem ochrony praw osób transpłciowych. Jednakże, zarówno transfobia jak autentyczna ignorancja w tym temacie są znacznie rozpowszechnione. Dokument zaleca, aby kraje członkowskie Rady Europy podjęły dalsze działania powstrzymujące dyskryminację, w tym także szkolenie personelu medycznego. Komisarz stwierdza także, że nie powinno się stawiać osób transpłciowych przed koniecznością poddania się sterylizacji lub innym zabiegom medycznym, aby ich tożsamość płciowa była uznawana.
Referat „Prawa ludzkie a tożsamość płciowa” został wygłoszony 29 lipca 2009 o 13.30 w Kopenhadze podczas II Międzynarodowej Konferencji na rzecz Praw Człowieka LGBT.
Tłumaczył Marcin Boronowski
http://transfuzja.org/(..)oswiadczenie_komisarza_rady_europy_d_s_praw_czlowieka.htm
Mowa nienawiści
Wiosenny wieczór.
Chyba trzecie pod względem ilości mieszkańców miasto w Polsce.
Żaden zaścianek, żadna zabita dechami dziura.
Wybieram się z kobietą na spacer.
więcej »




