Im później robi cię coming out rodzicom, tym w większym stopniu towarzyszy temu ich refleksja, o której wspominałem wcześniej: oprócz ujawnienia homoseksualnej orientacji, ujawnia się również fakt, że przez ata rodzice byli oszukiwani.
Trzeba więc dużo „odkręcać” – wszystkie te dziewczyny, które wcale nie były moimi dziewczynami i wszystkich kolegów, którzy wcale nie byli tylko kolegami…
W pracy często robię coming outem jakby mimochodem. Raczej nie oświadczam wszem i wobec „jestem gejem!”. Wolę sytuacje, w których wychodzi to naturalnie. Ktoś pyta mnie, czy widziałem te przechodzące piękne dziewczyny, a ja mówię, że bardziej zwracam uwagę na przystojnych chłopaków. Ktoś pyta żartobliwie, kiedy wezmę śłub, a ja mówię, że jak tylko zalegalizowane zostaną związki gejowskie.
Homofobia wciąż jest w Polsce powszechna, ale bardziej odczuwa się ją, gdy jest się kryptogejem/kryptolesbijką niż „wyautowanym” czyli ujawnionym po prostu gejem/lesbijką. Wielu ludzi jest homofobami „bezrefleksyjnymi”, chlapią homofobią na prawo i lewo nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Gdy jednak wiedzą, że słucha ich gej/lesbijka, natychmiast potrafią wyhamować, zastanowić się, przemyśleć. I przeprosić. Dlatego trzeba reagować na każdy przejaw homofobii.
Kuba Janiszewski, „wyautowany” dziennikarz Radia Tok FM mówi, że gdy wypowiadał się na antenie progejowsko, ale nie jako ujawniony gej, ataki ze strony słuchaczy-homofobów były nieporównanie większe niż potem, gdy zrobił coming out. Ludzie czują respekt przed odważnymi.
Autor: Mariusz Kurc
Artykuł pochodzi z MultiKulti




