Zapraszamy wszystkich bardzo serdecznie na Festiwal we Wrocławiu od 24 do 26 września. Więcej info tu.

Diagnoza uprzedzeń Ziemkiewicza

Autor: Adi 27 czerwca 2009



Rafał Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz

W polemikę wywołaną homofobiczną linią artykułów Rzeczpospolitej postanowił włączyć się Rafał Ziemkiewicz. W tym artykule nie będę skupiał się już na manipulacji, ale na mechanizmach uprzedzeń oraz elementach, które je zdradzają. Dokonam więc szczegółowej diagnozy uprzedzeń, które kryją się w umyśle Rafała Ziemkiewicza. W celu zachowania jak największej precyzji zacytuję fragmenty artykułu Ziemkiewicza zaczerpnięte ze strony http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/won,1329313

Warto zwrócić uwagę, że określenie „homofobia”, tak często atakowane przez osoby określone tym mianem, jest problematyczne z naukowego punktu widzenia. Jednakże psychologiczne terminy stereotypy i uprzedzenia nie budzą żadnych wątpliwości.

Definicję uprzedzenia można odnaleźć w Wikipedii.

Rafał Ziemkiewicz:
Czego domagają się homoaktywiści? Oni sami twierdzą, że tolerancji. Wynika z tego, jedno z dwojga – albo, że nie rozumieją, co to słowo znaczy, albo świadomie kłamią.

Diagnoza: Ziemkiewicz zadaje pytanie (niby retoryczne), ale zaraz sam daje na nie odpowiedź, jaką chce wsadzić do głowy czytelnika. Przypisuje organizacjom LGBTQ swoją wizję tego jak one pojmują tolerancje, a tej swojej wizji zarzuca brak zrozumienia bądź kłamstwo. W psychologii zjawisko przypisywania swoich odczuć i poglądów innym określa się mianem projekcji. Projekcja zdradza, co osoba wygłaszająca dany pogląd tak naprawdę uważa.

Tolerować coś – to znaczy nie lubić tego, nie zgadzać się, uważać za złe, a mimo wszystko, w imię jakiś wartości (choćby był nią tylko święty spokój) godzić się, żeby to istniało i korzystało z równych z nami praw.

Diagnoza: Ziemkiewicz przedstawia swoją wizje tolerancji, zdradzając typowe dla osób uprzedzonych przekonania. Jego wizja tolerancji ma konstytuować stan rzeczy, w którym tak naprawdę nie lubi pewnych osób, nie zgadza się z nimi i uważa za złe tylko i wyłącznie ze względu na ich orientacje seksualną. Dlatego dla świętego spokoju Ziemkiewicz godzi się, aby osoby homoseksualne istniały i korzystały z równych z nim („nami” – czyli kim?) praw. W ten sposób Ziemkiewicz wpisuje się w nurt osób, które budują swoje ego i swoją samoocenę jako wyjątkowo tolerancyjnych, skoro tolerują coś tak złego, coś czegoś czego tak nie lubią i się brzydzą. Psychologiczna definicja uprzedzenia zakłada, że osoba uprzedzona bardzo silnie i negatywnie reaguje na obiekt swojego uprzedzenia. Ponieważ ta reakcja jest tak silna, bardzo rzadko takiej osobie można przedstawić racjonalne argumenty. Wato jednak pamiętać, że osoby te uprzedzone są często nie z własnej winy i są w pewien sposób zniewolone tym uprzedzeniem. Jeśli ktoś ma fobie jeżdżenia windą to nie ma wyboru: będzie musiał wchodzić na 20 piętro po schodach ponieważ nie posiada kontroli nad swoim strachem. Ewentualnie może zrezygnować z tarasów widokowych i znajomych mieszkających wysoko.

Ale to, żeby nikt nie był z racji swego homoseksualizmu dyskryminowany, aktywistom nie wystarcza. Oni chcą nie tolerancji, tylko akceptacji. Chcą wszystkim się podobać. I do tego, w porządku, też mają prawo. Proszę bardzo, niech się starają przekonać społeczeństwo, że można mimo seksualnej odmienności być normalnym człowiekiem, sąsiadem, pracownikiem.

Diagnoza: Ziemkiewicz kolejny raz stawia się w pozycji osoby, która daje komuś prawo do czegoś.

Ale i tego homoaktywistom za mało. Oni chcą, żeby akceptowanie ich było obowiązkowe i żeby obejmowało wszelkie ich zachowania. Żeby, jak oni to nazywają, „gej” był wyjęty spod wszelkiej krytyki, żeby jego żądania były skwapliwie spełniane, a właśnie protestujący przeciwko temu byli dyskryminowani, rugowani z życia publicznego i karani.

Diagnoza: Generalizacja jest jedną z cech zarówno stereotypów jak i uprzedzeń. Krytyka gejów i lesbijek to nie jest krytyka słów tylko krytykowanie tysięcy różnorodnych osób.  Jest to wygłaszanie opinii na temat osób, które mają ze sobą wspólną tylko i wyłącznie jedną cechę: są homoseksualne. Używanie takich generalizacji będzie zawsze niesprawiedliwe.

Podam przykład. „Genderowy” dodatek do „Gazety Wyborczej” zamieścił zdjęcie osobnika, który zablokował wybór Miss Ameryki (o czym swego czasu pisałem). Na zdjęciu widzimy typową przegiętą ciotę, przebraną w sutannę, którą ciota zadziera do obiektywu, pokazując różowe stringi i siatkowe pończochy. Owoż przyznaję sobie prawo, żeby móc powiedzieć publicznie iż jest to obrzydliwy pedryl, w najlepszym wypadku pajac, obrażający moje uczucia religijne i moje poczucie estetyki. A postępek, który zapewnił mu sławę, daje mi prawo nazwać go także cymbałem.

Diagnoza: Ziemkiewicz używa słów dehumanizujących pewną osobę takich jak „osobnik”. W dodatku określa tę osobę „przegiętą ciotą” i „pedrylem”. Widać tutaj w jaki sposób autor akcentuje swoje poczucie wyższości nad tą osobą, gdyż przyznaje sobie prawo do jej publicznego obrażania. Przypisuje również mieszkańcowi USA, który nie ma pojęcia o istnieniu Ziemkiewicza celowe i zamierzone obrażanie jego uczuć religijnych i estetycznych. Gdy ta naprawdę, to sam Ziemkiewicz dzięki swoim uprzedzeniom i przekonaniom wytwarza w sobie negatywne emocje celowo oglądając to zdjęcie i w dodatku o nim pisząc.

Usiłuje się natomiast mnie i większość normalnych ludzi zmusić do zachwycania się ciotą w różowych pończochach, a w każdym razie do milczenia, cokolwiek by ten czy inny perwers wyprawiał. I do używania dziwacznych, wymyślonych przez perwersów słów – „gej”, homofobia” i tak dalej.

Diagnoza: Przypisywanie sobie normalności i bycia w większości jest cechą osób uprzedzonych. Ponadto autor doszukuje się sił usiłujących go do czegoś zmusić. Ziemkiewicz zniekształca po raz kolejny istotę problemu zdradzając swoje silne uprzedzenia, ponieważ nie nazywa opisywanej przez siebie osoby z imienia i nazwiska, ale pragnie używać określeń takich jak „pedryl”, „ciota”, gej”. W ten sposób można napisać „heteroseksualiści dokonali zamachów na World Tride Center”. Być może o tym mężczyźnie można napisać jeszcze Amerykanin, chrześcijanin, blondyn. Poza tym, warto zapytać skąd Rafał Ziemkiewicz wie, że opisana przez niego osoba jest gejem? Czy określił to używając swojego stereotypowego wnioskowania?

Otóż ani myślę ich używać, bo są fałszywe. Trudny do spolszczenia „gej” (zwykło się go tłumaczyć jako „wesołek”, ale to mylące, bo „wesołek” to po polsku „dowcipniś”, a tu chodzi o „człowieka, który prowadzi wesoły tryb życia”) sugeruje, że każdy homoseksualista musi być pajacem pokazującym publicznie zadek, lewicowym aktywistą i osobnikiem seksualnie niewyżytym; w istocie obraża ono większość homoseksualistów.

Diagnoza: Ziemkiewicz stosuje pseudo logikę. Próbuje użyć angielskiej słownikowej definicji słowa „gay” (a nie gej) do uzyskania słowa „wesołek”. Później dokonuje wnioskowania oznaczającego, że każdy wesołek jest homoseksualistą i musi być pajacem pokazującym publicznie zadek, wnioskuje też z tej słownikowej definicji niewyżycie seksualne. Podczas, gdy tak naprawdę, Ziemkiewicz pisze o tym jak on sam rozumie słowo gej, a nie to, co ono w rzeczywistości znaczy. Ziemkiewicz więc jak typowo uprzedzona osoba posługuje się stereotypem, ponieważ dla niego każdy gej to niewyżyty seksualnie pajac. Uważa ponadto, że słowo obraża homoseksualistów, podczas gdy to nie słowa obrażają innych, tylko ludzie. Kolejnym mechanizmem tu widocznym jest to, że pragnie on pokonać podziału na „geje” i „homoseksualiści”. Jest to pół na pół zabieg zwalniający go z odpowiedzialności za słowo oraz manipulacja.

Jeśli już mamy posługiwać się zapożyczeniem z angielskiego, mówię – to są perwersi, ludzie, którzy świadomie istotą swej tożsamości czynią naruszanie dobrego smaku, obyczajności publicznej, prowokowanie i seksualne podniecanie się tą działalnością.

Diagnoza: Kolejna generalizacja, czy każda osoba, która określa się gejem ma na celu naruszanie dobrego smaku i obyczajowości Ziemkiewicza? Poza tym czym jest istota tożsamości? Warto zapytać Ziemkiewicza, czy gdyby był jednak homoseksualistą, czy jego orientacja nie byłaby częścią jego tożsamości? W dalszej części widać, że piszę on o seksie ze swoją żoną. Czy w ten sposób narusza dobry smak, obyczajowość i seksualnie podnieca się swoją działalnością?

Odrzucam też kretyńską „homofobię”, bo „fobia” oznacza irracjonalny lęk, a ja się różowej cioty nie boję, ja się nią zwyczajnie brzydzę, i nie ma w tym nic irracjonalnego.

Diagnoza: Termin homofobia dotyczy zjawiska uprzedzeń. Uprzedzenia zostały opisane już wcześniej jednakże jedną z cech uprzedzeń jest ich irracjonalność. W świecie wewnętrznym Ziemkiewicza być może jest to racjonalne, że brzydzą go różowe majtki i mężczyźni, którzy zachowują się w niemęski sposób. Dla daltonisty natomiast kolor majtek nie będzie miał znaczenia, a dla osoby, która wychowała się w niepatriarchalnej kulturze – męskość. Irracjonalność poglądów Ziemkiewicza polega przede wszystkim na tym, że orientacja seksualna nie ma związku z kolorem noszonych majtek.

Homoseksualizm jest mi głęboko obcy, a męski homoseksualny seks wydaje mi się odrażający – podobnie jak homoseksualiście równie odrażające wydałoby się zapewne to, co ja robię ze swą żoną. Dopóki jednak nie wedrą się między nas agresywni perwersi, stać nas na to, żeby nawzajem szanować swoją intymność i widzieć w sobie ludzi.

Diagnoza: Ponieważ homoseksualizm jest dla Ziemkiewicza obcy oznacza to, że prawdopodobnie posiada niewielki bezpośredni kontakt z osobami homoseksualnymi [wyoutowanymi - przyp. red. nacz.], choć tak często o nich się wypowiada. Brak bezpośredniego kontaktu jest jednym z elementów podtrzymujących uprzedzenia. Jeśli istotą życia osób heteroseksualnych jest seks, oznacza to również, że prawdopodobnie jest on również istotą życia osób homoseksualnych. Jednakże ludzie posiadają różne priorytety życiowe i koncentrują swoją uwagę także na innych aspektach.

Ziemkiewiczowi przychodzi do głowy MĘSKI seks homosekualny i uważa go za odrażający. Nie wspomina nic o homoseksualnym seksie kobiet. Ponadto przypisuje (projekcja) swoje obrzydzenie do seksu homoseksualnego osobom homoseksualnym do seksu heteroseksualnego.

Można wyciągnąć konkluzje, że większość słów napisanych przez Ziemkiewicza odnosi się właśnie do jednego faktu – jak w obrzydliwy i odrażający dla siebie sposób wyobraża sobie seks dwóch mężczyzn. Bo skąd inaczej wiedziałby, że to go brzydzi gdyby sobie tego wcześniej nie wyobraził? Większość więc argumentów autora jest  próbą uczynienia racjonalnymi swoich negatywnych emocji.

Jednakże zamiast pisać artykuły dające wyraz swoich uprzedzeń i stereotypów, lepiej byłoby dla Ziemkiewicza uwolnienie się od przymusowego, w tym momencie, oczuwania obrzydzenia kiedy pomyśli o tym, że dwóch mężczyzn może upawiać seks.

Adi

socjolog, informatyk społeczny.

You might also like

We have to stop now "We have to stop now*" to zupełnie nowy internetowy serial o dwóch lesbijekach-terapeutkach, które...
Apples Nasyciwszy się pierwszym sezonem "Plan V" pora przejść do kolejnej hiszpańskiej produkcji: "Apples". 7...
Pary lesbijskie w sporcie Sport to rywalizacja i wielkie emocje. Ale właśnie, wberw pozorom, w takich...
Matthew Shepard, czyli my (1) 12 października  2009 roku mija 11 lat od śmierci homoseksualnego studenta z Wyoming, wywabionego...
Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Pinger
  • Śledzik
  • Technorati

ad

kup

?>

Polecamy

Cytaty

W przypadku Marii Konopnickiej, może nie warto odczytywać >>Naszej Szkapy<< w kontekście lesbijskim. Ale może >>Rotę<<… :) — Michał Zygmunt

Ludzie LGBTQ

Marlena Dietrich (1901-1992) - aktorka, piosenkarka W latach 20. była stałą bywalczynią berlińskich klubów gej/les. Podrywała i mężczyzn i kobiety. Często prowokacyjnie wpinała w suknię bukiecik fiołków - lesbijski symbol.
Po przybyciu do USA, zaskoczona amerykańską pruderią, biseksualna gwiazda wygłosiła swą słynną sentencję: "W Europie nie ma znaczenia, czy jesteś mężczyzną, czy kobietą. Kochamy się z każdym, kto nam się spodoba".
Do klasyki kina LGBT przeszła scena, w której Marlena - ubrana we frak kabaretowa piosenkarka Amy Jolly - sprzedaje całusa pewnej pięknej damie, a kwiatki rzuca w stronę zniewalającego Gary'ego Coopera.
More in KPH,Medycyna,Socjologia (20 of 20 articles)

Switch to our mobile site