Od dłuższego już czasu zastanawiam się po co ta cała walka, po co ta maskarada i o co chodzi, z tą akcją, że miłość nie wyklucza? I czy ma ona w ogóle sens? Wiadomo chodzi o legalizację i jeszcze parę innych ważnych spraw, ale powiedzmy sobie szczerze, wierność nie jest dziś modna, wierność nie jest dziś nawet fajna, ani cool, ani trendy. Przecież jest dziś tyle możliwości, tyle sposobów i tyle towarów upiększających życie. Że komu chciało by się myśleć o wierności, nikt nie ma na to czasu, jesteśmy zapracowani, za biegani, za tydzień może być ktoś inny. I jak tu myśleć o poważnym związku. Chociaż przyznam Wam rację tym, którzy to czytacie nie można tutaj generalizować. To jednak jedną prawdę wiemy wszyscy w większości przypadków geje i lesbijki, nie są sobie wierni. Chodzimy po klubach i portalach dla homo w nadziejii że znajdziemy tam “prawdziwą miłość”. Robimy tak bo nie można inaczej, nie możemy trzymać się za ręce i przyzwoicie umawiać się na randki. Najpierw porozmawiać i spojrzeć sobie w oczy a dopiero potem się zakochać. Nie na odwrót, nie odwracajmy świata. Nie możemy bo nie jesteśmy legalni. Czasem wydaje mi się, że całe to środowisko gejów i lesbijek, żyje w małym kokonie, w którym samo sobie zaprzecza. Chcemy być wierni, chcemy kochać a jednocześnie mamy kogoś na boku, dla większej frajdy i innych doznań. Tak jakbyśmy uważali się za lepszych, naznaczonych przez los, wyjątkowych, wyróżnionych. A przecież człowiek niezależnie od orientacji jest i zawsze będzie człowiekiem. Chociaż może właśnie dlatego, że jesteśmy “homo” pozwalamy sobie na więcej, na skok w bok, albo tak zwane “dobrze mi z Tobą” ale dla większej frajdy spotkam się od czasu do czasu z kimś innym i mam nadzieję, że nie będziesz mieć nic przeciwko temu”. Tylko po co to wszystko?
Wiadomo też, że w związkach partnerskich chodzi o coś więcej, że są postulaty, aby wspólnie się rozliczać z podatku, aby móc odwiedzać się w szpitalu i dziedziczyć po partnerze majątek. Aby nie omijać urzędów krętymi drogami. Z tymi postulatami się akurat zgadzam i jestem jak najbardziej za. Prawda jest taka, że nigdy nie będziemy podobni do osób heteroseksualnych, po co więc mamy wcielać się w ich rolę i kopiować małżeństwa. Jacek Kochanowski napisał kiedyś esej czy “gej jest mężczyzną?” Polecam przeczytać każdemu. Wierność nie potrzebuje deklaracji, nie potrzebuje nawet papierka by ją zalegalizować.Wierność istnieje po prostu, żeby być wiernym komuś trzeba być przede wszystkim wiernym sobie i później tej drugiej osobie. I może właśnie dlatego wybrałem tą najtrudniejszą drogę i jestem z niej dziś bardzo dumny, bo wierność to jest coś więcej niż myślicie. Nikt nie powiedział, że kochać jest łatwo, miłość buduje się latami i ogólnie trudno ją zdefiniować. Wierność jest nie tylko nie modna i nie fajna, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy mamy dostęp do wszystkiego. Życie w ogóle nie jest łatwe, ale kto powiedział, że będzie łatwo gdyby tak było to pewnie teraz bym tu nie siedział i nie pisał tych słów. Żeby nie generalizować, od razu przyznam Wam rację, wierność jest trudna również dla osób heteroseksualnych. Bo przecież mężowie, też ściągają obrączki “kiedy trzeba”, a żony najczęściej się o tym w ogóle nie dowiadują. Nie znaczy to, że jest niemożliwa, trzeba po prostu do niej dorosnąć i zrozumieć co dla nas znaczy.
Mam jednak wrażenie, że nam gejom szczególnie trudno jest dorosnąć może dlatego, że od początku musimy z “walczyć o przetrwanie” i jednocześnie “ukrywać się” przed światem, przed rodziną, znajomymi z pracy, kolegami ze szkoły do tego dochodzi cała masa innych trudności, związanych z nie przyjaznym środowiskiem i urzędami.. Nie wielu z nas stać na prawdziwą szczerość i na trudny krok coming-outu, który potem wcale nie okazuje się takim trudnym krokiem. Jest to szczególnie trudne dla osób z małych miasteczek, gdzie wszyscy się znają. Aby żyć normalnie musimy dać sobie szansę na normalne życie. Prawdę mówiąc jestem na tak. Zgadzam się z tęczowymi postulatami i uważam, że powinny wejść w życie jak najszybciej. By nam wszystkim żyło się lepiej, ale małżeństwa są nam zupełnie nie potrzebne. Papierek i legalizacja nie jest gwarancją szczęścia, które buduje się latami. Jak powiedziała pani Izabela Filipiak w bardzo dobrym wywiadzie dla Gazety z książki “Zakazane miłości”który ostatnio przeczytałem: “ Dobre trzy lata zajmie, żeby się trochę poznać, sześć żeby się poznać lepiej, a dziesięć żeby powiedzieć, że w ogóle się znamy” Dajmy więc sobie szansę, żeby się poznać i na to by godnie żyć. I czas nie ma tutaj najmniejszego znaczenia. Chodzi o to móc spojrzeć sobie prosto w oczy a dopiero później umawiać się na randki. A z czasem opowiedzieć sobie na bardzo proste pytanie: czego tak naprawdę chcemy w życiu? Może tak naprawdę poszukujemy ideału, a ideały przecież nie istnieją i czasem trzeba się dopasować. Może to kwestia tego, że mamy wygórowane oczekiwania, a czasem ciężko jest nam pójść na kompromis. Jak ktoś to kiedyś powiedział przecież to on jednym z warunków partnerstwa. Schowajmy więc swój egoizm do szuflady. Trudniej jest pokochać różnice niż podobieństwa to prawda.
I niech to będzie mój świadomy dorosły i dojrzały coming out dla hetero i homo. Mam na imię Grzegorz. Jestem gejem, mam 30 lat, choć wciąż czuję, że mam 18, pochodzę z małego miasteczka, które pozostanie tajemnicą. Jestem osobą niepełnoprawną, rodzaj mojego schorzenia nie ma w tej chwili najmniejszego znaczenia. Zdziwieni? O to chodziło specjalnie ułożyłem to w takiej kolejności, abyście zobaczyli, że każdy z nas jest przede wszystkim człowiekiem niezależnie od orientacji i nie doszywajcie, żadnej innej łatki nie ma takiej potrzeby Bo miłość nie wyklucza, a każdy ma prawo kochać. Nawet po mimo tego, że wierność nie jest dziś w modzie. To nadal wierzę, że ma sens i jest możliwa nawet kiedy jesteś “homo”. I może właśnie dlatego wybrałem tę wcale nie łatwą drogę. Partnerstwo to nie zabawa w chowanego, dzisiaj ja, jutro ktoś inny, raz dwa trzy po jutrze ty. Przecież nie o to w życiu chodzi, uroda przemija z każdym dniem jak wszystko, a serce zostaje. Jeśli jeszcze tego nie wiecie, czas najwyższy się przekonać. Bo potem może być za późno, nie można całe życie czekać, bo zanim zdążycie się zorientować, ktoś może Wam powiedzieć „Game Over”.
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| Coming Out Day 2010 Warszawa Oto kilka zdjęć z Warszawskiego Coming Out Day - Grupa Młodzieżowa KPH zaczepiała ludzi na ulicy... | Coming Out Day KATOWICE Termin 10 październik · 16:00 - 18:00 Lokalizacja Katowice ul Stawowa/Mickiewicza Katowice, PolandKatowice... | Dni Coming Out w Olsztynie „Szafy są dla ubrań - nie dla ludzi”.Z tym hasłem Oddział KPH w Olsztynie, Kino Awangarda... | Świętej pamięci Daria czyli jak z pogrzebu zrobić polityczną wojnę. Wkurza mnie ta cała polityczna walka wokół jej śmierci. Przecież to żywa osoba była. Należy jej... |









Coming-out… Dosyć przewrotny Grzegorzu. Wyjście z szafy wiąże się z poznaniem osoby (imienia i Nazwiska), tak by było wiadomo kim na prawdę jest, jak wygląda osoba ujawniająca. Twój coming-out można nazwać osobistym, bądź prywatnym, choć też nie wiem czy Twoja rodzina, osoby bliskie wiedzą o Tobie. W żadnym razie nie jest publiczny, w Twoim mienianiu można uznać, że tak, lecz osoby trzecie nie mają pojęcia kim tak na prawdę jesteś. Takie ujawnienie jest najtrudniejsze i niesie za sobą wiele konsekwencji, dlatego też rozumiem sposób w jaki się ujawniasz. Odnosząc się do małżeństwa.. Owszem, nam homoseksualistom taka "instytucja" nie jest potrzebna, lecz związki partnerskie jak najbardziej są ważné, nie upodabniamy się w ten sposób do heteryków. My jesteś tacy jak oni a oni jak my, tylko partnerzy życiowi nas różnią. Związki partnerskie są ważna kwestią jeśli chodzi o prawo. Ja nie chciałbym żeby zabraniano mi się decydować co ma stać się z moim np. umierającym partnerem. Jeśli nie miałby bliskich osób, a ktoś musiałby zdecydować czy podtrzymywać Go jak roślina przy życiu, to chciałbym być właśnie tą osobą. Nie chciałbym żeby lekarze zdecydowali o Jego śmierci. Kwestie podatkowe, spadkowe, mieszkalne, i wiele innych także jest ważnych. Możliwość zawierania związków przez osoby inne niż heteroseksualne są fundamentalną potrzebą jak i koniecznością. Dlatego czynnie musimy walczyć o te prawo! Po to właśnie jest kampania "Miłość nie wyklucza"!
Pozdrawiam