Gdyby nie Bozia od Lesbowych Lektur, pewnie nieprędko bym trafiła na tę książkę. W pewien jesienny dzień, w ulubionej bibliotece nad rzeczką rozglądałam się za czymś miłym i bezpretensjonalnych do czytania. Nic ciekawego nie rzuciło mi się w oczy, ale coś (teraz wiem – to był Palec Bozi) kazało mi wyłowić z bezliku książek „Sto butelek na ścianie”. Tytuł nic mi nie mówił, nazwisko autorki (Ena Lucia Portela) też nie; pierwsze zdanie brzmiało dość koszmarnie, a opis książki z tyłu okładki był jak zawsze idiotyczny (z reguły staram się tych opisów nie czytać, bo z pewnego źródła wiem, że są one pisane przez siostrę-bliźniaczkę Ilony Łepkowskiej, która mieszka w luksusowym apartamencie w centrum Krakowa, żywi się truflami i szampanem i zbija fortunę na tej chałturze). Za to pani autorka na zdjęciu prezentowała się zupełnie milo i miała urocze kolczyki, zatem pomyślałam sobie „a co tam!” i wypożyczyłam to dzieło.
Gdyby dzień ów był ciepły, zapewne przysiadłabym nad rzeką aby przejrzeć wypożyczone książki i wtedy mogłabym napisać, parafrazując Wielkiego Latynoskiego Pisarza, że nad brzegiem rzeki Warty usiadłam i ze szczęścia kwiczałam – ale dzień był chłodny, więc zakwiczałam ze szczęścia dopiero w domu. „Sto butelek na ścianie” okazało się bowiem lekturą niezwykle przyjemną, a przyjemność ta spotęgowała się już na stronie 39, kiedy wychodzi na jaw, że ojciec głównej bohaterki jest gejem. Potem było jeszcze ciekawiej.
Główna bohaterka, Zeta, mieszka w Hawanie, w zdezelowanym pałacyku z początków XX wieku, sypia z brutalem, na którego straszliwie leci, nie ma stałej pracy, uwielbia rum i inne używki, przyjaźni się z bardzo wredną lesbą-pisarką, słowem: żyje sobie dość wesoło, a na pewno intensywnie. Ale kubański koloryt lokalny to jeszcze nie powód aby kwiczeć z radości.
Zakwiczałam, kiedy wątek branżowy zaczął się rozwijać, to znaczy kiedy Zeta trafia wraz ze swoją przyjaciółką na półlegalną imprezę „tylko dla pań i transwestytów” i w powieści nagle zaczyna się roić od soczystych postaci lesbiąt i gejąt. Pani autorka opisuje homoświatek Hawany z biglem, nerwem, werwą i znawstwem. Jest tu i Mordercza Lesbijka, i słodki puszczalski gej który źle kończy oraz dziewczę mocno w nim zakochane, które kończy wcale nie lepiej, są burzliwe lesbijskie romanse i jeszcze burzliwsze rozstania. Kawał fabularnego mięcha i świetnie zarysowane postacie, czyli to, czego brakuje mi w większości lesbowych powieści jakie czytałam (nie licząc Sarah Waters, oczywiście). W „Stu butelkach…” nie ma ani słowa o subtelnych drgnieniach lesbijskich serduszek, nie ma tkliwych związków uczennica-nauczycielka ani opisów rodzącej się lesbowej świadomości i rozterek z nią związanych, a wszystkie wielkie litery są na swoich miejscach (czego nie da się powiedzieć o niektórych polskich powieściach, w których z tajemniczych przyczyn wielkie litery nie pojawiają się w ogóle – ciekawe, czy to fobia autorki, czy znak ukrytego gdzieś bardzo głęboko sensu). Pani Portela pisze o homikach zupełnie na luzie, bez uprzedzeń, ale i bez martyrologii, a co najważniejsze: jej postacie nie są przesłodzone, papierowe i śmiertelnie nudne, tylko zupełnie dziarskie. Zresztą całą ta książka jest dziarska: zabawny styl, świetni bohaterowie, fabuła zapętlona i pełna niespodzianek, mnóstwo błyskotliwych aluzji – więcej takich książek proszę.
Tu apel do Czytelniczek Płci Wszelakich: jeśli stworzyłyście/tworzycie coś, co choćby w minimalnym stopniu przypomina opisywaną książkę – ujawnijcie się! Zgwałćcie Szczygielskiego, niech Was wyda. Albo Wąsowicza zgwałćcie. Załóżcie bloga i piszcie powieść w odcinkach. Albo przynajmniej prześlijcie mi to na maila (natalia_oreiro@gazeta.pl). Bo fajnych lesbowych lektur nigdy za dużo. Nie wiem jak Wy, ale ja mogłabym czytać trzy branżowe powieści w tygodniu, byleby miały sens i wykop. Zazwyczaj nie mają, niestety. Zatem, miłe panie, wyjdźcie z szuflady, jeśli Wasza pisanina ma wykop. Bozia od Lesbowych Lektur na pewno Was pobłogosławi w tym szczytnym dziele.
[Uwaga: w opisywanym dziele znajdują się liczne opisy aktów seksualnych, zarówno homo– jak i heteroseksualnych. Apeluję do Czytelniczek Płci Wszelakich, które czytają ten felieton: nie bierzcie z Kubańczyków złego przykładu! Seks, choć niezmiernie przyjemny, może mieć bardzo przykre konsekwencje. Pamiętajcie zatem o tym, by zabezpieczyć się przed niechcianą ciąża, niechcianym HIVem, niechcianą opryszczką, niechcianymi kłykcinami kończystymi, niechcianą rzeżączką, niechcianym zapaleniem wątroby typu B i C, niechcianym syfilisem, niechcianym ziarniakiem pachwinowym i innymi okropieństwami o brzydkich nazwach i niemiłych objawach.]
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| Montowanie Szafki Na Kwiaty torx bits from Crestock PhotosOtóż dzisiaj, wybrałyśmy się z Moim Kochaniem, do JYSK. Po... | Specjalnie dla kogoś Z cyklu : ?Masz dziewczynę? Pojebało Cię!? ? czyli leczmy się z homoseksualizmu?Dla mnie to śmieszne... | Tony Bennett duet z Amy Winehoese 'Body And Soul' 14 września w rocznicę 28 urodzin Amy Winehouse, na kilka dni przed światową premierą albumu ikony... | KPH Białystok– Reaktywacja Masz wiele pomysłów ale wszystkie chowasz do szuflady? Chcesz zmieniać rzeczywistość na lepszą,... |








