Pierwszym krokiem było przyznanie się przed samą sobą. Czasem w żartach mówiłam, że jestem bi, ale ostatecznie zawsze podkreślałam swoją heteroseksualność. Znałam facetów, którzy woleli facetów, na uczelni mijałam się z jedną dziewczyną, o której wiedziałam, że jest lesbijką, ale nie spotkałam nikogo, kto otwarcie mówił “Jestem biseksualny/biseksualna”.
Wyjechałam na studia do Szwajcarii. Poznałam uroczą blondwłosą Finkę. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że to nie tylko kwestia estetyki kobiecego ciała. Ujęła mnie poczuciem humoru i oczami jak dwie błękitne akwarelki. Ze swoich uczuć zwierzyłam się trójce swoich najlepszych przyjaciół i to wtedy po raz pierwszy powiedziałam głośno : “Jestem waszą przyjaciółką i jestem bieseksualna”. Czekałam na ich reakcję. Przytulili mnie i zaraz zaczęli zadawać masę pytań, ale na szczęście nie tych w stylu “Jak to jest być bi?”. Pytali mnie o to, czy ona wie, że mi się podoba, czy chciałabym z nią być, co będzie z nami po zakończeniu stypendium, czy wyprowadzę się do Finlandii. Poczułam ulgę.
Jakby ktoś rozluźnił ten heteronormatywny gorset, w który wbiłam swoją nieforemną seksualność. Wkrótce po tym poznałam swoich szwajcarskich kolegów i koleżanki, z którymi uczęszczałam na zajęcia. Szczególnie polubiłam kilka osób, z którymi spędzałam czas po i między zajęciami. W naszej paczce był m. in. jeden zadeklarowany gej oraz biseksualista określający się tak, mimo trwania w monogamicznym związku z kobietą. Reszta znajomych była lesbigayfriendly. Przed nimi nie musiałam niczego ukrywać. Wszyscy z tej grupy wiedzieli o moim biseksualizmie. Nigdy wcześniej nie czułam się tak dobrze wśród innych i z samą sobą.
Może to dzięki coming outowi w obcym języku było mi łatwiej? Ale “biseksualny” po angielsku to tylko jedna literka różnicy. O tę jedną literę było trudniej po powrocie do Polski. Niewiadomy “x” trzeba było zamienić na “ks”.
Zaczęłam od przystąpienia do KPH. Przerażona poszłam na spotkanie. Wydawało mi się, że wszyscy znali się wcześniej, a ja nawet nie byłam pewna co powinnam powiedzieć przedstawiając się. Jak na spotkaniu AA “Jestem Edi i jestem bi”. Tak naprawdę to nikt ode mnie takiej deklaracji nie oczeiwał. Powiedziałam, więc inni przyjęli to do wiadomości. Ja czułam, że mam zaczerwienione policzki. Powiedziałam to po polsku. Jestem ‘biszkoptem’. Jestem polskim ‘biszkoptem’!
Podjęłam decyzję o zaangażowaniu się w sprawy lgbtq. Od tej pory staram się uwrażliwiać moich znajomych, przyjaciół, rodzinę… Właśnie… Rodzinę…
Rozmowa z siostrą przez telefon:
K: A co tam u tego P.?
Ja: Wszystko dobrze. Spotykam się z dziewczyną.
K: Spotyka się z dziewczyną?
Ja: Nie, ja się spotykam!
K: Ty się spotykasz z dziewczyną?
Ja: Tak
K: Z dziewczyną???
Ja: Pomidor! No z dziewczyną!
K: Aaaaa… no spoko.
Potem powiedziałam bratu, który zapytał mnie dlaczego jestem w KPH, skoro nie jestem lesbijką.
–Bo jestem bi i jest to też w moim interesie, żeby starać się coś zmienić.
Mamie chciałam kiedyś odpowiedzieć na standardowe pytanie “Kto dzwonił?”, buszując na dziale z mrożonkami w hipermarkecie po prostu “Moja dziewczyna!”. Zebrałam się w sobie i odpowiedziałam jednym tchem. Moja mama nie usłyszała. Owładnięta szałem zakupów nurkowała właśnie po knedle ze śliwkami. Schowała głowę w zamrażarkę, jak struś chowa swoją w piasek. Westchnęłam cicho, ale postanowiłam sobie, że wkrótce i tak jej powiem.
Pewnego dnia przyniosłam do domu tulipany. Specjalnie postawiłam je w wazonie na stole, przy którym siedziała.
Mama: Skąd masz kwiaty?
Ja: Dostałam.
Mama: Od kogo?
Ja: Od dziewczyny.
Mama: Czy ja o czymś nie wiem?
Ja: Wiesz o wszystkim.
Mama: Czy Ty coś przede mną ukrywasz?
Ja: Nie mamo, niczego przed Tobą nie ukrywam. Usiadłam na przeciwko niej, spojrzałam prosto w oczy…- Tak mamo, czasem spotykam się też z dziewczynami.
Mama: To Twoje życie.
Po tej rozmowie, przeszłyśmy do porządku dziennego. Wypiłyśmy kawę i rozmawiałyśmy o głupotach. Tak jakby nic się nie zdarzyło.
Tata? Tata wiedział wcześniej. Wspomniałam , że spędzam czas u koleżanki, kiedy zadzwonił żeby zapytać mnie gdzie jestem i co robię. Wiedział, że ona też jest w KPH i że mówię o niej częściej niż o innych.
Niektórzy znajomi wywnioskowali z rozmów ze mną albo grup na Facebooku, inni pytali wprost. Zawsze odpowiadam, ale nie noszę koszulki z napisem “Bisex”. Czasami słyszę : “Ja też kiedyś całowałam się z dziewczyną” albo “W sumie też kiedyś zastanawiałem się, jak to jest z mężczyzną”. Uśmiecham się wtedy, bo wiem, że mówią tak, żeby było mi raźniej. Wiem, że czasem to ja dodaję im odwagi.
Opublikowanie tej historii jest kolejnym etapem mojego coming outu. Jak wygląda moje życie teraz? W zasadzie nic się nie zmieniło. Ci których kocham, lubię szanuję zostali, a jeśli ktoś się odwrócił, to nawet nie wiem kto. Widocznie był to ktoś mało istotny w moim życiu.
Podobno bi mają skłonność do zdrady, podobno są niezdecydowani. Jak można czuć taki sam pociąg do obu płci? Staram się obalać stereotypy i wytłumaczyć, że bycie osobą biseksualną nie oznacza poliamorii, poszukuję w człowieku konkretnych cech, wartości i… nie dyskryminuję ze względu na płeć. Chciałabym przekonać osoby także ze środowiska lgbtq, że bi to nie fanaberie. Tak, kiedyś dokonam wyboru, ale będzie to wybór partnera/partnerki, nie orientacji. Byłam, jestem i będę biseksualna.
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| Tak zwyczajnie. Internet. Przede wszystkim dostęp do sieci był moim pierwszym krokiem do ujawnienia się. Nagle okazało... | Jestem gejem i jestem człowiekiem Przez całe życie interesowałem się bardziej chłopcami, było to dla mnie niesamowicie trudne, bo... | I am queer Otwieram oczy i nie pamiętam. Kim jestem? Sobą. I am queer. Jestem gejem, homoseksualistą, przez... | Moim pierwszym i najważniejszym coming outem było otwarcie się przed samą sobą Cześć, jestem Agnieszka i mam 20 lat. Od 5 lat podobają mi się kobiety.Dopiero od 9 miesięcy... |








