Jestem transoptymistą

Napisane przez:
Tagi: ,

mar 01.1 201x300 Jestem transoptymistą

mar_01.1

Marianna fot. M. Rak

Powszechnie uważa się, że transseksualizm to droga przez mękę i cierpienie związane z „uwięzieniem w obcym ciele”, a sobą można być dopiero po operacji zmiany płci. Że nie należy mówić o tym innym, bo odrzucą, nie zaakceptują. Moja historia jest całkiem inna…To była sobota, wrzesień 2007 roku, pierwsze zajęcia na zaocznej psychologii. Wykładowca zachęcił nas do przedstawienia się innym, do powiedzenia czegoś o sobie. Wstałem i powiedziałem zdanie, które od tej pory powtórzyłem kilkadziesiąt razy: „Cześć, jestem Marcin, jestem transseksualistą, ale to tylko jedna z wielu moich zalet”. W auli zaległa cisza. Tak uczczono moją zmianę płci.

Ta jedna wypowiedź pociągnęła za sobą wiele konsekwencji: od tej pory nie tylko czułem się mężczyzną, ale żyłem jako mężczyzna w społeczeństwie. Mówiłem w rodzaju męskim, korzystałem z męskiej toalety, byłem pytany o związki z dziewczynami. Ludzie traktowali mnie inaczej niż do tej pory, a ja musiałem dorosnąć do nowej roli. Wtedy jednak nie czułem jeszcze, że właśnie zmieniłem dla świata płeć – nie miałem na to czasu, byłem zbyt zajęty ogarnianiem wszystkich skutków tej zmiany.
Celowo nie mówiłem o korekcie płci. Przymuszony okolicznościami, zostawiłem to na później, bowiem korygowanie płci to dostosowanie tego, co jeszcze nie pasuje do mojej męskiej tożsamości i roli płciowej.

Zmiana dokonała się w tamtej auli: z nieśmiałego „przepraszam-że-żyję” Niczego płci podobno żeńskiej, ukrywającego swoje transsekrety i drugą tożsamość w internecie, stałem się popularnym chłopakiem, jednym z najlepszych studentów na uczelni. Nareszcie rozkwitłem.

Przez pierwsze dwa zjazdy, ilekroć szedłem korytarzem, czułem na sobie spojrzenia innych, ale nie usłyszałem ani jednego złego słowa. Żadnego linczu, napaści, których się – wychowany na „Boys don’t cry” – z początku obawiałem. Tylko akceptacja wyrażana mówieniem do mnie po imieniu i całkowitym brakiem komentarzy (mężczyźni) bądź dyskretnym dopytywaniem o szczegóły (kobiety).

Trochę bałem się list obecności, gdzie wciąż figurowałem jako dziewczyna, bo wtedy „każdy dowiedziałby się, jak mam na imię”. Obawiałem się, że kiedy poznają „prawdę”, będą do mnie mówili w znienawidzonej formie. Uspokoiła mnie koleżanka: „Przecież wszyscy wiedzą, jak masz na imię”. Miałem na imię Marcin. To było oczywiste. A listy obecności stały się naszym grupowym testem reakcji prowadzących: czując akceptację mojej grupy, coraz bardziej się rozkręcałem i w finale, na szóstym semestrze, przedstawiłem się tak: „Nazywam się Marcin Rzeczkowski. Powodzenia w szukaniu mnie na liście”.

Z początku nie każdy wiedział, że zacząłem żyć jako mężczyzna: przed wielkim coming outem ujawniłem się tylko przed kilkorgiem najbliższych mi osób. Moją mamę poinformowałem kilka miesięcy później, a przepracowanie tego problemu zajęło jej dwa lata. Dziś nasz kontakt jest znakomity, poszła ze mną na spotkanie z innymi, którzy zazdrościli mi mamy.

Część przyjaciół spoza uczelni nie umiała tej zmiany zaakceptować. Z paru przyjaźni musiałem zrezygnować, ponieważ ich utrzymywanie wymuszało na mnie granie dziewczyny – nie byłem w stanie funkcjonować w podwójnej roli i odszedłem po dwóch latach zabiegania o kontakt.

Kiedy zaczynałem oswajać się ze swoją tożsamością, byłem przekonany, że po zmianie płci – oficjalnej, dokonanej chirurgicznie i prawnie – będę musiał zmienić miasto i wszystkich przyjaciół i zacząć życie od nowa. Przeczytałem, że tak właśnie robią transseksualiści, by uniknąć odrzucenia. Co prawda moje życie ułożyło się zupełnie inaczej, ale – ponieważ wierzyłem w to, co przeczytałem w necie – po coming oucie odsunąłem się od wielu ludzi. Teraz najbardziej cieszy mnie odnawianie relacji z dawnymi przyjaciółmi, którzy przyjęli mnie do swojego grona na nowo. I nadal mam listę ludzi, do których chciałbym się kiedyś odezwać.

Zmiana płci, która u „normalnego” transfaceta byłaby zwieńczeniem jego biegania od seksuologa do psychologa i od psychologa do chirurga, postawiła na głowie całą tę procedurę. Również moje samopoczucie uległo zmianie w zupełnie nietypowy sposób. Zawsze byłem wysoki i szczupły, ze średnio dziewczęcymi rysami twarzy. Odkąd zacząłem widzieć siebie samego jako mężczyznę i tak się zachowywać, ciało również zaczęło być postrzegane jako męskie. Skoro zaś ludzie widzieli we mnie mężczyznę, nie miałem powodów, by traktować je jak więzienie. Byłem co najwyżej – i dalej jestem – dwudziestoparoletnim mężczyzną zamkniętym w ciele nastoletniego chłopaka. Nienawiść do swojej fizyczności powoli zaczęła słabnąć, aż po paru latach zaakceptowałem swój wygląd.

Prawie nie odczułem skutków terapii hormonalnej, które pojawiły się w moim życiu długo po zmianie płci. Zmienił się jedynie mój głos – wcześniej mówiłem sopranem, co psuło mój męski wizerunek. Za jakiś czas ujawni się zarost – na samą myśl o codziennym zrywaniu się o świcie, żeby się go pozbywać, moje wewnętrzne lenistwo szaleje z radości.

Nie mam już problemów i radości typowych dla transmężczyzn. Zmieniając płeć, ulokowałem się gdzieś poza ich światem. Gdy przed terapią hormonalną uczestniczyłem w spotkaniach z kilkoma osobami trans, miałem wrażenie, jakbym wszedł do obcej mi grupy: nie moja perspektywa, nie moje priorytety… i w ogóle co to za pesymizm?

Wierzę w ludzi. I w siebie. Większość ludzi jest tak naprawdę życzliwa i tolerancyjna, tylko łatwiej jest im to okazać, gdy mają wiedzę, jak się zachować wobec osoby trans i widzą w niej „kogoś od nas”, a nie „obcego”. Wierzę, że jeśli podejdziemy do siebie z szacunkiem i damy sobie czas na wzajemne oswojenie się, będziemy potrafili żyć razem. Wierzę też, że akceptacją można zarażać, tak jak ja to robię!



O autorze

Marcin





Zobacz również

Nie potrzebuję egzorcysty Marianna doświadczyła bezdomności, przemocy, odrzucenia i samotności. Przetrwała, uratowała swą...
Wrzesień. Leaves of autumn from Crestock Stock PhotosWrzesień, to tak na prawdę Nasze pożegnanie z...
Apples Nasyciwszy się pierwszym sezonem "Plan V" pora przejść do kolejnej hiszpańskiej produkcji: "Apples".7...
We have to stop now "We have to stop now*" to zupełnie nowy internetowy serial o dwóch lesbijekach-terapeutkach, które...


 
 

 
2012.05.18 – 20. Warszawa — ”Wodne dzieci” pokaz filmu Kinoteka

2012.05.18 – 20. Warszawa — ”Wodne dzieci” pokaz filmu Kinoteka

Film jest bardzo kobiecy, porusza tematykę związaną z kobiecą płodnością – od menstruacji, menopauzy, po problem niemożności zajścia w ciążę, a także próby pogodzenia się ze stratą nienarodzonych jeszc...
Seksualnosc_Kobiet

 
 
Miłość Nie Wyklucza zmienia się na wiosnę

Miłość Nie Wyklucza zmienia się na wiosnę

Początki akcji Miłość Nie Wyklucza to kilkoro aktywistów i aktywistek którzy postanowili zorganizować akcję informacyjną dotyczącą związków partnerskich. Obecnie MNW tworzy zespół prawie dwudziestu osób, które...
różni autorzy

 
 
Lesbijki i adopcja? Czemu nie!

Lesbijki i adopcja? Czemu nie!

W niektórych krajach europejskich zalegalizowano już związki homoseksualne. W Polsce takie pary nadal nie mają żadnych praw. Na przykład nie mogą po sobie dziedziczyć. Przy zawieraniu umów, pary homoseksualne są trak...
Balala

 

 
Po prostu miłość!

Po prostu miłość!

Po prostu miłość to ogólnopolska kampania społeczna, której celem jest ukazanie, iż każdy człowiek ma równe prawa do miłości bez względu na to, czy jest gejem, lesbijką, osobą biseksualną, transpłciową i que...
Monika admin Czaplicka

 
 
Po prostu miłość

Po prostu miłość

Po prostu miłość to ogólnopolska kampania społeczna, której celem jest ukazanie, iż każdy człowiek ma równe prawa do miłości bez względu na to, czy jest gejem, lesbijką, osobą biseksualną, transpłciową i que...
różni autorzy

 




0 Comments


Be the first to comment!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


 
 

Queeronaty

 

Wersja mobilna

 
QR Code - scan to visit our mobile site

Fun z LGBTQ

 

Archiwum

 
YouSayToo Revenue Sharing Community