Jeśli chodzi o wątek poststrukturalizmu, to teksty J. Butler, choć miejscami trudne, pozwalają wiele zrozumieć z tego, co jest obecnie dyskutowane w humanistyce. Poststruktualizm także coraz częściej zajmuje wiodące miejsce w pedagogice szkoły gdańskiej, którą tu czynię horyzontem odniesień idei zawartych w omawianej publikacji. J. Butler przypomina, że strukturalizm to nic innego, jak formacja intelektualna, głównie wśród naukowców francuskich skupionych wokół badania kultury jako zespołu struktur i znaczeń językowych (s. 111) i tłumaczy oraz dyskutuje naczelne tezy antynomii strukturalizm – poststruktualizm (s. 107). Poststruktualizm jest bowiem przekroczeniem tego typu podejścia. Oto kilka tez, jakie znajduję w tej książce. Przede wszystkim następuje odwołanie do ojca poststrukturalizmu, mianowicie F. Nietzschego i do krytykowanej przez niego koncepcji „metafizyki substancji kształtującej pojęcie podmiotu”(s.57,s.74). Pojęciem „osoby substancjalnej” posługiwał się humanistyczny nurt modernizmu, który oferował koncepcję zwartego, wolnego, racjonalnego podmiotu obdarzonego szeregiem atrybutów oraz jakimś rdzeniem czy to natury psychologicznej, czy to metafizycznej. Tak więc – wedle mojej opinii – humanistyczna koncepcja podmiotu obsługiwała i personalizm chrześcijański i humanizm marksistowski i zneutralizowaną psychoanalizę społeczną. Poza tym w publikacji można znaleźć odwołanie do Nietzschego i jego odrzucenia podmiotowości (s. 80 – 81). J. Butler odwołuje się do „jednowymiarowej koncepcji tożsamości” uznanej przez nią za mylną (s. 47) i wskazuje na wieloaspektową koncepcję tożsamości wokół takich aspektów jak rasowy, klasowy, etniczny, seksualny, regionalny (s. 46) oraz, że żaden z tych aspektów, nawet płeć biologiczna, nie jest przeddyskursywna (s. 52 – 53). A zatem można wiele powiedzieć o ludziach nie wychodząc od koncepcji uniwersalnej osoby (s. 58). Jeśli chodzi o tzw. humanistyczny uniwersalizm, to to, co uniwersalne i to, co partykularne jest przedmiotem rozważań, gdy autorka dyskutuje poglądy Wittig i przygląda się innemu podziałowi: „na abstrakcyjne pojęcia i materialną rzeczywistość” (s. 221).
Kolejna naczelna teza podważana i dyskutowana, a ważna dla poststrukturalizmu to kartezjański podział na ciało i umysł biorący swój początek z filozofii platońskiej, kontynuowany u Husserla i Sartre’a i wielu innych oczywiście, których J. Butler nie wymienia (s. 61), a za którym kryje się naturalizowany podział na męskie – żeńskie. Pisze ona tak: „Ciało zostaje skojarzone z tym, co żeńskie, dzięki tajemniczym stosunkom wzajemności: płeć żeńska zostaje sprowadzona do ciała, a ciało męskie – całkowicie zaprzeczone – paradoksalnie staje się bezcielesnym narzędziem rzekomo absolutnej wolności”(s. 60). Również teza o wolności i jej klasycznym, liberalnym, egzystencjalnym modelu eksploatowanym przez pedagogikę i psychologię humanistyczną (moje dodanie) jest przypomniana i podważona przez autorkę. Uczona stwierdza, że stosunki władzy, tej rozproszonej w relacjach społecznych czy nawet tej wpisanej w ciało ograniczają, ale też ustanawiają wolność. Władzy tej niestety nie można ani odebrać, ani odrzucić, można ją jedynie inaczej rozmieścić (s. 228).






