Tak, dla jednych jest to fetysz, dla drugich brak podstaw higieny, a dla większości znak rozpoznawczy feministek i lesbijek, albo lesbofeministek, gdyż dla sporej części społeczeństwa lesbijka i feministka to jedno i to samo – zaniedbana i nieszczęśliwa kobieta, której żaden prawdziwy mężczyzna nie chce. Od wieków bowiem wyznacznikiem kobiecości są pożądliwe spojrzenia mężczyzn i niestety nie tylko dla samych mężczyzn. Wiele kobiet wpadło w pułapkę męskiej pożądliwości, określając swoją atrakcyjność po męsku.
Jak już wiemy, lesbfeministka to kobieta, która nie miała przy sobie i w sobie twardziela ociekającego testosteronem, jest brzydka, nosi krótkie włosy, chodzi w trampkach, ma włosy pod pachami i nie używa dezodorantu i wszystkie jak jeden mąż traktowane są przez płeć przeciwną pobłażliwie i nie jest to bynajmniej znak naszych czasów. Już w XV wieku, kiedy uczeni w piśmie zajmowali się grzechami swoich wyznawców, dość delikatnie obchodzili się z kobietami uprawiającymi seks lesbijki. Europa z tamtych czasów zna tylko kilkanaście przypadków surowszych niż chłosta kar, które zostały wymierzone lesbijkom, gdy już za seks między mężczyznami karano śmiercią. Dlaczego? Dlatego, że zarówno duchowni jak i świeccy płci męskiej do lesbijek mieli podejście identyczne jak dziś – kobiety dopuszczają się grzechu z braku mężczyzny, który gdy się pojawi staje się gwarantem utraty zainteresowania własną płcią. I to jest kolejny przykład na to, że zmiany w mentalności zachodzą o wiele wolniej niż postęp cywilizacyjny.
I znowu winny jest Kościół? Czy może najpierw było to samczo-patriarchalne podejście do kobiety samej w sobie? Seks dwóch kobiet, bez udziału mężczyzn i bez chęci zaproszenia ich do niego, zapewne w jakiś sposób urąga męskości. Oczywiści znajdą się amatorzy lesbijskich scen, tyle że pewnie niewielu znajdzie się wielbicieli miłości lesbijskiej, gdy zostaną z niej wykluczeni także jako bierni obserwatorzy. Bo kobiecie potrzebny jest facet z krwi i kości, bo ona jest kłódką a on ma do niej kluczyk. Tak myśli nadal wielu mężczyzn. Stąd te nieszczęsne stereotypy o kobietach, które z różnych powodów mężczyzn nie potrzebują, albo nie potrzebują ich do tego, co kiedyś wydawało się być jedynie męską domeną – na przykład wkręcenie żarówki. Jeśli zaś nie potrzebują to znaczy, że coś z nimi jest nie tak – na pewno są brzydkie i nie golą nóg, a w alkowie nie poznały mocy wielkiego penisa. Nie da się więc ukryć, że te stereotypy biorą się z lęku i poczucia bycia wykluczonym. Ale to nieprawda, że feministki czy lesbijki nie lubią mężczyzn, tak samo jak prawdą nie jest brzydota i brak stanika tych kobiet. My nie lubimy udawanych twardzieli, którzy manifestują swoją siłę na słabszych. Po prostu.
By emela
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| Homofobiczne plakaty w Warszawie usunięte! Pod koniec lipca w Warszawie pojawiły się obraźliwe plakaty z tekstem "Homo – OK, tylko nie spedalaj... | Kłódka Miłości — Poznań 14 luty 2010 - WalentynkiPrzyjdź 14 lutego pod HALLOCAFE (Rybaki 22, Poznań) wraz ze Swoją Połówką... | Biologiczne podstawy homoseksualizmu — badania Wraz z moją grupą badawczą psychologii ewolucyjnej prowadzimy badania na temat biologicznych podstaw... | Seks w miejscu publicznym – masz ochotę? Seks w samolocie, na plaży, w samochodzie na parkingu, czy w innym miejscu publicznym stanowi treść... |









