Zapraszamy wszystkich bardzo serdecznie na Festiwal we Wrocławiu od 24 do 26 września. Więcej info tu.

O kobiecie, która z patriarchatem przystawała

Autor: Latarnik 25 stycznia 2010



Kliniki chirurgii plastycznej to dość specyficzne miejsca, z równie specyficzną klientelą i personelem. „Transseksmisja” Tatiany Szkapienko przedstawia oczami pani manager kaliningradzką „Brazylię” właśnie w taki sposób. Opis na czwartej stronie okładki pozwala sobie na następujące słowa: „To miejsce, gdzie w atmosferze erotyczno-filozoficznej dojrzewa niejedna, bardzo europejska love story, której bohaterowie na własnej skórze mogą poznać różnice pomiędzy G, a G-8”.

Czy rzeczywiście „erotyczno-filozoficznej”? Nazwałbym to raczej tandetną próbą filozofowania z pornograficznym ujęciem. Pornograficznym, zaznaczę, z nieciekawego, w zasadzie przeżytego już spojrzenia. Narratorka „Transseksmisji” wszelkie swoje refleksje koncentruje wokół wulgarnej męskości, jedynego atrybutu tworzącego według niej obraz mężczyzny (miałem ochotę użyć tu słowa „samiec”) – penisa. Uwarunkowaniu tego spojrzenia sprzyjają być może klienci i klientki ośrodka. Jak twierdzi sama opowiadająca – do „Brazylii” ściągają przede wszystkim polscy mężczyźni niezadowoleni z rozmiarów swoich członków i greckie transkobiety, ewidentnie uzależnione od skalpela.

Wspomniany fallogocentryzm przybiera w książce śmieszną, niekiedy nawet przerażającą postać. W zasadzie każde zjawisko społeczne w jakiś sposób odnosi się do „najważniejszego artefaktu europejskiej kultury” (pozwolę sobie sarknąć). Spotkamy tu zatem „ważny nawyk połykania”, „bezfacecie” i wiele wzmianek odnośnie „ubywania penisów” w postaci niewybrednych, mało wyrafinowanych żartów na temat transseksualistek, które nie tylko „stanowczo przedkładają waginę nad penisa”, lecz także śmią to robić nawet, kiedy zagrożone jest prawidłowe funkcjonowanie ich narządów, co niekiedy kończy się brakiem czucia w miejscach intymnych. Jak sama narratorka spostrzega: „To po cholerę (…) te wszystkie transformacje płciowe, jeśli traci się przez nie orgazm – jedyną bezpłatną rozkosz, która zawsze jest pod ręką?”, a człowiekowi świadomemu seksualnie (i płciowo) pozostaje jedynie załamać się z powodu tej pseudofilozofii wartości.

Praca w „Brazylii” jest dla managerki (z czystej złośliwości pozwalam sobie na termin, którynarratorka uznałaby za skrajnie feministyczny) swego rodzaju pretekstem do niezbyt głębokich przemyśleń, zwłaszcza tych odnoszących się do narodowości i współpracy międzypaństwowej. Naturalnie większość z nich nie schodzi z tematyki „członkowej”. Znajdziemy tu zatem uwagi odnośnie potrzeby „doerekcjonowania” języka polskiego, problemów identyfikacji wyrażonych w polskich nazwach męskich organów płciowych i inne, równie przeseksualnione dywagacje. I wszystko to może i mogłoby być zabawne, ale tylko jeśli przyjęłoby postać półstronicowego artykułu w tygodniku „Nie”.

Temat chirurgii plastycznej przedstawiono kpiąco i zupełnie chłodno, co w obliczu sporej ilości wtrąceń niby-filozoficznych dziwi. Tym bardziej, że w ciągu ostatnich kilku lat drastycznie wzrosła liczba osób uzależnionych od tego typu zabiegów. Wspomniany brak przyjąłem ze szczerym zdziwieniem. Płeć i seks pod skalpelem tak, ale sam skalpel już nie?

Całościowe, stereotypowo męskie myślenie narratorki przeraża (przynajmniej mnie). Głównie dlatego, że nie ma na celu prezentacji żadnej feministycznej nowej jakości, ale wprost tandetnie powtarza schematy z płytkim odwróceniem podmiotu. Szczerze powiedziawszy, byłem przekonany, że tego typu narracje znikły w Polsce wraz z końcem lat dziewięćdziesiątych. Najwyraźniej się myliłem. A szkoda.

Latarnik

Student polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego z planami daleko idącymi za magisterium, redaktor ds. recenzji i korektor Gildii Literatury oraz wiceprezes ds. międzynarodowych Fundacji Trans-Fuzja. Zatwardziały zwolennik urlopu tacierzyńskiego, waleczny obrońca mężczyzn uciśnionych i tropiciel ogólnych sensacji na tle mniejszościowym. Ubóstwia niemal wszystko co w sztuce i życiu niezbadane. Wielbiciel szeroko rozumianego queeru i książkoholik. Wszystkich swoich zainteresowań, podobnie jak ulubionych autorów, nie zliczy.

You might also like

Leczenie z homoseksualizmu cz 2 Daleki, egzotyczny temat Elżbieta, Płock: Po raz kolejny zakochałam się w kobiecie. Nie mogłam...
MARZENIE O WAGINIE – MOŻLIWOŚCI OPERACJI DLA TRANSEK M/K Wśród ludzi niezwiązanych z tematem, może wytworzyć się przekonanie, że każda transseksualna...
TRANSSEKSUALIZM – WYJŚCIE POZA NORMĘ Małgorzata Bieńkowska-Ptasznik STRESZCZENIE. Celem artykułu jest ukazanie zjawiska transseksualizmu...
Wolontariusze na EuroPride poszukiwani EuroPride już za miesiąc! Przygotowania idą pełną parą. Dlatego szukamy rąk do pracy. Przeczytaj...
Podziel się:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • Print
  • Wykop
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • Twitter
  • StumbleUpon
  • Blip
  • Digg
  • Flaker
  • Grono
  • Pinger
  • Śledzik
  • Technorati

ad

kup

?>

Polecamy

Cytaty

Spędziłam trochę czasu jako heteroseksualna kobieta i doszłam do tego, że z nudów i rozpaczy już nie mogłam. — Izabela Filipiak

Ludzie LGBTQ

Maria Dąbrowska (1889-1965). Paradoks życia Marii Dąbrowskiej polega na tym, że nie tylko uczniowie uczący się o niej w szkole, ale także wielu jej współczesnych nie przypuszczało, że pisarka, która miejsce w historii polskiej literatury zapewniła sobie sagą "Noce i dnie" może kochać i mieć potrzeby erotyczne. Tymczasem ta niska, drobna kobieta, która nie malowała się, nie nosiła biżuterii i preferowała styl sportowy przez całe swe życie była w trwałych związkach, a oprócz tego miała romanse, z mężczyznami i kobietami. W 1938 r. Dąbrowska poznała Stanisławę Blumenfeldową, z którą połączył ją tragiczny romans; tragiczny, bo Blumenfeldowa nie przeżyła okupacji. W czasie wojny zaprzyjaźniła się z pisarką Anną Kowalską. Razem przeżyły ponad 20 lat, kilkakrotnie podejmowały także próby wspólnego zamieszkania, co dodatkowo komplikowała sytuacja Kowalskiej - sama wychowywała córkę Tulę.
Dąbrowska umiera w 1965 roku mając 75 lat, dwa lata przed śmiercią zapisała w "Dziennikach": "Ale dlaczego homoseksualizm nazywać 'nieczystym pragnieniem', 'brudem' itp. Taka sama miłość jak inne - może być 'czysta' lub 'nieczysta', zależnie od wzajemności - może być rozpustą lub wielkim szczęściem".
More in Medycyna,Socjologia,Wiedza,kultura,z życia wzięte (9 of 9 articles)

Switch to our mobile site