Coraz większa rzesza Polaków zaczyna rozumieć, że życie z etykietą „niepełnosprawny” bywa ciężkie. Gdy do niepełnosprawności dołącza mniejszościowa orientacja seksualna, zrozumienie ustępuje, jak ręką odjął. Preferencje takiej osoby bywają nieakceptowane nie tylko przez zdrowe społeczeństwo, ale i własną rodzinę oraz samych niepełnosprawnych. Nic dziwnego, że niektórzy wobec ciężaru podwójnego piętna, milkną lub milczą od zawsze, nie mogąc w pełni się wyrazić, realizować własnych naturalnych dążeń. Nowoutworzona warszawska grupa powstała po to, by ludzie ci mogli wyjść z cienia i spotkać się z podobnymi sobie.
Basia jest zdeklarowaną lesbijką. Pomysł utworzenia grupy zrzeszającej homoseksualnych i biseksualnych niepełnosprawnych osób dojrzewał w niej powoli. Sama chorując na obustronny rozszczep wargi i podniebienia, nie odczuwała swojej niepełnosprawności. Dopiero wypadek, w wyniku którego doznała poważnej kontuzji nogi i nie mogła grywać w ukochaną siatkówkę, uzmysłowił jej niektóre bariery, na jakie natrafia osoba niepełnosprawnością. Do tego Basia chciała pomagać, z wykształcenia jest psychologiem. Gdy wreszcie wpadła na pomysł utworzenia tej specyficznej grupy, jej propozycja została znakomicie przyjęta w stowarzyszeniu Lambda. Od 24 stycznia, właśnie tam, Raz w tygodniu, , odbywają się spotkania, które na razie mają charakter organizacyjno zapoznawczy. W przyszłości zostanie zorganizowana seria warsztatów. Członkowie grupy mają też zamiar raz w miesiącu zaprosić specjalistę wybranej przez uczestników spotkań dziedziny, np. może to być psycholog, seksuolog, prawnik, czy ktokolwiek inny, kto będzie potrzebny.
Kłody pod nogi
Uczestnicy cotygodniowych spotkań przyznają zgodnie, że taka inicjatywa jest im potrzebna.
Spotykam tu ludzi, którzy mają Szalony entuzjazm, możemy wymienić się spostrzeżeniami dotyczącymi środowiska osób niepełnosprawnych i homoseksualnych.- opowiada z zapałem Rafał.
Dziwi zatem fakt, że na spotkania przychodzi zaledwie sześć osób. Jeden z uczestników tłumaczy to tym, że grupa jest nowa i nie została jeszcze dość rozreklamowana.
Edukatorka seksualna, pani Alicja Długołęcka, zajmująca się m.in. szkoleniem instruktorów aktywnej rehabilitacji, osób po urazach rdzenia kręgowego oraz ich rodzin, przyczyn niskiej frekwencji doszukuje się w kilku głównych, bardziej psychospołecznych oraz fizycznych czynnikach.
Należy w pierwszej kolejności wspomnieć o tym, że osobie niepełnosprawnej z reguły, automatycznie odbiera się prawo do seksualności, albo w ogóle o tym się nie myśli.
-Na zajęciach z seksuologii Mieliśmy film instruktażowy na którym pokazano jak współżyją osoby bez kończyn dolnych. Widziałam zaskoczenie, w mojej grupie, że osoby niepełnosprawne są seksualne, że nie muszą być ubrane w dresy.- opowiada Basia.






