W tym roku Babcia miała operację, więc dajemy jej święty spokój i nie ruszamy się nigdzie na
święta. Niech będzie. Tylko kto do cholerci przygotuje całe jedzenie?! Moja Mama zna się na
gotowaniu jak ja na chodzeniu z facetami do łóżka – czyli wcale. Moja Siostra? Przypala wodę,
a płatki dla bezpieczeństwa swojego (i nie tylko) jada wyłącznie z zimnym mlekiem. Pada więc
oczywiście na mnie. Właściwie w uniesieniu wielkiej Misji Przygotowania Świąt altruistycznie się
zgłaszam na ochotnika, zapewniając, że wszystko przygotuję, niech tylko zrobią zakupy. Szlachetna
Anna uratuje sytuacje i przygotuje święta żeby było jak trzeba.
Pierogi
Jako nieprzyzwoity i niepohamowany miłośnik pierogów postanawiam nalepić ich ile się da. Moja
G. miała taki sam Plan (jako że pasję i miłość do pierogów dzielimy). Ja u Mamy w domu z Siostrą,
ona u siebie z Jej Mamą. O 7 dzwoni budzik (bo wiadomo kto rano wstaje ten ma więcej czasu na
robotę, skowronki i inne takie), a tymczasem mój Kot postanawia zrobić sobie ze mnie ścieżkę
spacerową, a Siostra chrapie głośniej niż by przystawało na nastolatkę. Za oknem zawierucha,
myślę sobie „o tak wczesnej porze robienie pierogów przynosi pecha” i tak, z tą nową tradycją, śnię
o lektyce, w której będą mnie nosić za wspaniałe wypieki.
Po 11 praca wre, a tu telefon. Upaćkana mąką sięgam komórkę – dzwoni G. Dopiero wstała i chce
żebym jej wyjaśniła jak zrobić ciasto na pierogi – tłumaczę. Wracam do lepienia, a tu telefon –
dzwoni G. Chciałaby żebym wytłumaczyła jej pewne nieścisłości – tłumaczę. Myślę sobie „ach
jakaż Ona słodka”. Po dziesiątym telefonie i podzieleniu się wszelkimi możliwymi spostrzeżeniami
co do rodzaju ciasta, farszu, proporcji, możliwości gotowania, zamrażania i odmrażania, kształtach
oraz sposobach zalepiania zaczynam się zastanawiać czy nie wpadłam w wir czasoprzestrzenny.
Ale obolałe plecy dają znać, że 5 godzin lepienia i wynik 120 pierogów jest jak najbardziej
rzeczywisty. Pierogi zajmują całą szufladę w zamrażarce, a jak przez mgłę coś mi świta, że Mama
miała jakiś ściśle określony Plan co do zagospodarowania przestrzennego zamrażarki. Na wszelki
wypadek ulatniam się i zostawiam sprzątanie Siostrze.
Wniosek nr1 – pierogi lepiej się je niż robi.
Wniosek nr2 – przypuszczenie, iż robienie pierogów bez krzątania się G. i jej manii do szefowania
w kuchni, będzie szybsze – było jak najbardziej błędne.
Prezenty
Co roku przyświeca mi pewne postanowienie odnośnie prezentów, a mianowicie – obiecuję sobie,
że załatwię je na początku grudnia, a potem spokojnie będę sączyć herbatkę, bez stresu, bez
walki z ludźmi o miejsce na ruchomych schodach, parkingach, publicznych toaletach i kolejkach.
Oczywiście najlepszym na to sposobem jest internet. Zakupy na allegro robi się przewspaniale,
jednak osusza to konto w banku dość dotkliwie i brutalnie. Na początku grudnia, zamówiłam
same „super okazje” i do wigilii odchudzam się bardziej z przymusu, wywołanego uciekającymi
pieniążkami, niż z silnej woli. No tak, ale zawsze, zawsze zawsze zawsze pozostaje coś co
trzeba „tylko dokupić”. „Dokupianie” sprawiło, że przypomniałam sobie jaka to modna i zdrowa
jest głodówka, a tu się okazuje, że moja rodzina nie liczy już tylko mojej rodziny, lecz również
rodzinę Mojej G. Więc rajd po sklepach, bitwy o wózek, rozmyślania po nocach i szpiegowanie
teściów (by odkryć czego pragną, a nawet o tym nie wiedzą) i tym razem mnie nie ominęło. (A
przecież jeszcze jedna babcia, druga, trzecia… dziewczyna Siostry, Przyjaciel wpada… nagle się
okazuje, że nie jestem sama na tym świecie).
Listonosz budząc mnie codziennie rano obiecywał, że rozwali mi komputer, Mama przestała
wierzyć, że pieniądze tylko pożyczam, w pokoju rosła sterta „super okazji”, a lista kto jeszcze
powinien odczuć moją miłość w postaci podarunku świątecznego wcale się nie skracała. Może
następnym razem gdybym wyjechała z G. na romantyczne święta, np. na Alaskę oszczędziłabym
kupe kasy. Ale co z prezentami, które mnie ominą? Ostatecznie moje wszelkie próby wyjścia na
kłótliwą jędzę (może ktoś się obrazi i godność nie pozwoli mu przyjąć czegokolwiek ode mnie) utwierdziły tylko Moją Ukochaną, że do siebie pasujemy, więc zaprzestałam tych głupich praktyk
przekupiona czytaniem książki na głos przed kominkiem, pierniczkami i tym, że przecież miło jest
dawać prezenty, a pieniądze szczęścia nie dają (przynajmniej bezpośrednio, bo jeśli jest się takim
łasuchem jak ja, to przyjemności dać mogą wiele :> )
Wniosek nr1 – kupowanie prezentów na początku grudnia bywa dobrym pomysłem o ile jest się
przygotowanym na groźby listonosza i przymusowe odchudzanie.
Wniosek nr2 – dawanie prezentów może dać dużo przyjemności o ile jest się w stanie wymazać z
pamięci fazę ich kupowania.
Bogatsza o te wszystkie doświadczenia mogę sobie zanotować wszystkie uwagi w notesiku, który
ma mi służyć za Poradnik Do Wszystkiego na stare lata. Stresu przed świętami uniknąć się nie da
(co nie znaczy, że zaprzestanę swoich prób bezstresowych przygotowań), ale kiedy wreszcie można
usiąść przy stole z całą rodziną, spróbować wszelkich pyszności (dyskretnie rozpinając kolejny
guzik w spodniach) i rozbudzić dziecięcą ciekawość zerkając na górę prezentów, nie da się nie lubić
tej rozbudzanej iskierki magii świąt.
(Co nie zmienia faktu, że zarówno portfel jak i żołądek bardzo się cieszą, że święta są tylko raz w
roku ![]()
Oświadczam, iż większość sytuacji jest nieco nagięta, a niektóre mocno zmyślone, mimo
wszystko wciąż pozostają inspirowane rzeczywistością.
Autorka: melancholia
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| With every heartbeat (kyss mig) Mia i Frida poznają się na zaręczynach swoich rodziców. Frida ogłasza wtedy też swoje zaręczyny... | Moim pierwszym i najważniejszym coming outem było otwarcie się przed samą sobą Cześć, jestem Agnieszka i mam 20 lat. Od 5 lat podobają mi się kobiety.Dopiero od 9 miesięcy... | Wieść gminna się rozeszła, że „Kuba to pedał” Mój coming out zaczął się właściwie w 3 klasie gimnazjum i trwa do dziś. RODZINA: Rodzice dowiedzieli... | Wszystko podwójnie, czyli pare słów o specjalnych PRZYRZĄDACH Polasteria z zasady się nie ujawnia. Nie dlatego, że się jakoś wybitnie swojej orientacji wstydzi,... |







