Większość lesbijek kojarzy Safonę chociaż z nazwy. Część wie nawet, że pisała poezję skierowaną do kobiet. Tylko nieliczne wiedzą coś o jej życiu. Luźno inspirowana adaptacja jej życia to dzieło naszych wschodnich sąsiadów. Uwaga. Spoilery. Dużo.
Ukraiński melodramat rozgrywający się na wyspie Lesbos o Safonie, a właściwie jej reinkarnacji w trójkącie miłosnym między kobietą i mężczyzną. Nie żartuję.
Właściwie to jest jeszcze gorzej: Helena okazuje się hetero, a jej mąż, odwożąc zwłoki żony postanawia sobie ułożyć życie z kochanką. Wszystko, rzecz jasna, wina Safony. Ale zacznijmy od początku…
Safona
Safona, ta prawdziwa, była cenioną poetką swoich czasów. Żyła na wyspie Lesbos. Nie było tajemnicą, że obdarowywała kobiety szczególnym uczuciem, którego wyraz do dziś stanowią homoerotyki, które pisała. Z jej dzieł (a było ich ponad 6 tysięcy) do dziś zachowało się zaledwie kilkanaście.
Mit o śmierci Safony powstał w średniowieczu – rzekomo zakochała się w rybaku Faonie (demonie z orszaku Afrodyty). Gdy ten odrzucił jej miłość, ona rzuciła się ze skały. W rzeczywistości poetka dożyła spokojnej starości. Więcej na jej temat znajdziecie w naszym wcześniejszym tekście.
Film
Uzbrojone w wiedzę o postaci historycznej zanurzmy się w historię pewnej Safony i jej męża Fila. Przybywają oni na wyspę Lesbos na swój miesiąc miodowy. Rzecz dzieje się w 1926 roku. Ona jest córką zamożnych rodziców, jego ojciec przepił wszystko w karty. Kochają się i chętnie uprawiają sex. On jest malarzem, ona jest sobą. To znaczy dopiero zaczyna być sobą – przemienia się. Obcina włosy i zmienia kolor, zaczyna inaczej się ubierać – zaczyna czuć się coraz bardziej męsko (czym oczywiście wzbudza plotki i przerażenie męża). Czuje się tak bardzo mężczyzną, że zmusza swojego małżonka do seksu analnego!
Pewnego pięknego dnia Safo poznaje Helenę – córkę rosyjskiego archeologa. Od słowa do słowa Helena uwodzi Safo – zaczynając od historii poetki, a zmysłowym seksem na skałach kończąc. Dodatkowo ojciec Heleny opowiada o reinkarnacji i przeżywaniu swojego życia wciąż na nowo i bez końca – Safo więc zaczyna się wczuwać w bycie antyczną poetką.
W końcu Helena poznaje wiecznie nieobecnego męża (który w tym czasie maluje) – jak to się w życiu zdarza – zakochuje się w nim.
Zblazowane dziewczęta bezpardonowo chwalą się kto kogo kocha i kto z kim się przespał i z kim ma ochotę się przespać: szybko więc mąż wie o afekcie żony i Heleny, a także wie, że Helena ma na niego ochotę i przyzwolenie Safo.
Romans pań ma się świetnie do momentu aż główna bohaterka zaczyna być zazdrosna – jak się z czasem okazuje o kochankę, nie o męża. Jako, że sama namawiała ją do, wręcz!, poślubienia jej wybranka (problem poligamii jej zupełnie nie dotyczy), czuje się dość głupio. Niby wyzwolona seksualnie (przypominam, lata 20.), ale kochanka ma być jej i już.
W międzyczasie serwuje nam jeszcze parę głodnych kawałków o swobodzie w miłości i o tym jak to Lesbos powinno oddawać cześć bogom greckim, a nie przyjmować prawosławie, które, jak wszystkie religie Chrześcijańskie, generalnie opiera się na niewolnictwie – w tym kobiet. O ile idea słuszna, o tyle w ustach dekadenckiej, szalonej i nieogarniętej Safony ma być prześmiewcza i bezsensu – zupełnie jak sugestie o seksie analnym, poliamoria czy inne pomysły zepsutego umysłu arystokratki. Sama w pewnym momencie stwierdza, że przecież jest bogata i piękna, więc będzie jej wszystko wybaczone.
O ile mąż wybacza wszystko – romans z kobietą, zmianę wizerunku, seks analny, skandal na całą wyspę, tatuaż, upijanie się i opalanie opium, o tyle kochanka tak wyrozumiała nie jest i daje Safo kosza zaraz po tym jak puknie się z jej mężem (z którym traci dziewictwo, tak jak nasza bohaterka na początku filmu). Dowiadujemy się, że dla Heleny seks z kobietą, to tylko zabawa kiedy nie ma chłopaków i chce mieć męża i dzieci. Safona żąda od męża rozwodu, bo chce odzyskać kochankę. Na próżno. Kochanki nie przekonuje nawet odnalezienie monety z wizerunkiem Safony, która jest bardzo podobna do bohaterki*.
Safonie nie pozostaje nic innego, jak po prostu rzucić się ze skały, niczym legendarna poetka. Aby jednak nie było zbyt dobrze, zostaje nam jeszcze zaserwowana wisienka na torcie, czyli zakończenie, którego nawet ja się nie spodziewałam (mimo obejrzenia już ponad 1200 filmów w swoim życiu). Fil wiezie zwłoki żony do Stanów, skąd pochodzą, a na statek zabiera ze sobą Helenę, z którą chce spędzić resztę życia i być szczęśliwy. Jedynym zdziwionym jest ojciec Heleny, ale co on tam ma do gadania?
*nie wiem jakim cudem. Jak widać na fresku z Pompejów Safona nie ma nic wspólnego z tym blond czupiradłem na zdjęciach.
Wnioski są jasne: lesbijki są męskie (włącznie z potrzebą seksu analnego), tylko seks z mężczyzną jest prawdziwy, reinkarnacja istnieje i nasze życie jest tylko przeżyciem tego, co już było, seks między kobietami to tylko przerywnik, kiedy nie ma facetów, poliamoria jest bezsensu i nigdy nikomu się nie uda/udała, prawosławie jest wspaniałe, bo chroni nas przed seksualną wolnością (czy bardziej seksualnym chaosem), nie należy pozwalać babom na za dużo, bo potem popełniają samobójstwa uprzednio żądając rozwodu i robiąc siarę na całą okolicę. Żałoba jest zbędna, szczególnie za żoną lesbijką. Och, i lesby są niezrównoważone psychicznie.
Muszę powiedzieć, że film mnie wciągnął. Nie wiem czy bardziej siedziałam z rozdziawioną gębą przy okazji obserwowania akcji i przekazu do widza, czy po prostu, mimo koszmarnej warstwy ideologicznej, obraz jest miły dla oka, muzyka dobrze dobrana (znowu Flower duet, wykorzystany już w The L word i The Hunger), a aktorzy znośni.
Innymi słowy – zachęcam do obejrzenia. Warto jednak być uzbrojonym w wiedzę, żeby nie dać sobie zamydlić oczu propagandą (bo jak inaczej to nazwać?), która sączy się z tego obrazu.
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| Bogate życie wewnętrzne Kobiety wcale nie myślą za dużo o swoich emocjach i nie rozdrabniają wszystkiego niepotrzebnie na... | Sytuacja osób homoseksualnych w Polsce – problemy prawne i społeczne Przemoc fizycznaZ danych Kampanii Przeciw Homofobii i Lambdy wynika, że 17,6 proc. pytanych,... | Członkostwo w SPR – to nic trudnego! Dzięki oficjalnemu zarejestrowaniu Stowarzyszenie „Pracownia Różnorodności” może nareszcie... | Miłości życia tam nie spotkacie Jeśli masz trzydzieści lat, jesteś poważną, doświadczoną życiowo osobą i wchodzisz na plac... |












