
Robert Motyka, znany w Edynburgu VJ w zeszłą sobotę wziął ślub cywilny. Czemu o tym piszę? Przecież edinburgh.com.pl nie jest portalem rozprawiającym o życiu prywatnym celebrytów…
Zacznijmy od początku. Robert Motyka jest grafikiem i VJ’em. Na przestrzeni lat jego wizualizacje tworzyły atmosferę wielu ważnych imprez w Szkocji między innymi: Starfields Festival w St. Andrews, WOŚP w Edynburgu, Unique Beats Festival, The Kate Kennedy Club Charity Ball w St. Andrews. Ostatnio Robert został zaproszony do pracy nad video instalacją “Roku Chopinowskiego” dla Konsulatu RP w Edynburgu czy dla festiwalu Wicker Man.
Miał znaczący udział w wielkim sukcesie Polish Cultural Festival w 2009. Przygotował na tą okazję serię niesamowitych wizualizacji inspirowanych tradycyjnymi polskimi wycinankami. Był odpowiedzialny za sprowadzenia do Edynburga Malgorzaty Belkiewicz, artystki której wycinanki wielokrotnie wykorzystywane były w nowoczesnym polskim dizajnie, między innymi tworząc bazę do wzoru na Polskim pawilonie Expo w Szanghaju.
Robert jest utalentowanym, bardzo produktywnym artystą jako VJ i świetnym rzemieślnikiem jako grafik. Angażuje się w wiele polskich wydarzeń kulturalnych, współtworząc polską kulturę w Szkocji na najwyższym, profesjonalnym poziomie. Jest częścią tej twórczej, aktywnej, patriotycznej Polonii w Edynburgu, dzięki której o Polsce i Polakach mówi się w superlatywach.
Od razu nasuwa się pytanie, czemu tacy ludzie nie mieszkają w kraju i tam nie tworzą polskiej kultury? Czemu emigrowali, skoro tak kochają Ojczyznę? Ile Polska traci przez tak zwany ’brain drain’, czyli emigrację najbardziej utalentowanych i aktywnych?
O ile Robert reprezentuje w Szkocji Polskę, tak Polska najchętniej by się go wyrzekła pozbawiając go jego elementarnych praw. Robert jest gejem. W Polsce jego związek nie mógłby być zalegalizowany. Nie miałby prawa do wspólnego rozliczania podatków, do informacji medycznej o jego partnerze, prawa dziedziczenia…
W zeszłą sobotę wszedł w związek partnerski z jego wieloletnim partnerem Frankiem. Frank bardzo lubi Polskę, w szczególności Kraków, gdzie wraz z Robertem spędził kilka lat. Tam chcieli mieszkać.
Pochodzący ze Stanów Frank Roppo pracował w Krakowie jako nauczyciel angielskiego – dzięki jego humorowi, cierpliwości i dobremu akcentowi korepetycje, które prowadził były popularne, a uczniowie z sukcesem zdawali różne egzaminy językowe. Jako, że jego Frank jest spoza Unii Europejskiej, potrzebuje wizy żeby mieszkać w Polsce. Robert nie może mu pomóc w zagwarantowaniu prawa pobytu. Z tego powodu kilka lat temu zdecydowali się wyjechać z Polski do Szkocji – kraju, który traktuje ich związek równie poważnie jak oni sami i daje im możliwość jego legalizacji wraz ze wszytkimi wynikającymi z tego prawami i obowiązkami.
Polska w momentach swojej wielkości czerpała wiele korzyści z wielokulturowości, wolności światopoglądowej i religijnej. Oczywistym jest, ze najbardziej odkrywcze, pomysłowe i postępowe zjawiska dzieją się na styku kultur, tam gdzie różnorodność i wielobarwność tworzą atmosferę sprzyjającą twórczemu myśleniu i wymiany idei. W czasie Złotego Wieku Rzeczpospolitej Polskiej zdawało się to dla wszystkich oczywiste. Otwartość światopoglądowa jest więc częścią naszej tradycji i historii i do tego tej najlepszej.
Aktualnie poprzez ciągłe narzucanie „jedynego słusznego” stylu życia Polska odpycha od siebie tych, którzy różnią się od przeciętnego Kowalskiego, hamując w ten sposób postępowe myślenie, przez co również rozwój ekonomiczny. Słowo ,,patriotyzm’’ zawłaszczone przez jedną stronę polityczną, często zamiast znaczyć „miłość do Polski i jej tradycji, działanie na rzecz jej rozwoju” znaczy „zacofanie, działanie na szkodę kraju”.
W historii świata pojawiły się setki wybitnych Polaków, którzy osiągnęli sukces poza ojczyzną. Robimy zakupy w Tesco, oglądamy filmy Warner Bros, podziwiamy architekturę Libeskinda czy piękną linię BMW, jesteśmy operowani francuskimi kateterami, wzruszamy się przy Szopenie, korzystamy z naukowych osiągnięć Skłodowskiej…lista jest bardzo długa. Wszystko to dzieła emigrantów z Polski.
Pojawiają się kolejne pytania. Jak wybitnym krajem byłaby Polska, gdyby zaakceptowała, że w różnorodność i otwartość jest drogą do rozwoju? Gdyby pozwolić takim ‘Robertom’, którzy z różnych powodów, religijnych czy światopoglądowych nie pasują do „jedynego słusznego” wzorca, wrócić do Polski na równych prawach? Jak długo politycy będą udawać, że problem ten nie istnieje, stale tłumacząc masową emigrację względami wyłącznie ekonomicznymi?
Tak długo jak różnorodność nie będzie w Polsce akceptowana tak długo będzie trwał ‘brain drain’. Tak długo takie „Roberty” będą tworzyć brytyjską potęgę kulturalną i ekonomiczną i pracować na markę Edynburga (nie Krakowa), jako Europejskiej Stolicy Kultury. A za jakiś czas będzie się o takich „Robertach” pisać tak jak pisze się o innych wybitnych Polakach, którzy rozwinęli skrzydła poza ojczyną : The Polish-born French physicist Marie Curie.
Jarek Gasiorek
http://www.edinburgh.com.pl/content/view/1353/142/
Od redakcji:
Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć młodej parze wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.





