W Gazecie Wyborczej oraz tygodniku Polityka ukazały się artykuły o Marcinie Nikrancie, sołtysie i członku KPH, z którym przeprowadzony został wywiad na łamach Repliki.
Sołtys ma chłopaka
Mama zamarła, odezwał się tata
Pierwszy coming out był przed moją szefową, pracowałem w punkcie informacji turystycznej w Pucku. Wspaniała kobieta, nazywam ją „moją drugą mamą”. Chciała mnie wyswatać ze swoją córką. Po kursie w Tarasce powiedziałem jej:”Nici ze swatania, bo ja wolę facetów”.
Drugi coming out był przed znajomymi. Na imprezie, na luzie, powiedziałem: „Słuchajcie, mam superinformację” Zapytali: „Że jesteś gejem? Dawno o tym wiemy”.
W grudniu, w Boże Narodzenie, brat powiedział, że jeden jego znajomy to raczej gej. Ja to potwierdziłem. Na to brat: „Ale ty chyba gejem nie jesteś?”. Powiedziałem, że jestem. Wstał, wyszedł. Nie odzywał się do mnie przez kilka miesięcy, bo był zły, że trzymam to w tajemnicy przed rodzicami.
Przed Wielkanocą 2009 roku, w marcu zszedłem do salonu. Mama siedziała w fotelu, tata wrócił z pracy i brał prysznic. Na dworze już się ściemniało. „Mamo, chcę ci coś powiedzieć” – zacząłem i usiadłem na kanapie. „A może chcesz sam ze mną najpierw porozmawiać?” – spytała. Ale wolałem z obojgiem. Obgryzałem z nerwów paznokcie. Przyszedł tato. Zacząłem płakać. W końcu wykrztusiłem, że jestem gejem. W tamtym momencie brzmiało to koszmarnie.
Pamiętam ich reakcję. Mama zamarła wpatrzona w jeden punkt. Odezwał się tata: „To niczego w naszych relacjach nie zmienia. Jesteś naszym synem i kochamy cię”. Potem zaczęliśmy rozmowę. Ojciec pytał, czy jestem pewien, skąd wiem, i tak dalej. Nagle powiedział do mamy: „A ty nic nie powiesz?” Odezwała się: „Jestem jego matką. Co on myśli, że ja nic nie wiedziałam?”.
Mój chłopak – Przemek
Trzy lata temu pierwszy raz pocałowałem mężczyznę. Poznaliśmy się na portalu internetowym. Teraz mam chłopaka od półtora roku. Mieszka daleko ode mnie, w mieście. Nasi rodzice znają nas i akceptują. Czasem ktoś zapyta: „A ty co, masz kogoś?”. „Tak” – odpowiadam. „Jak ona ma na imię?” – dociekają. Mówię od razu, że Przemek.
Mój chłopak był ostatnio u nas na wsi, na urodzinach taty. Zaparkował przed domem. Wuj, którego miałem odwieźć do domu, spytał, czy to moje auto. „Nie, wujku. Mojego chłopaka” – powiedziałem. Wujek wrócił do domu, wypił jeszcze jeden kieliszek i wsiadł ze mną do samochodu Przemka.
„Do roboty!” – chętnych brak
Myślał, że jak wywiesi przed Wielkanocą ogłoszenia na murach i w internecie, żeby wszyscy leśniewianie stawili się do sprzątania swojej wsi – przyjdą tłumnie z grabiami i miotłami. A tu figa. Z ogłoszenia nie przyszedł nikt. Zamiatał więc chodniki w towarzystwie kilku osób namówionych osobiście. Gdy jedna z pań, które sprzątały, odpoczywała przez chwilę oparta o miotłę, przechodzący obok ludzie i zaganiali ją: „Do roboty!”.
Wydawało mu się, że jak w kwietniu wymyślił, żeby zmienić ohydne wiaty przystanków autobusowych na nowe, drewniane, „wiejskie”, to w czerwcu już staną. Tymczasem sierpień przyszedł, a on od czterech miesięcy załatwia robotę papierkową, żeby móc je postawić. Ale ma pomysł – jak już w końcu otrzyma wszystkie pozwolenia i pieniądze, to namówi leśniewian, żeby sami pomogli zbudować wiaty. Chociaż trochę się boi, że będzie wbijał gwoździe jedynie w towarzystwie ojca.
Po stronie plusów wpisuje sobie kurs pierwszej pomocy, jaki zorganizował we wsi dla dzieci. Chce jeszcze przeszkolić dorosłych.
Gej: Żywa książka
- Rok temu, na sopockim Monciaku, ludzie z Kampanii Przeciw Homofobii zorganizowali Dzień Milczenia. Poszedłem pomilczeć z nimi. Na przekór tym wszystkim, którzy nie chcą zauważyć, że istnieję. Dwa razy byłem żywą książką, podczas akcji Żywa Biblioteka. Razem ze mną siedział czarnoskóry, niepijąca alkoholiczka, ateista, feministka, lesbijka, wegetarianka, Żydówka, były katolicki ksiądz i osoba, która wyszła z bezdomności. Można było nas „wypożyczyć”, żeby porozmawiać.
Mój „czytelnik” mnie wtedy spytał, skąd wiem, że wolę być z mężczyzną, skoro nie spróbowałem z kobietą. Odparłem: „A skąd wiesz, że wolisz kobiety, skoro nie byłeś nigdy z facetem?”.
Trafiła do mnie też para przeciwna adopcjom przez gejów. „Dwóch facetów wychowa dziecko na geja” – argumentowali. Uśmiechnąłem się: „Gdyby tak było, musiałbym mieć homoseksualnych rodziców”. Chyba coś do nich dotarło.
Dlaczego opowiadam swoje życie? Żeby udowodnić sobie, że nie muszę się już bać i dla innych gejów i lesbijek. Nikt nie może mi powiedzieć: Tobie to dobrze, jesteś z Warszawy, tam ludzie są bardziej tolerancyjni. Otóż ja z Warszawy nie jestem.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| Konferencja dot. związków partnerskich w Gazecie Wyborczej — 7 czerwca, g. 11:00, Wstęp wolny Gazeta Wyborcza i Kampania Przeciw Homofobii, przy wsparciu Ambasady Królestwa Niderlandów i Przedstawicielstwa... | Wtorek, 9 czerwca 2009 — Dni Równości 19.00 siedziba Agory, ul. Czerska 8/10 parter wstęp wolnyDebata w Gazecie Wyborczej: "Lesbijki... | Dni Coming Out w Olsztynie „Szafy są dla ubrań - nie dla ludzi”.Z tym hasłem Oddział KPH w Olsztynie, Kino Awangarda... | Rekordowa sprzedaż Millennium, ponad 60 mln na całym świecie! Trylogia „Millennium“ Stiega Larssona pobiła kolejny rekord sprzedaży. W niemal pięćdziesięciu... |










Homoseksualizm to orientacja mniejszości — trudno się dziwić większości, iż tak reaguje.Po co ten ekshibicjonizm. Uczucia wyraża się w atmosferze intymności — to sprawa moja i jego.