Maciej Kirschenbaum (22 l.), student SGH mieszkający w Warszawie jest gejem, wyznającym judaizm. Specjalnie dla portalu MultiKulti opowiedział o dochodzeniu do swojej tożsamości i doświadczeniu związanym z przynależnością do grupy podwójnie narażonej na dyskryminację: ze względu na wyznanie i orientację psychoseksualną. Maciek należy do Gminy Wyznaniowej Żydowskiej i zespołu redakcji Repliki, społeczno-kulturalnego dwumiesięcznika LGBTQ.
Jesteś Żydem z pochodzenia, wyznania czy z wyboru, pisanym przez małe czy wielkie ‘ż’?
To ciekawe pytanie, choć takie rozróżnienie w praktyce nie powinno istnieć. Poprzez przyjęcie wyznania judaistycznego ktoś staje się automatycznie członkiem lub członkinią narodu żydowskiego, czyli Żydem. Można też być z pochodzenia Żydem, nie będąc jednocześnie wyznawcą judaizmu. Żyd przez małe ‘ż’ funkcjonuje wyłącznie w retoryce antysemitów lub ignorantów. W związku z tym pisanie przez małe ‘ż’ nie ma zastosowania.
Czyli jeśli zdecydowałabym się zostać wyznawczynią judaizmu, to automatycznie moją ojczyzną stałby się Izrael?
W sensie religijnym na pewno tak i jeśli przeszłabyś konwersję, to zostałabyś mianowana córką Sary i stałabyś się w ten sposób pełnoprawną Żydówką. Inna sprawa, jak przyjmą Cię Żydzi świeccy, którzy opierają swą tożsamość wyłącznie na pochodzeniu. Oni zapewne nie uznaliby Cię za Żydówkę. Takie podejście staje się jednak coraz mniej popularne. Obecnie można powiedzieć, że Żydzi uznają konwertytę nie tylko za wyznawcę judaizmu, ale i za Żyda w sensie narodowościowym.
Czy oznacza to, że po przejściu konwersji otrzymuję wszystkie prawa obywatelskie w państwie Izrael?
Każda osoba, która ma korzenie żydowskie – jednego żydowskiego dziadka lub babkę, niezależnie czy ze strony ojca czy matki, ma prawo pojechać do Izraela. Konwertytom przysługują takie same prawa.
Jak dokumentuje się i udowadnia swoje pochodzenie?
Na przykład poprzez księgi parafialne, które czasem pełniły rolę urzędu rejestru urodzeń, w których zapisywano, że urodziła się osoba wyznana mojżeszowego. Można też postarać się o odpowiednie dokumenty w urzędach gminy. Użyteczne mogą się również okazać akty ślubu. Jeśli ktoś pochodzi z terenów obecnie należących do Polski to problemy z dokumentami są mniejsze. Trudniej jest na terenach dziś należących do Białorusi, Ukrainy czy Litwy. Czasami wystarczą ketuby, czyli żydowskie akty ślubu. A więc należy odwołać się albo do dokumentów religijnych albo państwowych.
A jak to wyglądało w Twoim przypadku? W jakich okolicznościach uformowała się Twoją żydowska tożsamość?
Mój dziadek ze strony taty jest Żydem, który w latach powojennych zmienił nazwisko z Szlomo Kirschenbaum na Michał Kraśniewski. Rodzina dziadka pochodziła spod Chełma.
Czy Twój dziadek oprócz pochodzenia żydowskiego był wyznawcą judaizmu?
Oczywiście, że tak. Przed wojną praktycznie wszyscy mieszkańcy żydowskich miasteczek byli religijni. Natomiast osoby, które przechrzciły się na katolicyzm, przestawały być postrzegane przez Żydów jako Żydzi.
Czy w takiej sytuacji zmieniano również nazwiska i niejako wypierano się swojego pochodzenia?
Trzeba zacząć od tego, że nazwiska żydowskie są dosyć świeżą sprawą, podobnie jak w przypadku Islandczyków. Mój dziadek, gdyby urodził się w XVII, nawet XVIII wieku, nie miałby nazwiska, tylko byłby ben Israel czyli synem Israela (tak nazywał się jego ojciec). Nazwiska Żydom nadały narodowości wśród których mieszkali w XIX wieku na potrzeby spisów powszechnych i kwestii podatkowych. Bardzo często te nazwiska były widzimisię urzędników. Bywały obraźliwe lub po prostu śmieszne (np. pochowani na Okopowej są Mordke Zmyślony i Frajda Natychmiast).Często są połączeniem polskich słów i żydowskich końcówek. Dużo jest też nazwisk, które kojarzą się z roślinami (Tennenbaum, Blumenfeld) cechami fizycznymi (Klein,), nazwami geograficznymi (Warszauer), religią żydowską (Kahan, Kaszen Lewicki) . Moje nazwisko oznacza drzewo czereśniowe i uważam, że jest bardzo piękne. Nazwiska zapisywane były w jidysz (alfabet hebrajski) i dlatego były często zapisywane z błędami przy transkrypcji na polszczyznę, niemiecki lub rosyjski.
A wracając do historii Twojej rodziny…
Mój dziadek był Żydem z pochodzenia i wyznania i zawsze żył w Polsce. Wychował się w licznej, żydowskiej rodzinie. Przeżył wojnę w Związku Radzieckim. Z siedemdziesięcioosobowej rodziny przeżyły 4 osoby, z czego jedna zginęła w Pogromie Kieleckim. Dziadek nigdy nie chciał o tym mówić – to było zbyt bolesne. W Związku Radzieckim poznał moją babkę, która jest Polką z łotewskimi i ukraińskimi korzeniami i przyjechali razem do Wrocławia, gdzie w 1953 roku, po tym jak urodził się mój ojciec, zmienili nazwisko na Kraśniewscy. Tak było łatwiej. W 1968 roku nie wyjechali z kraju tylko dlatego, że dziadek miał ogromne oparcie w zakładzie pracy, bo był szefem działu w spółdzielni. Wszyscy się za nim wstawili. Nagonka antysemicka 68 roku była wyjątkowo traumatycznym przeżyciem dla mojego ojca i jego siostry; przeżyciem kształtującym stosunek do tożsamości żydowskiej. Mój ojciec właściwie nie był wychowywany w kulturze żydowskiej, nie został obrzezany i barmicwowany1. Ale nie miał też chrztu. Po 1989 roku trochę się zmieniło, ojciec z dziadkiem zaczęli czasem chodzić do synagogi. Jednak mój ojciec deklaruje, że jest deistą, że nie identyfikuje się z żadną religią. Twierdzi, że wierzy w Boga, ale nie chce tej wiary instytucjonalizować. Natomiast nie wypiera się pochodzenia żydowskiego.
Kiedy odkryłeś swoje żydowskie pochodzenie?
Dowiedziałem się o tym, gdy miałem 10 lat. W mojej rodzinie w ogóle nie wspominało się o tym, że dziadek jest Żydem. Ale elementy kultury żydowskiej były w pewnym stopniu obecne, na przykład, zawsze przed Wielkanocą pojawiała się w domu maca. Święciliśmy też pisanki. W domu były również książki o tematyce żydowskiej. O tym się jednak nie rozmawiało. Pamiętam taką sytuację, gdy dziadek był już w podeszłym wieku – grubo po osiemdziesiątce – i wszedłem do pokoju, gdzie dziadek rozliczał się z moim tatą za zakupy i wtedy zauważyłem, że liczy pod nosem w jidysz, a było to już po ponad sześćdziesięciu latach nieużywania tego języka. To zrobiło na mnie wrażenie, to było niesamowite.
Wracając do Twojej historii…
Gdy miałam 10 lat spytałem rodziców czy nasze nazwisko – Kraśniewski – ma korzenie szlacheckie, bo to mnie wtedy fascynowało z uwagi na zainteresowanie średniowieczem. Dowiedziałem się, że nazwisko, którym się posługujemy zostało przyjęte przez moją rodzinę zupełnie niedawno i że mój dziadek nazywał się Kirschenbaum. Rodzice powiedzieli mi, żebym nikomu o tym nie mówił, bo mogą z tego wyniknąć problemy. Na tej fali zaproponowali mi też, że mnie barmicwują, co jest właściwie takim sakramentem wejścia w dorosłość, poniekąd analogicznym do katolickiej komunii. Wszystko wyglądało pięknie, ale wtedy w 2001 roku była w Polsce tylko kilka barmictw w synagodze u Nożyków w Warszawie. Do upadku komunizmu w Polsce nikt się właściwie nie barmicwował – dziś jest to możliwe w większości dużych miast w Polsce. Ale wtedy, 10 lat temu, to mnie przeraziło. Przeraził mnie również fakt, jak bardzo różnię się od rówieśników, że mam nagle wejść w dorosłość w społeczności, o której nic nie wiem.
Wśród dużej ilości wydarzeń i tekstów wiele może Ci umknąć. Dzięki newsletterowi, dostaniesz na skrzynkę raz w tygodniu przegląd naszych ostatnich tekstów. Czytasz tylko to, co Cię interesuje, wtedy, kiedy masz na to ochotę. Za darmo, wygodnie i czytelnie.
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| 9 dowodów na to, że Twój mąż jest gejem Wszyscy wiemy, że są pewne oznaki charakterysytczne dla bycia gejem. Specjalnie dla was 9 dowodów... | Światowy Dzień AIDS Zapraszamy na wydarzenia z okazji Światowego Dnia AIDS w Warszawie.W programie obchodów m. in.:28.11.2009... | Galeria EuroPride 2010 w Warszawie ... | Oficjalna Poparadowa After Party 13 June 2009 at 21:00 Klub Rio, Pańska 97Prosto z Berlina przyjada i zagraja dla Was Dj PomoZ &... |







