Porozmawiajmy o …
Po kilkumiesięcznej praktyce pedagogicznej zagadnienie homoseksualizmu, jak i inne mniej lub bardziej kontrowersyjne sprawy, z krótkich interwencji przekształciło się w temat godzin wychowawczych. Ten temat jednak uczniowie upodobali sobie wyjątkowo. Oczywiście nigdy niczego nie proponowałam bez powodu. Uczniowie musieli sami jakoś zagadnąć. Wychodzę z założenia, że z młodymi ludźmi rozmawiać należy na każdy temat, więc nie było to duże zaskoczenie, że rozmawiamy o sprawie kontrowersyjnej. Zdarzało się, że rozmawialiśmy o dojrzewaniu seksualnym, narkotykach, alkoholu, śmierci. Zawsze o tym, co według mnie w danej grupie było ważné i co pozwalało nam się do siebie zbliżyć. Tym razem sprawa była bardzo delikatna, bo dotyczyła mnie bezpośrednio.
Doszło do pogadanki. Przede wszystkim musiałam wyjaśnić, że mówiąc „pedał” obraża się ludzi, którzy są homoseksualni. Zaskakujące było to, że większość uczniów była nastawiona do tematu pozytywnie i mówiła, że dla nich to nie problem. Chłopcom trudniej było przyjąć, że mogą podobać się innym chłopcom. Byli też tacy, którzy mieli konserwatywne poglądy. Tym zadawałam pytanie: „Co by się stało, gdyby w przyszłości okazało się, że twój najlepszy przyjaciel jest gejem?”. Dawało im to do myślenia. Pytali mnie też czy znam „takie” osoby . Pytanie prowokacyjne, bo zapewne uczniom zaświtała myśl w głowie, że mogę być lesbijką. Zawsze zastrzegam przed zajęciami, które dotyczą spraw tzw. trudnych, że nie będę opowiadała o życiu osobistym i że nasza rozmowa jest serio. Odpowiadałam zgodnie z prawdą. Mówiłam, że znam, opowiadałam, co robią tacy ludzie, jak żyją. Czasem okazywało się, że ktoś zna geja i lesbijkę i też opowiadał.

Nie wszystkich oczywiście udało się przekonać. Niereformowalni zaczęli do siebie mówić ty „homoseksualisto” zamiast „pedale”, za co nie mogłam się już przyczepić. Raz dałam się nabrać. Uczniowie chcieli mnie wypróbować – zaproponowali temat homoseksualizmu, a ja podchwyciłam. Jak się potem okazało – przekazano im, że lubię go wyjątkowo i wymyślili jakąś historię o koledze geju. No cóż, nauczyciel też człowiek.
Po takich pogadankach zazwyczaj atmosfera się oczyszczała, a temat już nie był traktowany żartobliwie lub po chamsku. Pożytek z tego był też taki, że łapaliśmy dobry kontakt. Dla mnie był to również sygnał. Oni domagają się z mojej strony szczerości. Chcą wiedzieć czy to, że z nimi o tym rozmawiam oznacza, że jestem lesbijką. W tamtym momencie życia nawet przez chwilę nie myślałam o tym, że im powiem. Zresztą nie byłam w związku i to nie było takie istotne.
Przez kilka kolejnych lat dbałość o kulturę języka oraz otwarte rozmowy na temat homoseksualizmu z dystansu były pewnym standardem i myślałam, że tak pozostanie.
Autor: Agnieszka Skalska
Artykuł pochodzi z MultiKulti
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| Geje i lesbijki. Życie i kultura, red. Robert Aldrich Od tysięcy lat na świecie żyją mężczyźni i kobiety odczuwający potrzebę fizycznej bliskości... | Spektakl "NATA" Teatru Forum KPH w Domu Dziecka i w Akademii Pedagogiki Specjalnej 16 marca gościliśmy ze spektaklem "NATA" w warszawskim Domu Dziecka nr 9 przy ulicy Korytyńskiego.... | Warsztaty antydyskryminacyjne „Świat naprawiać, czyli jak uczyć o różnorodności” - warsztaty dla studentów i studentek pedagogiki... | Kto się obnosi? W pigułce sytuacja wielu gejów i lesbijek wygląda tak: hetero koleżanki i koledzy pokazują zdjęcia... |






