Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy spotkałam się ze zjawiskiem homoseksualizmu. Na pewno było mi ono obce w okresie szkoły podstawowej, co mogę tłumaczyć tym, że wychowywałam się z średniej wielkości miejscowości. Pod koniec podstawówki (tej sześcioletniej, żeby nie było wątpliwości) poznałam słowo ‘gej’, którego wtedy koledzy z klasy używali na określenie chłopaków, którzy zachowywali się ‘niemęsko’, przy czym nie mieli na myśli odmiennej orientacji. Gdy któryś nie potrafił wyrobić odpowiedniej liczby pompek na w-fie, to znaczy, że „gej”, jeśli ‘odpada’ po jakiejś śmiesznie małej ilości piwa – znów gej. Ewentualnie ‘ciota’, traktowane niemal jako dodatkowy akcent.
Z zapoznaniem się ze słowem ‘lesbijka’ miałam pewne problemy, bo – jako że był to okres przed ekspansją internetu – nie mogłam sprawdzić, co przeczytane w nagłówku jakiejś gazety określenie oznacza. I tu zaczęło się poszukiwanie – miała pomóc koleżanka, ale i ona nie bardzo się orientowała, bo stwierdziła, że lesbijka to kobieta, które rozbija małżeństwa. Coś mi w tym nie grało i dopiero w wakacje, przy okazji pobytu w Krakowie, który to wyjazd zbiegł się w czasie z jedną z parad równości – dowiedziałam się, w czym rzecz. Na paradę nie poszłam, choć w tamtym okresie mogłabym to uznać za co najmniej interesujące. Mówię – w tamtym czasie, bo dziś nie wzbudziłoby to dla mnie sensacji.
O tym niezrozumieniu słów, z którymi większość dzisiejszych jedenstasto– czy dwunastolatków jest obeznana – myślę dziś z uśmiechem. To lekki uśmiech zażenowania, ale cóż, sprawa jest prosta – przez ileś tam lat żyłam w zupełnej nieświadomości, że istnieją ludzie kochający inaczej. Może gdybym wcześniej obejrzała „Filadelfię”, czytała magazyny dla nastolatków, które obok plotek o gwiazdach prowadził rubryki z trudnymi pytaniami…. Ale nie obejrzałam i nie przeczytałam, skoro jednak się dowiedziałam, w czym rzecz, to trzeba się zastanowić, jakie znaczenie ja nadam tym słowom, jaką wypełnię je treścią. Owo napełnianie na pewno przebiegało etapami, nie do końca pamiętam, jakie było moje nastawienie w kolejnych ‘fazach poznawania’; zapewne bywałam radykalna, jak większość młodych ludzi. I to jest bardzo ważné, by mody człowiek, który dopiero wyrabia sobie zdanie na trudne, często kontrowersyjne tematy, mógł zaczerpnąć wiedzę z różnych źródeł i następnie wyszukać w materiałach, które otrzyma to, co jest dla niego ważné. Wiadomo, tylko krowa nie zmienia zdania – choć kto wie, może i ona spojrzałaby inaczej na pewne sprawy, gdyby zobaczyła, że nic nie jest albo tylko czarne, albo tylko białe. Pomiędzy jest jeszcze wiele innych kolorów – bynajmniej nie są to odcienie szarości.
I tego mogę życzyć wszystkim, którzy zaczynają poznawać różnorodność istnień ludzkich. Którzy poznają, że nie wszyscy jesteśmy w 100% tacy sami – i nie mam na myśli wyłącznie odmienności seksualnych. I życzę im, by nie spieszyli się z wyrabianiem sobie skrajnych, negatywnych ocen.
Autor: Martyna
Ciekawe? Codziennie publikujemy nowe!
Zapisz się do naszego kanału RSS – dzięki temu nie ominiesz żadnego tekstu!
Zobacz również
| Jak rozmawiać z rodzicami? czyli fakty i mity o życiu geja i lesbijki cz 3 Trzecia część poradnika: jak rozmawiać z rodzicami.Dlaczego się tak obnosisz ze swoją orientacją... | Cześć, jestem gejem, czyli coming out cz 1 Coming out to ujawnienie orientacji seksualnej. Wydawało mi się - zrobię to raz a dobrze. Dziś wiem,... | Opole Zakładamy oddziału KPH w Opolu. Wszystkich chętnych zapraszamy do współpracy.Co trzeba zrobić-... | Rytuały inwersji Co łączy amerykański Pride (czyli naszą swojską paradę), Mardi Gras i Halloweeen? Z punktu widzenia... |








